Coming Out w pracy – po kilku miesiącach HRT

Pracuję w jednej firmie kilka lat, dostałam się tam udając faceta. Jakiś czas temu zrobiłam out w pracy. Byłam wtedy już parę miesięcy na terapii hormonalnej. Mój wygląd był taki pomiędzy. Miałam dość życia jako facet. Zdecydowałam się powiadomić wszystkich w firmie i zacząć być wszędzie sobą. Nadal tam pracuję, a już niedługo minie rok od tego wydarzenia.

Historia mojego coming outu w pracy zaczęła się na przełomie października i listopada. A wcześniej miałam tylko bliżej niesprecyzowany plan i jeszcze chodziłam do psycholożki. Poprosiłam ją o napisanie pisma do pokazania w pracy. Miało mi to ułatwić „wyjście z szafy”. Właściwie wszędzie byłam już wyoutowana, tylko nie tam.

Coming out – taki mały, osobowy

Najpierw powiedziałam o sobie jednej koleżance, dość często podwoziłam ją w drodze z pracy do domu. Miałyśmy dużo okazji do rozmów, stwierdziłam, że pozytywnie zareaguje. Nie pomyliłam się. Był to dla niej szok, ale pozytywny. Krótko po tym napisała mi, że wydawałam jej się bardziej kobieca niż męska. A przecież udawałam wtedy faceta w pracy, choć miałam tego coraz bardziej dość.

Kolejna okazja nastąpiła podczas inwentaryzacji, siedziałam w jednym pomieszczeniu z koleżanką, też jej zaufałam na tyle by opowiedzieć o sobie. Usłyszałam coś w stylu „nie istotne dla mnie kim jesteś, ważne by się czuć dobrze”. Pozytywnie. Oba te wyjścia z szafy były stresujące, ale warto było. Porozmawiałyśmy potem o coming oucie przed całą firmą. Co i jak zrobić najlepiej. Mój pierwotny plan zakładał poinformowanie najpierw mojego kierownika. Mam z nim dość dobry kontakt, w firmie z zasady są per „ty”, z wyjątkiem kilku starszych osób i najwyższego kierownictwa. 😉 To znacznie ułatwia rozmowy. Po tej rozmowie zmieniłam zdanie do kogo „uderzyć”.

Właściwy coming out w pracy

Za radą koleżanki z pracy wyoutowałam się przed kobietą z działu HR. W końcu ten dział ma zapewnić wszystkim komfortowe warunki pracy. Przez maila umówiłam się na spotkanie w „osobistej sprawie”. Pokazałam pismo od psycholog, rozmawiałyśmy jakąś godzinę. Bardzo dobrze to przyjęła, a w szoku była gdy zobaczyła moje zdjęcie sprzed HRT, po 3 miesiącach i porównała ze stanem obecnym – na żywo mnie oglądając. Wtedy byłam jakieś 4 miesiące na terapii hormonalnej, więc to dopiero takie wstępne zmiany były. Poukładała sobie wszystkie elementy układanki i zrozumiała skąd te długie włosy, zauważyła zmiany na twarzy, usłyszałam kilka komplementów. Było miło, choć trochę stresu to kosztowało.

Pracuję w dość dużej firmie, a dokładniej w jej centrali, takie powiedzenie wszystkim jednocześnie byłoby dla mnie niewykonalne. Koleżanka z HR poinformowała o tym dyrektora generalnego, zarząd i mojego kierownika. Chciała ustalić co i jak. Wszyscy bardzo się tym przejęli, chyba bardziej niż ja. Dla nich to była nowa sytuacja, a dla mnie to kolejny krok w tranzycji, a byłam bliżej niż dalej końca tranzycji. By odpowiednio sformułować komunikat dla pracowników chcieli się spotkać się z psycholog z BezTabu, na co pozwoliłam. Ustalili jak to zrobią, trochę bez mojego udziału, a szkoda. Chyba nie chcieli mnie stresować.

Spotkanie najwyższego szczebla

Nawet nie wiedziałam co robią, a psycholog do której uczęszczałam przyjechała do firmy porozmawiać z nimi. A dokładniej z dyrektorem na Polskę, przełożoną kierownika, kierownikiem i wspomnianą kierowniczką HR. Dowiedziałam się o tym wynikach spotkania od psycholożki właśnie. Też chcieli się dowiedzieć co tam u mnie prywatnie się dzieje, jak sobie radzę, jak rodzina, itp. Jednak psycholog słusznie stwierdziła, że ona nie może im tego powiedzieć, a jak chcą się dowiedzieć, to powinni mnie bezpośrednio zapytać. Nie zapytali. 😉

Później się dowiedziałam z pewnego źródła (psycholog), że dziewczyna z HR poszukała  wielu informacji o transseksualiźmie, musiała bardzo dużo czasu na tym spędzić. Psycholożka była tym zaskoczona i trochę jej współczuła tego przejęcia się sprawą. Pierwszy raz się z tym spotkała, co mi przyznała w trakcie tej pierwszej rozmowy.

