O autorce

Kim jest autorka bloga? Jestem Ka, transpłciowa dziewczyna, co ma wiele pasji, a miała takiego pecha, że urodziła się z pewną wadą wrodzoną – ciało było złe – męskie. Za to umysł ma w porządku, choć nie przypisuje go do żadnej “normy” – jest sobą – bez względu na ciało – kobietą.

Autorka bloga – Ka – dlaczego tak?

Tak, moje imię zaczyna się na literkę “K”, jakoś tak się złożyło, że imię jakie dostałam po urodzeniu też jest na tą literkę. Nie planowałam tego, ale inicjały są takie same, nawet mój pseudonim i nazwisko zaczynają się od tej samej litery. Celowo nie podaję tutaj mojego imienia, taka przypadłość mogła zdarzyć się dowolnej osobie, a ja ją opisuję – dla siebie, dla innych. Może komuś się przyda, może ktoś pozna “z czym to się je”. 😉

Powód powstania bloga

Powstał pod wpływem impulsu, niestety negatywnego. Musiałam gdzieś wyrzucić swoje myśli, tutaj opisuję co mnie spotkało: aktualnie lub kiedyś – stąd kategoria wspomnienia. Może przyda się to innym osobom transpłciowym, może osoby cispłciowe coś zrozumieją, szczególnie czytając  “teorię tranzycji“. Tylko raczej dużo osób nie trafi na tego bloga, nikt do niego nie linkuje. W końcu to blog prywatny i osobisty. Trochę anonimowy, bo bez imion, nazwisk i twarzy.

Pasje i hobby autorki

Mam jedną pasję, która stała się moją pracą zawodową – programowanie, tworzenie stron, analityczne myślenie. Przed życiem uciekałam w komputery i rowery. To jeden z efektów bycia “inną”. Tak było prościej. Zaczęłam się uczyć programować z nudów, w szkole średniej, gdy rzuciłam mało płatną pracę weekendowo-wakacyjną. Na studiach najpierw pomagałam innym, a potem dorabiałam korepetycjami. Niedługo później dostałam etat, nie w firmie z branży IT, ale i tak umożliwiło to finansowanie tranzycji.

Jak wspomniałam moją drugą pasją jest jazda rowerem, przejechałam pewnie kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Co najmniej kilka tysięcy rocznie. Mam tylko dwa rowery, to mało jak na maniaków rowerowych, ale kasę wolałam przeznaczyć na tranzycję. Mam plan kupić rower miejski, z wygodnym siodełkiem, idealny do jazdy w spódnicach i sukienkach. 😉 A jeszcze kiedyś kupię szosę, do szybszej jazdy na “lekko”. Choć na pewno nie tak szybkiej jak na testosteronie się dało.

Przy okazji wycieczek rowerowych, zwykle samotnych, robiłam zdjęcia. Sprzętem tak amatorskim jak kompakt czy telefon, ale ponoć (niektóre) są niezłe. Niektóre z nich używam na tym blogu, czy na Fejsie. Tak samo amatorsko obrabiam je w GIMP-ie, tworząc kolarze. Niektóre zdjęcia są z banku pixabay.com.

Moje życie by nie istniało bez muzyki. Nie chcę wymieniać konkretnych nazw, ale wspomnę, że słuchałam dużo Trójki, tak, Programu Trzeciego Polskiego Radia. Niestety teraz da się słuchać tylko wybranych audycji. Tych muzycznych. Niektóre nadal regularnie słucham.

A jak macie jakieś pytania, nie gryzę, polecam kontakt. 😉

Prowadzenie bloga to czas i pieniądze na hosting i domenę. Bardzo dziękuję za tych co mnie wsparli w utrzymaniu bloga.

Wyraź swoje zdanie:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.