Zbiórka na domenę bloga i waciki

350zł of 450zł raised
Wybierz metodę płatności
Dane osobiste

Suma Darowizny 14,00zł

Zbliża się termin wygaśnięcia domeny blogka.pl, na której jest dostępny mój blog. Co roku trzeba opłacać przedłużenie domeny, co kosztuje niecałe 100 zł, wliczając prowizje PayPal. Oczywiście jest to niewielka kwota, mogę ją opłacić samodzielnie, jednak zawsze coś kosztem czegoś, stąd ta zbiórka. Oprócz domeny przydają się inne rzeczy: wizytówki, naklejki, ulotki, czy dojazd na wydarzenia. Nie wspominając o czasie, to też jest koszt. Liczę, że bardziej doceniacie to co robię, niż ja doceniam siebie!

Jak można wpłacić? Są dwie opcje, korzystając z formularza z lewej:

  • Przelew na podany numer konta (bez prowizji, ręcznie)
  • Wpłata na maila PayPal: ka@blogka.pl (z prowizją, ale wygodniej)

Zbiórka na domenę

Domena to adres w internecie, dzięki któremu można wejść na stronę. Bez tego trzeba by wpisywać długi ciąg liczb. Każdy taki adres trzeba regularnie opłacać, nie dostaje się go na stałe po zakupie. Poprzednia zbiórka była już rok temu, dzięki niej mogłam kupić ładny adres: blogka.pl oraz przenieść stronę na nowy serwer. Za to bardzo Wam dziękuję! Dzięki temu mój blog mógł się dalej rozwijać, pojawiło się więcej wejść z wyszukiwarek, zasięg mojej „demoralizacji” i „seksualizacji” się lekko powiększył.

Za około miesiąc roczny okres, na jaki kupuje się domenę minie. Dlatego potrzebuję zebrać w tej zbiórce około 100 zł (w tym koszta pośrednika płatności), by móc przedłużyć domenę.

Zbiórka na waciki

Jednak oprócz domeny istotne jest stałe rozwijanie mojego promowania transpłciowości. Promocja dwie transpłciowości w cenie jednej to za mało. Potrzeba regularnie zamieszczać treści na Facebooku, Instragramie i Twitterze. Do tego trzeba tworzyć grafiki, mieć na nie pomysł, poszukać materiałów, czasem opłacić licencje na zdjęcia, reklamę. Część kosztuje tylko czas, część wymaga finansowania.

Oczywiście nie zapominam o blogu – staram się publikować minimum jeden wpis na miesiąc (nie liczę ogłoszeń o spotkaniach). Zazwyczaj nic to nie kosztuje oprócz czasu. Jednak by móc dodawać lepszej jakości zdjęcia zmieniłam wysłużony telefon na nowszego smartfona. Potem musiałam co prawda żyć na oparach pieniędzy do wypłaty, ale cóż…

Flagi i inne bajery

Kupiłam też kolekcję flag, można je zobaczyć w tle wielu grafik. A wielu flag jeszcze nie mam. Kiedyś też kupiłam skalpel, to akurat groszowe sprawy. Ciekawe gdzie ja go teraz mam? Mam plan kupić następne flagi (kto potrafi wymienić wszystkie?) oraz drugi raz kupić flagę lipstick lesbian. Zaginęła w akcji ostatniego Trójmiejskiego Marszu Równości. Choć, może kupię inną wersję flagi lesbijek? Jest kilkanaście flag dotyczących tej społeczności, część to świeże propozycje.  Nie mam jeszcze szeregu flag osób niebinarnych: genderqueer, agender, i innych. Też nie mam flagi osób interpłciowych.

Zapytacie: po co mi tyle flag? Przecież nie jestem osobą interpłciową, agender itp. Owszem, nie jestem, jednak intersekcjonalność to ważna kwestia, by każda grupa też zawracała uwagę na potrzeby innych grup. Dlatego też wspieram jak mogę inne dyskryminowane grupy.

Działalność zakulisowa

Oprócz tego, co możecie zobaczyć, dzieją się rzeczy za kulisami. Przykładem są prywatne rozmowy z pytaniami o rady. Zarówno od osób transpłciowych, jak i coraz częściej rodziców. Tutaj raczej nie ponoszę kosztów finansowych, jednak wymaga to czasu. Nie widać też ile czasu spędzam na tworzeniu grafik, czytaniu artykułów na temat transpłciowości, komentowaniu ich oraz na spotkaniach. Ostatnio rozdaję też publikacje Fundacji Trans-Fuzja, o transpłciowej młodzieży i poradnik dla rodziców.

Czas – rzecz cenna

Czas jest ograniczony, każda osoba tak ma, ja staram się go wykorzystać jak najlepiej. Jednak nie mogę się utrzymać z działalności społecznej. Nie ma szans, byście mnie wsparły i wsparli co miesiąc w takiej kwocie bym się utrzymała. Muszę coś jeść, muszę gdzieś mieszkać. Obecnie mieszkam na wynajmie, jednak wzięłam kredyt, by mieć własny kąt. Nadal mnie to przeraża, a w trakcie procedury kredytowej dodatkowy stres spowodowała transfobia pewnej firmy ubezpieczeniowej. Nie wiem, czy mogę o tym pisać…

Wracając do czasu, aby sobie zapewnić byt pracuję na etat, co zajmuje znaczną część doby. Do tego działam jako Ka oraz w Tolerado. Plus mam nawyk oszczędzania. Co ma dobre i złe strony.

Nie będąc fundacją ani stowarzyszeniem nie mam szansy na granty, ciężko też starać się o grant będąc w praktyce jednoosobową grupą nieformalną. 😉 Niestety, milioner Soros nie chce mnie finansować, więc stąd ta zbiórka i liczę na Wasze wsparcie! Sprawcie, by blog mógł działać bez przeszkód, bardziej dla osób transpłciowych niż dla mnie.

Z góry dziękuję,
Ka – blog transpłciowej dziewczyny