Film „Lola” (2019) – recenzja i przemyślenia

Film Lola to kolejny film o transpłciowej dziewczynie, nakręcony przez cispłciowego mężczyznę. Jest wart obejrzenia przez osoby cispłciowe. Jednak oglądanie filmów o transpłciowości przez osoby transpłciowe to swojego rodzaju masochizm. W trakcie oglądania przypominają się własne doświadczenia związane z faktem bycia osobą transpłciową. Podobnie było u mnie, wyłączyłam film w trakcie oglądania. Mimo to polecam ten film osobom, które chcą bliżej poznać temat. Zapraszam do przeczytania recenzji.

Lola – kolejna transpłciowa dziewczyna

Film „Lola” (tytuł oryginalny: Lola Vers la Mer) opowiada o relacji transpłciowej dziewczyny z jej ojcem. Brzmi znajomo? Jeśli tak, to pewnie przez film „Girl” z 2018 roku. Jednak jest troszkę różnic, o których wspomnę później, wróćmy do „Loli”. Ten film to produkcja z Belgii,  w reżyserii Laurenta Micheli. Tytułowa Lola jest nastolatką, niedawno skończyła 18 lat. Z powodu decyzji o tranzycji została odrzucona przez ojca, który wyrzucił ją z domu. Wspiera ją finansowo mama, która jednak jest ciężko chora i w końcu umiera, a jej śmierć zbiega się z zakwalifikowaniem bohaterki na operację uzgadniania płci. Splot wydarzeń sprawia, że spełniając ostatnie życzenie matki, Lola wyrusza w podróż z nieakceptującym ojcem. Z opisu filmu dowiadujemy się jeszcze, że mają wspólnie zawieźć prochy do rodzinnego domu.

Film w Polsce i zwiastun

Polski zwiastun filmu obejrzycie tutaj. Polska premiera kinowa i na VOD była 26 czerwca 2020. Prawdopodobnie nie zostały zorganizowane żadne dyskusje o filmie, mogło to mieć kilka przyczyn. Pierwszą i pewnie najbardziej oczywistą jest epidemia koronawirusa. Drugą jest mniejsza kontrowersja filmu, mamy tutaj pełnoletnią aktorkę, a nie nastoletniego chłopca w roli głównej i sceny nagości. Kolejną jest podobieństwo obu filmów i może zmęczenie tematem. Filmy o transpłciowości trafiają do małej widowni, nie są to kasowe produkcje, duże kina pewnie nie zorganizują nawet jednorazowego pokazu. Do tego tożsamość aktorki nie powoduje obiekcji ze strony środowiska lewicowego, osób transpłciowych, czy osób LGBT. Ponadto, nie wzbudza sensacji u cishetero mężczyzn. 🙂

W zwiastunie widzimy scenę konfrontacji z ojcem, który od dwóch lat nie widział córki, zwraca się do niej jak do mężczyzny, podczas gdy inne osoby widzą w niej młodą kobietę. Lola ma różowe włosy, jeździ na desce, rozbija witrynę, widzimy po prostu zbuntowaną nastolatkę.

Główna rola – Mya Bollaers

Ten film był aktorskim debiutem Mya-i Bollaers. Aktorka urodziła się w 1996 roku w Belgii. W tym filmie gra z Benoîtem Magimel, który wcielił się w rolę ojca Loli, Philippa. Urodził się on w 1974 roku we Francji, jest doświadczonym aktorem, grał w wielu filmach, zgromadził kilka nagród za poprzednie role. Ta para chyba sprawdziła się w tym filmie, jednak szczerze mówiąc, wyłączyłam film na jednej z pierwszych emocjonalnych scen z ojcem. Znam tego typu historie z opowiadań wielu osób, a moje relacje z ojcem również nie były najlepsze. Choć już oglądając zwiastun, zapowiada się, że relacja się poprawia wraz z upływem czasu we wspólnej podróży. Mya Bollaers podobnie jak Lola jest osobą transpłciową, jednak jak powiedziała w jednym z wywiadów, jest osobą bardziej binarną niż postać filmowa.

„Lola”, fot. za: materiały prasowe Tongariro.
„Lola”, fot. za: materiały prasowe Tongariro.

Film opowiada o długotrwałym procesie akceptacji transpłciowej córki przez ojca.  Pokazuje zmagania z własnymi lękami, proces otwierania się  na drugą osobę. Jest to sytuacja trudna dla obu stron, do tego należy zmierzyć się ze społeczeństwem, które bywa transfobiczne. Dla osoby transpłciowej to niestety często chleb powszedni, wiele osób chowa się pod pancerzem zachowań obronnych. Natomiast ojciec, który jest świeży w temacie, dopiero odkrywa, że transfobia istnieje.

