Kontrola po operacji u bajarza z Warszawy

Byłam kilka(naście) dni temu u bajarza z Warszawy. Wiadomo – kolejna kontrola po operacji korekty narządów płciowych (SRS/GRS). Trochę nasłuchałam się opowieści bajarza o tym jak się goi i co się dzieje. Pewnie dlatego, że zadawałam pytania. Do tego z niego taki szybki Bill.

Ostatnio nie mam chęci do pisania, ale to temat na inny wpis. O ile powstanie. Kontynuując temat. Kontrola, jakieś niecałe 3 miesiące po operacji, 10 tygodni z hakiem. Poprzednia była jakiś miesiąc wcześniej, bez bajarza, tfu, lekarza. Tym razem nie musiałam bardzo wcześnie wstawać, by zdążyć na pociąg do Domyślnego Miasta. Nawet rano zdążyłam poprawić grafikę z mapą na Trójmiejski Marsz Równości. 😉 Jednak pominęłam ćwiczenia, tylko zjadłam śniadanie, wzięłam tabletki i w drogę.

Do stol(n)icy!

Podjechałam autobusem i kolejką podmiejską. Miałam jeszcze chwilę to spacerowałam po dworcu. Pogoda piękna była, więc tylko spódniczka i bluzka. Wybrałam pociąg EIC, wagon bez przedziałów. Był to dość stary wagon, ale z mocno wiejącą klimą. Nie było gniazdek, za to miałam gdzie nogi postawić. Choć w szczupaku jest trochę więcej miejsca. Przy 186 cm wzrostu to trochę się przydaje.

W Warszawie też wsiadłam w autobus, kawałek podeszłam do kliniki. Już jest całkiem dobrze ze mną, choć nadal miałam obawy przed siadaniem w pionie. Złączenie nóg razem co prawda nie było tak komfortowe jak kiedyś, ale możliwe bez bólu, więc chodziłam prawie normalnie. Na miejscu chwilę poczekałam na dr J. Trwały przygotowania do operacji, ale operować miał jakiś inny chirurg, nie bajarz, starszy, na gościnnych występach. 😉 Z rozmów wynikało, że chodziło o powiększenie piersi i zrobienie zdjęć przed zabiegiem. Zobaczyłam też bajarza na korytarzu. Za drugim razem zapytał mnie jak się czuję. Odparłam coś niezbyt optymistycznego, ale to go nic nie zraziło. Niedługo potem pielęgniarka przygotowała gabinet zabiegowy i już mogłam wchodzić.

W gabinecie zabiegowym u bajarza

Weszłam i dostałam polecenie rozebrać się i wejść na stół zabiegowy. Skorzystałam z tej chwili i obejrzałam gabinet, zdjęłam buty i spódnicę, wdrapałam się na fotel zabiegowy. Bajarza jeszcze nie było, za to weszła pielęgniarka, miała polecenie zrobić zdjęcia do dokumentacji. Obejrzała, zdziwiła się, że jeszcze trochę czerwono. Domyśliłam się o czym mówi, ciało jamiste może się bardzo długo goić, co jakiś czas jest bardziej czerwone, gdy krew się lekko sączy. Pielęgniarka okryła mnie kawałkiem papieru do okrywania zabiegowego i wyszła.

Chwilę poczekałam, podziwiałam gabinet i odbicie w polerowanych kaflach na ścianach. Niedługo  później zobaczyłam bajarza w drzwiach. Chirurg nie zwlekając  założył rękawiczki, obejrzał, pomacał, sprawdził jak obrzęk wygląda. Po sprawdzeniu szerokości kanału pochwy wyglądał na bardzo zadowolonego. Choć on zawsze wygląda na pogodnego i zadowolonego. Jakoś pacjentki musi zdobywać. Niektóre się decydują nawet nie widząc zdjęć efektów.

Ideału nie ma

Mam nadmiar skóry na górze, takie dwie górki się tworzą z tego. Na kolejnej kontroli, pół roku po operacji ma zdecydować o poprawce. Planuje wykonać cięcie w kształcie litery M, by zebrać tą skórę do środka. W tej chwili lepiej poczekać na wygojenie, to nie pilne, ale po tym będzie to lepiej wyglądać. Około ośmiu miesięcy po operacji mogę mieć tą drobną poprawkę.

