Kolejne dni i pierwsza kontrola po SRS

W poprzednim wpisie skończyłam na wyjściu z kliniki i dotarciu do mieszkania. Teraz opiszę kilka następnych dni i wtorkową kontrolę. Kilka mało przespanych nocy, a kontrola to m.in. zmiana opatrunku. Może to być krótszy wpis, nie łatwo się korzysta z komputera leżąc plackiem na łóżku.

W ostatnio zapomniałam wspomnieć o jednym – podczas rozmowy z chirurgiem i robieniu mi zdjęć przed operacją zauważył moje biodra. Myślał, że to efekt HRT – tłuszczu może troszkę tam przybyło. Jednak główna przyczyna u mnie to szeroka miednica. Był zdziwiony jak mu pokazałam, że to kości. Takie mam geny, po mamie. 😉

Niedzielne popołudnie

Jako, że nadal byłam bardzo słaba, to leżałam cały czas, tylko raz wstałam do toalety by opróżnić worek. W takim stanie wycieczka do najbliższej toalety jest sporym wyzwaniem, po którym trzeba odpocząć. By zabić czas czytałam na telefonie, z pomocą siostry włączyłam film. Na używanie komputera nie wystarczyło by sił.

Zadzwonił też mój ojciec. Zaczął od pytania jak się czuję, a potem płynnie przeszedł do swoich spraw – kazał mi wybrać kolory ścian w pokoju. Trzy dni po operacji. Ma wyczucie, nie? Dyplomatycznymi słowami go opieprzyłam. Trochę to trwało, ale skończył temat.

Poniedziałek

Drugiego dnia w domu czułam się już lepiej, choć nadal – tylko jak leżałam. Długa narkoza i długie leżenie osłabia człowieka. Wstawanie do łazienki nadal jest wyzwaniem, ale wiem kiedy muszę wrócić do łóżka zanim zgasną światła. Ból jakoś specjalnie nie dokucza, za to powoli opanowuję sztukę sturlania się z łóżka na kolana, bez gwałtownych ruchów – tak by nie siadać i nie przeszkadzać gojeniu. To bardzo ważne szczególnie na początku. Długie leżenie jest dobijające psychicznie, ale konieczne. Niestety, szczególnie dobija to w nocy. Ciężko mi tak spać. Budziłam się nie raz w nocy.

Kontrola po operacji

We wtorek pojechałam wraz z siostrą do kliniki. Kontrola na początku to szczególnie istotna kwestia. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego. Rano ubrałam się z pomocą siostry, chwilę po tym odpoczęłam. Jak podjechało auto to zjechałyśmy jedno piętro windą – schodami bym nie dała rady. Doszłam powoli do samochodu, wgramoliłam się na tylną kanapę. Auto może nie było wielkie, ale położyłam się na tylnej kanapie. Bardzo przydatne są szerokie drzwi. Po chwili już wypełzłam pod kliniką z pomocą siostry.

Zmiana opatrunku

W klinice byłyśmy wcześniej, poczekałyśmy na przygotowanie zabiegowego, wolałam się położyć na kanapie. Potem położyłam się na fotelu, pielęgniarka zaczęła zdejmować opatrunek. Było co zdejmować – chirurg szczelnie mnie zakleił w niedzielę. Chwilę później przyszedł lekarz, oczyścił wszystko, wyjął wkład pooperacyjny – sporą ilość gazików – konieczny do zachowania kształtu. Sprawdził też czucie. Nie stwierdził nic niepokojącego. Jedynie mam zbyt duży obrzęk wokoło cewki. Dlatego zostałam z cewnikiem. Wyjęcie mogłoby być ryzykowne.

Następnie przygotował mniejszy wkład – z środkami mającymi zapewnić czystość i nawilżenie. Tak samo przygotował opatrunek. Poszły dwie tubki maści. Jak to ujął – jest to jedyna taka miesiączka w życiu. Wychodzi na zewnątrz krew i inne wydzieliny. A bez nawilżania powstaną ranki i strupki na delikatnej opuchniętej skórze. Ten opatrunek był już bez plastrów, tylko pieluchomajtki – opatrunek był z tych mokrych.

Ubranie i powrót

Jak już miałam wychodzić chirurg spoglądając na moją sukienkę ze szwem w talii zapytał czy mam dwuczęściową sukienkę. Powstrzymałam śmiech – m.in. bo mnie to boli. 😉 Uzasadnił to rurką od cewnika, można by było ją tam przełożyć. Niestety, nie miałam ze sobą. Kolejnego dnia wysłałam siostrę do ciucholandu. Jak się okazało, mieli tylko jedną część dwuczęściowej sukienki. 😉

Jak wyszłam siostra zadzwoniła po taksówkę, w między czasie umówienie na kolejną kontrolę w piątek – tylko na zmianę opatrunku. Doktor ma konferencje. Cewnik musi poczekać do poniedziałku. Niestety, gdy tak stałam, to usłyszałam znajomy pisk i po chwili zaczęły mi światła gasnąć. Położyłam się na pobliskiej kanapie. Nie są zbyt wygodne po operacji, za niskie są.

Wstałam jak przyjechała, powtórzyłam procedurę wsiadania i wysiadania pod klatką. Wjechałyśmy windą, schody odpadają. W domu nic specjalnego – leżę. Tylko zrobiłam sobie wycieczkę do łazienki, bez problemu.

Kolejne dni

Kilka następnych dni wyglądało podobnie – odpoczywam. Wstaję tylko do toalety, by opróżnić worek. Jakoś tydzień po operacji po wstaniu z toalety zaczęło mi się robić słabo – pisk w uszach narastał. Szybko wróciłam do łóżka, choć jeszcze było daleko do zgaszenia światła. Za to coraz lepiej wstaję, dość długo mogę stać. Jest już lepiej. Używam też dużej ilości maści. 🙂

Dzwonił też ojciec, po standardowym jak się czujesz przeszedł do pouczania o lekkostrawnej diecie. Dość szybko zakończyłam temat. Moja siostra dobrze gotuje i wie co robi. Najważniejsze to uniknąć zaparcia – lepiej nie przeć będąc krótko po tej operacji.

Następna kontrola w piątek. Co prawda to właśnie dziś, ale to materiał na kolejny wpis. Pewnie połączę to z większą kontrolą w poniedziałek.

4 odpowiedzi do “Kolejne dni i pierwsza kontrola po SRS”

    1. Nie mówiłam, zajmował się już inną pacjentką. Sądząc po jego słowach, była zainteresowana powiększeniem piersi. Była w klinice wcześniej niż ja, a musiała czekać. Wiedziałam co robić. To normalne, że tak się dzieje w początkowym okresie po narkozie, szczególnie długiej. Wystarczy się położyć i przemija szybko.

      1. Widać, że jesteś pokładana i ufam, że wiesz co robić ☺ miało być “poukładana”. Skoro tyle czasu musisz spędzać w łóżku życzę miłego pokładania się ?

Zostaw komentarz:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.