Reżyser – Laurent Micheli

Laurent Micheli urodził się w 1982 roku w Brukseli. Studiował aktorstwo w szkole filmowej, 10 lat pracował w tym zawodzie. Grał na scenach belgijskich i francuskich teatrów, jednak chciał prowadzić własne projekty. Dlatego zdecydował się na reżyserię. Film „Lola” jest jego drugim pełnometrażowym filmem. Zdecydował się na tematykę dorastania w połączeniu z transpłciowością, bo chciał wrócić do swojego dorastania i przełożyć własne doświadczenia na relację Loli z Philippem. W wywiadzie wspomina też, że chciał dać głos osobie z grupy wykluczanej, zawsze zwracał szczególną uwagę na osoby LGBT i temat transpłciowości wyniknął w naturalny sposób.

Reżyser zauważa problemy osób transpłciowych, i to jak mało są widoczne społecznie, oraz to, że narracja o osobach transpłciowych kreowana jest zazwyczaj przez osoby cispłciowe. Z tego powodu szukał transpłciowej kobiety do roli osoby transpłciowej. Maya zwróciła na siebie uwagę podczas przesłuchania poprzez szczerość, potrafiła przekazać swoje emocje. Choć nie miała techniki aktorskiej, a sama jest chaotyczna i ożywiona. Swoją drogą, przypomina mi to mój własny chaos.

Mya Bollaers przyczyniła się do kilku zmian w scenariuszu. Reżyser pytany o to przytacza przykład awersji do tańca, która wynika z dysforii płciowej i trudności w pełnej akceptacji swojego ciała. Rozumiem, to, gdyż sama długo nie lubiłam tańczyć, niechciane dojrzewanie na pewno miało na to wpływ. 

Porównanie „Loli” z „Girl”

Dla mnie w obu filmach nie ma nic zaskakującego, no może poza formatem obrazu 4:3, jaki zastosowano w filmie „Lola”, znanym z telewizji ubiegłego wieku. Teraz większość filmów ma bardziej panoramiczne proporcje. Dla osób cispłciowych może to być bardzo rozwijający film, przybliżający temat transpłciowości. Oba filmy opowiadają historie nastoletnich dziewczyn i ich relacje z ojcami. Pokazują trudne momenty tranzycji. W „Girl” ojciec akceptuje swoją córkę, nie wiemy, co się działo wcześniej. A wcześniej mogły się dziać sceny rodem z „Loli”, albo poszło to lepiej? Obecnie przez dostęp do wiedzy coraz więcej rodziców wspiera swoje transpłciowe dzieci. Szczególnie obserwuje się to u matek, a w obu filmach matki są nieobecne w trakcie fabuły filmu. Za to w obu filmach występują wspierające postacie wokoło.

W jednym i drugim filmie są przykłady transfobii, jednak tylko Lola doświadcza transfobii ze strony ojca. Dochodzi tutaj nie tylko do bitw na słowa, ale też do przepychanek. Lola nie jest też przykładem stereotypowej kobiecości, trudno tutaj o podkreślające kobiecość stroje, makijaże czy długie paznokcie. Chce być wolna w wyrażaniu własnej ekspresji płciowej, co pewnie też utrudnia akceptację ojca. Lucas Dhont pokazał w „Girl” świat z pozoru idealny, gdzie bohaterka ma wsparcie państwa i rodziny. Lola takiej komfortowej sytuacji nie ma, jednak szczęśliwe momenty też są elementem jej życia.

Filmy o transpłciowości

Brakuje mi w mediach reprezentacji transpłciowych mężczyzn. Oba wspomniane filmy kreują dobry wizerunek osób transpłciowych. Jednak brakuje większej obecności osób niebinarnych i trans męskich. Mam nadzieję, że i takie filmy zaczną się niedługo pojawiać. Jak na razie w sposobie przedstawiania osób transpłciowych przoduje platforma Netflix. Liczę, że inne nie pozostaną w tyle!

My, osoby transpłciowe w czasie oglądania filmu o transpłciowości możemy poczuć, że nie jesteśmy same, że są inne osoby podobne do nas. Bardziej się identyfikujemy z postaciami, mocniej przeżywamy film, emocje filmowej Loli rezonują w nas, często trafiają na czuły punkt. Zostawiają nas z myślami o swojej transpłciowości. Takie filmy pozwalają poznać osoby transpłciowe osobom cispłciowym. Większość tych osób nie zna osobiście osoby transpłciowej. Dlatego media mają kluczowy wpływ na akceptację społeczną.

Zostaw komentarz:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.