Poprawka – kontrola po dwóch tygodniach i wizyta w banku

Jak wspominałam ostatnio, byłam na kontroli w klinice. Moja poprawka była jakieś dwa tygodnie temu. Zabieg ten był znacznie mniej inwazyjny niż operacja korekty narządów płciowych w marcu zeszłego roku. Proces rekonwalescencji jest krótszy, jednak obrzęk troszkę mi będzie towarzyszył.  Mając chwilę wstąpiłam do mojego banku wyjaśnić sprawę błędnych danych właściciela karty płatniczej. Poniżej przebieg mojej wizyty w stolicy.

Podróż przez zimę

Jak się pewnie domyślacie, albo wiecie z mojego Instagrama – jechałam szczupakiem. Trafiłam na bardzo wietrzne i zimowe warunki. Znaczy na pomorzu, zima kończyła się za Iławą. Przez to nawet pociąg o najwyższym priorytecie był opóźniony. Otóż szczupak z Kołobrzegu miał godzinę opóźnienia, miał odjechać niecałą godzinę przed moim. Niestety, mój musiał na niego czekać, przepuścić go i dopiero pojechał. Na szczęście opóźnienie było dość niewielkie. A ja miałam spory zapas czasu do kontroli.

Przez tą sytuacje było małe zamieszanie na dworcu. Mój pociąg odjeżdżał z rozkładowego peronu, jakiś inny pociąg miał zmieniony peron, wcześniejszy pociąg miał podjechać z drugiej strony tego samego peronu. Nie wszyscy zrozumieli komunikaty z głośników. Część osób zamieniło niepotrzebnie bilety z poprzedniego pociągu na ten co ja jechałam. Myśleli, że szybciej dojadą. 😉

Za to sobie pogadałam z pewną starszą panią co jechała do Iławy. Była bardzo miła, ale wolałam nie mówić kim jestem, co robię, po co jadę na kilka godzin do Warszawy. Może to było troszkę stereotypowe, zobaczyłam różaniec i wolałam uniknąć “nawracania”.

Wizyta w banku PKO BP, tym bez żubra

Mimo opóźnienia, miałam troszkę czasu do wizyty. Przechodziłam obok chyba największego i najstarszego polskiego banku, gdzie mam konto. Stwierdziłam, że wejdę i spróbuję naprawić jedną jedyną rzecz gdzie nadal widnieją moje stare dane. Niecały rok temu byłam zmienić dane w banku. Wszystko zmieniono, z wyjątkiem właściciela i użytkownika karty płatniczej. Co prawda na karcie widnieją właściwe dane, to w aplikacji mobilnej i przez internet widać deadname. Jednak nie przeszkadzało w płatnościami kartą przez internet i w terminalach. Na infolinii słyszałam, że muszę iść do oddziału, to poszłam.

Weszłam do oddziału PKO BP, znajduje się blisko kliniki, przy okazji wybrałam gotówkę. Nie musiałam nawet czekać w kolejce, o tej godzinie jeszcze nie było tłumów. Usiadłam przy biurku, pokazałam kartę i dowód. Chwilę mi zajęło wytłumaczenie, że zmieniło się moje imię i PESEL.  Pani obsługująca mnie sprawdziła w systemie. Faktycznie, w danych karty płatniczej było nadal deadname. Próbowała to zmienić, ale system nie pozwalał. Po chwili przyszła chyba kierowniczka oddziału, też się nie udało.  Za to poradziła zadzwonić na helpdesk.

Siedziałam obok, więc mogłam się tej rozmowie przysłuchiwać. W międzyczasie do oddziału przyszło więcej ludzi, pewnie też mogli słyszeć. Miałam niewielkie obawy ile usłyszą i co zrozumieją, jednak i tak byłam w obcym mieście. Bankierka podyktowała mój PESEL, osoba po drugiej stronie linii telefonicznej sprawdziła. Zaproponowała dość kuriozalne rozwiązanie.

Rozwiązać umowę na kartę płatniczą ze skutkiem natychmiastowym, co spowoduje wyłączenie karty. A następnie podpisanie nowej umowy i oczekiwanie około dwa tygodnie na nową kartę. Nie mając karty i możliwości wypłacania z konta. Nie zgodziłam się. Wolę tak używać tej karty, a za chwilę zmienić bank na lepszy.

Poprawka i druga kontrola po niej

W klinice byłam wcześniej, jeszcze nie było chirurga, w gabinecie była inna pacjentka, troszkę poczekałam. Lekarz przyszedł w stroju do biegania, widać dba o zdrowie, zapytał jak minęła podróż, poszedł się przebrać. Niedługo później weszłam z pielęgniarką do zabiegowego, przygotowała fotel, a ja na niego położyłam się. Nie wiem który raz, mam już w tym niezłą wprawę. 😉

Jak już leżałam w oczekiwaniu na kontrolę gojenia po zabiegu wszedł dr J.. Szybko rzucił okiem na szwy. Stwierdził, że można zdejmować, choć w jednym miejscu mogą jeszcze zapobiegać rozerwaniu się tkanek. Stwierdził, że cewka wygląda w porządku. Co mnie nie zdziwiło, bo nie mam problemów z mikcjami. Choć obrzęk jest nadal, co powoduje czasem prysznic. Już właściwie nic nie krwawi z wyjątkiem jednego miejsca co może się dłużej goić. Zdejmowanie szwów nie było przyjemne, ale bardzo nie bolało. Co tu dużo pisać, miejsce spojenia łonowego jest wrażliwe.

Efekty korekty

Czy poprawka się udała jeszcze nie wiem. Nadal schodzi opuchlizna po operacji, a jak zejdzie to dopiero wszystko się ułoży we właściwy sposób. Jednak wszystko wskazuje, że będzie dobrze. Tylko powinnam unikać siadania w pionie. Może to powodować obrzęk, a obrzęk pogarsza ukrwienie. W najgorszym przypadku może to prowadzić do obumierania tkanek, a tego bym nie chciała. Dlatego cały czas odpoczywam zgodnie z zaleceniami. Kolejna kontrola będzie za miesiąc.

Wyraź swoje zdanie:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.