Wykupienie recepty na HRT w aptece

Jakiś czas temu byłam u endokrynologa. Dostałam receptę, a teraz przyszedł czas na realizację. Jak wyglądało wykupienie recepty na HRT w aptece? Całkiem ciekawie, nie co dzień aptekarki mają do czynienia z tego typu receptą, nigdy nie ma na miejscu wszystkich leków.

Recepta

Recepta w przypadku terapii hormonalnej u m/k zawiera zwykle blokery testosteronu i jakąś formę estrogenów – estradiol identyczny z naturalnym lub syntetyczny, znacznie mocniejszy. Już kiedyś o tym wspominałam, mam w planach dłuższy wpis o efektach działania HRT.

Moja recepta zawierała Androcur 50 mg, 50 tabletek w opakowaniu, jako bloker hormonów męskich i Diane-35, 63 tabletki, jako hormon żeński. Do endokrynologa chodzi się zwykle co pół roku. Oficjalnie nie można wystawić recepty na tak długi okres. Można przypisać dawkę na maksymalnie 120 dni, większą ilość można wydać bez refundacji. Co prawda istnieje opcja wydania kilka recept na dwa miesiące z wpisaną datą od której można zrealizować receptę, jednak lekarze z tego nie korzystają. Częściej wpisują większą dawkę, a polecają brać mniej. Tak też zrobił lekarz u którego byłam.

Wykupienie recepty

Na wykupienie recepty mamy 30 dni od daty wypisania jej. Czas się kończył, więc poszłam do apteki dać receptę do realizacji. Była to sobota. Oczywiście nie było tylu leków na miejscu. Nie wiem czy lekarz się pomylił, czy aptekarka, ale usłyszałam, że na recepcie jest wypisane zbyt dużo opakowań Diane. Jednak tyle ile można było wypisać, było wystarczające.

Po odbiór przyszłam w kolejnym tygodniu. Obsługiwała mnie inna aptekarka. Też stwierdziła, że jest za dużo Diane i zaczęła liczyć. Trochę to trwało. 😉 Zapisane były duże opakowania, 21 x 3 listki, łącznie 63 tabletki w opakowaniu. Zaczęła liczyć ile tabletek przyjmuję, coś jej nie wyszło, źle policzyła. Policzyła jeszcze raz. Stwierdziła, że muszę brać 3 tygodnie i tydzień przerwy. Na okres, którego oczywiście nie mam, więc biorę bez przerw. Zapytała czy biorę “ciurkiem”, potwierdziłam. No to odpowiedziała, że pewnie jest takie schorzenie.

W duchu się zaśmiałam z tego. Nie chciałam jej tłumaczyć przy ludziach co to za schorzenie jest, że nie mam jajników, okresu itp. 😉 Ale za to mam passing. 😀 Na recepcie oczywiście muszą być dane z dokumentów, było tam moje męskie imię. Cały czas było per “pani”, nic się nie domyślała o co chodzi.

Całość skończyło się na wydaniu 3 opakowań blokerów i tyle samo opakowań hormonów. Co wraz z tym co mam, powinno wystarczyć do kolejnej wizyty na początku marca. A jak nie, to mogę iść do lekarz pierwszego kontaktu po receptę wg zaświadczenia wydanego przez seksuologa. Czemu je mam, to materiał na kolejny wpis. 🙂

Zostaw komentarz:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.