Pół roku po operacji SRS – kontrola

Po pół roku od operacji czas na kolejną kontrolę. Pojechałam jak zwykle szczupakiem, pozwiedzałam Warszawę, korzystałam z lata. Na kontroli też byłam, dowiedziałam się szczegółów o drobnej poprawce. Poprzednia kontrola była trzy miesiące temu. Tak właściwie, nie ma o czym pisać – normalnie żyję. Nawet powoli wracam do jazdy rowerem. Jednak, patrząc wstecz – zmiany są.

Na grafice rower z muzeum, zabytkowy krótki Ikarus i uniseks toaleta, wszystko w Warszawie.

Przyznaję się, mam zaległości w opisywaniu tego. Działo się u mnie dużo innych rzeczy. Kontrola była na początku września, a już właściwie jesień. Bilety na szczupaka kupiłam miesiąc wcześniej, wyszukałam te kursy gdzie jest promocyjna cena. Oznaczało to, że w stolicy byłam dłużej niż ostatnio.

Kontrolę miałam dopiero kolejnego dnia.  Nie nudziłam się. Trafiłam na ciepły, słoneczny okres. Wykorzystałam pogodę, sporo spacerowałam po centrum, odwiedziłam muzeum. Po pół roku po operacji mogłam sobie pozwolić na kilkugodzinne zwiedzanie ekspozycji. Choć, nie kryję, zmęczyło mnie to. Tylko kto by nie był wyczerpany po całym dniu chodzenia? Bardziej mnie bolały nogi i kręgosłup niż miejsce operacji. Jednak czasem odczuwałam dyskomfort w miejscu blizn po drenach.

W klinice pół roku po operacji

Kontrola pół roku po operacji wyglądała podobnie jak poprzednie. Chwilę poczekałam na przygotowanie gabinetu zabiegowego, weszłam, rozebrałam się i położyłam na fotelu. Dostałam nawet coś do okrycia się w oczekiwaniu na doktora. Pielęgniarka zrobiła też standardowo kilka zdjęć do dokumentacji.

A jak to wygląda? Całość bardziej wystaje niż skóra przed operacją. Jedną z przyczyn jest moja szczupła budowa ciała. Jednak wygląda to dobrze. Nie mam dysforii na punkcie krocza. Kiedyś bałam się obcisłych rzeczy, choć tej zimy już się przemogłam. Opuchlizny nie ma, całość się ładnie zamyka jak złączę nogi. Z niewielkim wyjątkiem w okolicy łechtaczki, co sprawia, irytujące odczucia w ciągu dnia. To właśnie jedna z drobnostek do poprawki. Na czucie nie mogę narzekać. 😉 W środku też mam czucie, z dołu i góry, co ponoć nie zawsze jest możliwe. Musi być do tego odpowiednio rozwinięty nerw.

Nie mam czucia tylko w jednym miejscu. Jest to ciało jamiste, zostało go troszkę za dużo, do tego niesymetrycznie wystaje z jednej strony. To ta druga rzecz do poprawki. To powoduje też prysznic w czasie mikcji. Szczerze mówiąc, trudno mi o tym pisać. Pokładam duże nadzieje w poprawce w tym zakresie.

Planowana poprawka

Poczekam na korektę tych dwóch „usterek” do grudnia. Według chirurga będzie to około godzina w znieczuleniu miejscowym. Jak byłam w klinice to rejestratorka była na urlopie, musiałam poczekać aż wróci. Długo nie czekałam, znam już konkretny termin. Musiała tylko dopytać dr J. ile konkretnie ma trwać zabieg. Ja dokładnie nie wiedziałam. Ma być to rano, więc przyjadę dzień wcześniej. A po zabiegu zostanę dobę w Warszawie, potem mogę wracać. Jakby coś się działo, to zaraz po.

Doktor zauważył niegroźną infekcję, niektóre mogą nie dawać widocznych objawów. Dlatego też wykonał pobranie materiału z okolicy do posiewu mikrobiologicznego. Jest to badanie sprawdzające jakie znajdują się bakterie beztlenowe, tlenowe, itp. Zwykle czeka się na wyniki kilka dni. Posiew robiłam też wśród badań przed operacją. Choć tylko króciutko o tym wspomniałam. Tym razem długo przyszło mi poczekać na wyniki. A by dodzwonić się do kliniki czasem potrzeba szczęścia. Skan dostałam na maila wraz z zaleceniami.

A co u mnie pół roku po operacji GRS/SRS?

Do niedawna czułam jakieś sporadyczne bóle. Używam największego dildo z zestawu jaki kupiłam po operacji. Orgazmu przy tym nie mam, co zresztą nic dziwnego, mało która kobieta ma orgazm od stymulacji pochwy. Do tego jestem aseksualna, nie mam takiej potrzeby.

Pracuję, zaczęłam czasem jeździć do biura. Dalej czasem narzekam na bolącą kość ogonową. Jednak teraz dużo więcej siedzę niż leżę. Doceniam też moje siodełko rowerowe, jest szerokie, ma otwór po środku. Nie uciska tak lekko wystającego ciała jamistego, ale lekki dyskomfort czuję jak siedzę. Dodam, w ciele jamistym nie ma nerwów, nie ma w nim nigdy czucia. Z podobnego powodu źle pracująca wątroba nie boli. Dlatego należy ją badać. 😉

Działam też w dwóch stowarzyszeniach, robię ostatnio sporo grafik. Niektóre możecie zobaczyć na Instagramie, na Fejsie, na tym blogu. A inne nie są publikowane szerszej grupie. Wiąże się to z udziałem w różnych spotkaniach, warsztatach. Czasu ciągle brak, a bez kalendarza bym się pogubiła. Dlatego przepraszam Was, nie zawsze jestem w stanie odpowiadać na wiadomości.

2 odpowiedzi do “Pół roku po operacji SRS – kontrola”

Wyraź swoje zdanie:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.