Badania przed operacją – krew, USG, RTG, EKG

Operacja SRS to nie przelewki, trzeba się do niej przygotować. Badania jakie musiałam wykonać na polecenie chirurga to kilkanaście badań krwi, dwa USG, jedno prześwietlenie i jedno kardiologiczne. Kosztuje to dość sporo kasy, trochę czasu. Stresu niestety też. Jednak zrobić trzeba, więc zrobiłam.

Badania krwi

Jak wspominałam ostatnio, mój endokrynolog stwierdził, że część z tych badań krwi jest zbędnych. Chirurg chce je mieć tak na wszelki wypadek. Z wypisanym zleceniem badań zgłosiłam się do punktu pobrań. Zero stresu. Za to zapomniałam o pojemniczku na mocz, kupiłam rano przed badaniem w aptece. Tuż przed pobraniem krwi poszłam do toalety i problem z głowy.

Pielęgniarka pobrała mi cztery fiolki krwi. Dość ciekawie to wyglądało, inaczej niż standardowo. Wbiła igłę z elastycznym wężykiem, do którego po kolei podłączała fiolki. Stwierdziła, że mam niezłą żyłę. Pojemniczki szybko się napełniały. Ostatnio podobną ilość krwi do badań miałam pobieraną jakieś dwa lata temu, przed rozpoczęciem HRT. Wtedy ostatnia fiolka tak szybko się nie napełniała. 😉

Większość wyników była jeszcze tego samego dnia. Niestety po dwa wyniki muszę iść osobiście – oznaczenia grupy krwi i anty-HIV. Wyniki obu tych badań mogę łatwo odgadnąć. W dzieciństwie zbadano mi grupę krwi, po za tym, rodzice mają taką samą grupę krwi. Nie mogę mieć innej. 😉 A co do wirusa HIV – jest on przenoszony przez krew i drogą płciową. Nie miałam kontaktu z “obcą” krwią, ani z innymi obcymi wydzielinami.

Badanie USG

Dostałam dwa skierowania na USG, jedno dotyczyło jamy brzusznej – oceny układu moczowego, drugie żył w nogach – USG dopplerowskie kończyn dolnych. By umówić się na te badania musiałam zadzwonić, nie lubię tego, ale trzeba. Wybrałam jedną przychodnię, umówiłam się telefonicznie. Danego dnia poszłam do rejestracji, dowiedziałam się, że gabinet jest dwa piętra niżej. Najpierw miałam zrobić badania, a potem zapłacić.

Stresowałam się z kilku powodów. Byłam tam pierwszy raz, nie znałam lekarza. Do tego musiałam rozebrać się do majtek. Już samo to może wydać mnie jako osobę transpłciową. A badanie ultrasonografem pokazuje co jest pod skórą. Nie da się zachować passingu na badaniu jamy brzusznej. Przecież nie mam jajników, jajowodów, macicy, pochwy – a ma to praktycznie każda kobieta. Z wyjątkiem tych co miały pecha (wady wrodzone i zmiany rakowe) i trans kobiet. Musiałam zadzwonić do kliniki i dopytać o jaki rodzaj USG nóg chodzi, bo są do wyboru tętnice lub żyły.

Przebieg badań

Doktor całą wizytę żartował. Zapytał się czemu tak się uśmiecham. Nie wytłumaczyłam, że tak przez lata ukrywałam nerwy. Dawno nie reagowałam w taki sposób. Zdjęłam buty, spodnie. Podwinęłam bluzkę i sweter. Położyłam się na kozetce.  Najpierw zrobił USG jamy brzusznej, dość osobliwe odczucie, gdy jeździł tą zimną końcówką pokrytą żelem. Potem przeszedł do badania nóg. Następnie musiałam wstać i wejść na kozetkę, by zbadać żyły znajdujące się z tyłu. Nie chcę cytować wszystkich żartów i tekstów. Usłyszałam, że mam potężne kości kostek. Odparłam, że to pewnie po mamie. Odpowiedział pytaniem, po której mamie… Trochę mnie zatkało.

Na koniec wizyty, jak już się ubrałam, powiedział: Ma pani przerośniętą prostatę. Zabił mnie tym, a stres się znacznie zwiększył. Chyba nic na to nie odpowiedziałam. Może chciał tym mi zasugerować, że wie o tym, że jestem transseksualną kobietą? Przecież widział, że nie mam kobiecych narządów wewnętrznych, przemilczał to. Za to wspomniał o tym jednym męskim narządzie. Kobiety mają jego odpowiednik. Inna kwestia – blokery testosteronu są też stosowane w raku prostaty. Powinny powodować raczej jej zmniejszenie. A biorę Androcur prawie dwa lata. Mógł blefować, w opisie wyniku badania słowem o tym nie wspomniał. Za to wszystko mam w normie, jestem zdrowa.

Badanie RTG

Kolejnego dnia poszłam na prześwietlenie klatki piersiowej. Co prawda to badanie jest ważne dwa lata, a ostatnio miałam takie badanie prawie dwa lata temu, jednak było ono na stare dane, jeszcze zanim byłam na hormonach. Postanowiłam zrobić nowe. Musiałam wykonać chyba kilkanaście telefonów by dowiedzieć się w jakiej przychodni robią i za ile. Informacje na stronach były nieaktualne. Do tego mało kiedy są cenniki.

Samo badanie poszło szybko. Zapłaciłam za RTG i EKG, poczekałam trochę na swoją kolej. Pokazałam skierowanie i rachunek, podpisałam zgodę. Weszłam, rozebrałam górę. Musiałam też zdjąć stanik. Stanęłam przy aparacie, wstrzymałam oddech, usłyszałam “pik” i już mogłam się ubierać. Teraz tylko czekać na wynik.

Badanie EKG

Następnie poszłam do gabinetu zabiegowego, gdzie robią m.in. EKG. Musiałam poczekać. To badanie może być jako sam wykres, albo wykres z opisem lekarskim. Zrobiłam bez opisu, sam wydruk. Tutaj też musiałam rozebrać się od pasa w górę i jeszcze podwinąć nogawki. Gorzej, gdy ma się rajstopy… O czym przekonała się główna bohaterka Trans Reality.  😉

A już niedługo jadę na wykonanie posiewu z miejsca operacji. Znów ktoś będzie musiał mnie oglądać. W dość intymnym miejscu, więc jadę tam gdzie będzie operacja. Mimo dość sporej odległości.

One Reply to “Badania przed operacją – krew, USG, RTG, EKG”

  1. Może lepiej by było gdybyś jednak zapytała czy serio mówi, wg jakiej normy jest przerośnięta i czy powinnaś się martwić 😉 (ale rozumiem, że o tym nie pomyślałaś w takiej chwili, też bym pewnie nie pomyślał…). I tak jesteś twarda, że nic przed badaniem nie powiedziałaś, ja od razu mówię przed takimi badaniami żeby oszczędzić niejasności że się jakiś lekarz będzie dziwił, że czegoś nie mam itp. 😛

Wyraź swoje zdanie:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.