Kilka prywatnych rozmów

Jakiś czas później wezwała mnie na rozmowę przełożona mojego kierownika. Tak, wezwała to dobre słowo. Chyba się chciała dowiedzieć, czy wszystko ok, ale zrobiła to dość szorstko, miałam mieszane uczucia. Nadal mówiła po staremu, dość oficjalnie i sztywno.

Dzień przed poinformowaniem całej firmy chciał ze mną porozmawiać na osobności mój kierownik. Nie powiedział dokładnie o co chodzi, ale wiedziałam od psycholożki, że kolejnego dnia zaplanowali informowanie. Dopiero wtedy od osoby z firmy dowiedziałam się dokładnie co i jak planują. Szybko, nie? 😉  Za to ta rozmowa była znacznie przyjemniejsza, wyjaśniłam mu jak się odbywają niektóre rzeczy, np. zmiana dokumentów.

Informowanie całej firmy – to skomplikowane

Jednego dnia, w piątek, zaplanowali poinformowanie całej firmy. Dokładniej osób, które mają ze mną jakiś kontakt w pracy. Mi natomiast zaproponowali pracę z domu. Tak by mnie dodatkowo nie stresować. Najpierw chcieli mnie wysłać na urlop, ale tego mi nie powiedzieli.

Informowanie polegało na chodzeniu od pokoju do pokoju i rozmowie z ludźmi. Robili to ponoć kierownik i kobieta z działu HR. Informację pomogła sformułować moja psycholog. Bo nie tylko treść informacji jest ważna, ale też jej forma. Za to dyrektor osobiście pojechał do innego oddziału firmy, gdzie czasem bywałam. Przyznaję, że bardzo byłam pod wrażeniem jak się w to zaangażowali. Nie spodziewałam się tego.

Tego samego dnia byłam u okulisty po receptę na nowe okulary, a kolejnego byłam u kosmetyczki na regulację brwi. Mój passing był dość słaby i połowiczny, ale twardo stawiałam na swoim. Mówiłam – jestem kobietą. Wybrałam się też na małe zakupy. Ten out dał mi dodatkową motywacje do przyśpieszenia działań. Hormonom trzeba pomóc. 🙂

Pierwszy raz być sobą w pracy – bezcenne

Ten pierwszy raz był w najbliższy poniedziałek. Mieli mnie zobaczyć po tym jak się dowiedzieli prawdy o mnie. Chyba najbardziej się martwiłam w co się ubrać i jak będę wyglądać, bo pierwszy raz zaczęło mi zależeć na tym. A dokładniej nie miałam w co się ubrać, miałam bardzo mało ciuchów, musiałam szybko uzupełnić szafę w nowe. Okulary też nadal miałam te same, męskie.

To było trochę tak jak przewrócenie pierwszej kostki domina. Dalej samo poszło. Chociaż jedna sprawa udała się bez problemu. Moje ubrania nie były jakoś bardzo kobiece, jednak z damskiego działu. Wszystko powoli szło w dobrą stronę.

Niedługo potem zmieniłam okulary ze starych męskich, na nowe, delikatniejsze damskie. Przymierzałam ich wtedy co najmniej kilkanaście. A niedługo potem miałam czwarty zabieg depilacji laserowej w celu wybicia zarostu. Choć to były resztki już.

Niestety wtedy ojciec nadal mnie nie akceptował, choć jak twierdził – nie przeszkadzał. Za to nie raz usłyszałam jeszcze trochę gorzkich słów od niego. To zmieniło się dopiero wiosną. Zdążyłam już stracić nadzieję, że kiedykolwiek zaakceptuje. A sama byłam bardzo bliska wyprowadzenia się z domu. Mimo kosztów, a zbierałam pieniądze na operację SRS.

Logo z nakładką Coming Out DayA jak chcecie wesprzeć kogoś, lub wyjść z szafy na Facebooku, to polecam moją nakładkę na profilowe z okazji Coming Out Day! Może to święto jest znacznie popularniejsze za oceanem, ale ma sens i w naszym kraju!

2 odpowiedzi na “Coming Out w pracy – po kilku miesiącach HRT”

Zostaw komentarz:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.