Oczywiście zapytałam o to wystające ciało jamiste. Usłyszałam jakąś bzdurę, że nie mógł mniej zostawić w trakcie operacji, bo by nie było nawilżenia pochwy. Tylko ciało jamiste nie pełni żadnej funkcji w nawilżeniu. Wypełnia się mocniej krwią w czasie podniecenia i tyle. Po operacji mówił, że dla lekkiego nawilżenia wstawił na końcu pochwy kawałek błony cewki moczowej, jednak to tylko takie minimalne nawilżenie. Wydaje mi się, że jedyna opcja to operacyjne wycięcie kawałka. Choć oczywiście zaproponował wstrzyknięcie leku obkurczającego naczynka. A ślady na podpasce pochodzą z cewki moczowej…

Sesja zdjeciowa

Chwilę później lekarz zapytał czy były zrobione zdjęcia. Pielęgniarka potwierdziła, ale chwilę później musiała zrobić dodatkowe zdjęcia na polecenie bajarza. Taka mała sesja w pozycji stojącej. Od przodu, profilu i z boku. Jednej i drugiej strony. Tuż przed tym, mówiłam, że siadanie jest mało komfortowe. Polecił siadać na miękkim. A mimo to zapytał czy już próbowałam jeździć rowerem. Wolę nie ryzykować. Usłyszałam również, że powinnam znaleźć sobie faceta, by nie musieć robić ciągle ćwiczeń. Musiałam mu wyraźnie powiedzieć, że faceci mnie zupełnie nie interesują. Odparł, że wielka strata dla facetów…

Następnie się ubrałam. Znów doktor zaproponował mi powiększenie piersi metodą pod pachami.  Odpowiedziałam, że raczej nie powiększę. Na pewno nie u niego. Drogi jest. Za to powiedziałam, że prędzej pozbędę się jabłka. Stwierdził, że faktycznie mam, pomacał i usłyszałam kolejną bajkę. Lepiej usunąć zanim stwardnieje. Tylko to chrząstka jest, jak ma dalej stwardnieć? Potem przyszedł czas na opowieść bajarza o pewnej trans dziewczynie modelce. Mówił, że powiększał jej piersi i teraz ładnie wygląda. Nie pamiętam, czy robił jej operację SRS, ale jabłko jej ktoś inny robił. Mówił, że on by to zrobił lepiej. Niewidocznym cięciem tuż pod brodą. Chwalipięta z niego. 😉

Powrót szczupakiem

Oszczędzę wam szczegółowego opisywania powrotu. Miałam jakąś godzinę do pociągu. Wsiadłam w autobus, zjadłam w ekspresowym tempie kotlety z batatów na dworcu, jak schodziłam na peron szczupak już czekał. W pociągu chwilę miałam zajęte miejsce obok. Przyszedł jakiś facet, spojrzał na bilet z niedowierzaniem. Coś mruknął pod nosem i stał chyba kilkanaście minut na korytarzu. Usiadł dopiero jak kawę i herbatę rozwozili. Wypił i poszedł. Raczej nie miało to żadnego związku z faktem, że jestem transseksualną kobietą.

Mała dygresja o filmie Po prostu Charlie

Dzień wcześniej oglądałam film Po prostu Charlie. Produkcja z 2017 roku, o transpłciowym dziecku, co urodziło się w męskim ciele, a było dziewczynką. Film bardzo mnie poruszył, cudem nie płakałam na seansie w sali kinowej. Za dobrze znam temat z autopsji. Poszłam na ten film przez jedną znajomą co jest przed tranzycją. Ona musiała na chwilę wyjść…  Ja natomiast myślałam o tym filmie długo. Jadąc pociągiem miałam na to wiele czasu. Wracając podziwiałam ładną pogodę i myślałam.

2 odpowiedzi do “Kontrola po operacji u bajarza z Warszawy”

Wyraź swoje zdanie:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.