Korekta – drugi etap operacji SRS

Miejsce operacji zdążyło się w większości wygoić, obrzęku już nie było. Najwyżej blizny bolały. Dlatego korekta, poprawka operacji SRS mogła być przeprowadzona. Miałam ją kilka dni przed świętami, aktualnie dochodzę do siebie. Pokrótce opiszę co i jak, jednak pewne szczegóły zostawię dla siebie.

O poprawce wspominałam we wpisie o kontroli pół roku po operacji SRS/GRS. Tak jak pisałam wcześniej – poprawka jest w cenie operacji, podobnie jak kontrole pooperacyjne. Doktor zakłada potrzebę korekty warg sromowych po zejściu obrzęku. Ma to swoje zalety, jednorazowo jest mniejsza ingerencja w organizm. A wady? Korekta to powtórka z rozrywki z dochodzeniem do siebie, ale w o wiele mniejszej skali.

Wycieczka na zabieg

Bilety na szczupaka kupiłam z wyprzedzeniem, tak jest taniej, Intercity robi promocje na wybrane kursy i ma zniżki dla osób kupujących wcześniej. Nocowałam u znajomej – bardzo jej dziękuję za gościnę i pomoc! W stolicy spędziłam dwie noce, jedną przed, drugą po zabiegu. Było to spowodowane porannym terminem poprawki i koniecznością kontroli po 24 godzinach. Pierwsza doba jest newralgiczna, kolejnego dnia rano byłam kontroli. Dłużej nie trzeba zostawać.

Trafiłam na zimę, jak wysiadałam z pociągu to było mroźno. Pojechałam do znajomej, zostawiłam walizkę, pogadałam. Jeszcze skorzystałam z okazji i pojechałam się spotkać z N. i jej dziewczyną. Mam jakieś szczęście do spotykania ludzi w stolicy, obie tam nie mieszkają, zbieg okoliczności sprawił, że były tam w tym samym czasie. Z N. widziałam się też we wrześniu. 😉 A kolejnego dnia pojechałam do kliniki.

Korekta operacji

Nie ukrywam, było to dla mnie stresujące. Choć mniej niż w marcu. Korekta była przeprowadzona w znieczuleniu miejscowym – podanym w miejscu operowanym. Obniża to koszty – nie trzeba przygotowywać bloku operacyjnego, wystarczy gabinet zabiegowy, nie jest potrzebny anestezjolog, nie ma narkozy i koniecznej hospitalizacji. A wadą jest, że wszystko się słyszy, czuje się dotyk, kilkukrotne wbijanie igły z środkiem odcinającym odczuwanie bólu. Ingerencja w tkanki nie była głęboka, więc narkoza nie była konieczna. Jednak mogłam o to poprosić i za to zapłacić dodatkowo.

Przygotowania do mini operacji

Procedura wyglądała podobnie. Musiałam podpisać zgody, wypełnić ankietę o stanie zdrowia. Następnie przeszłam z pielęgniarką na drugą stronę, dostępną dla pacjentów. Czas było rozebrać się do rosołu, umyć dokładnie środkiem dezynfekującym. Ogoliłam się przed wyjazdem do Warszawy. Przebrałam się potem w koszulę, szlafrok, kapcie. Choć  to jednorazowe ubrania, sterylne zapewne, były całkiem ciepłe. Mogłam zobaczyć znów salę gdzie przeleżałam kilka dni po operacji.  Wzięłam leki, dostałam receptę do wykupienia i zalecenia. Musiałam chwilę poczekać na zabieg. Byłam lekko zestresowana i głodna. Oczywiście musiałam być na czczo. Po kliku minutach przyszła pielęgniarka i zaprowadziła mnie do gabinetu zabiegowego. Tym razem nie było żadnej sesji zdjęciowej, pewnie zdjęcia z poprawek nie pomagają sprzedawać usług chirurgicznych. 

Fotel w zabiegowym był już przygotowany do operacji typowo ginekologicznej – były zamontowane szeroko rozstawione podpórki na nogi. Musiałam położyć się na jego skraju. Następnie kolejna dokładna dezynfekcja miejsca operacji przez pielęgniarkę. Naprawdę nie wiem ile osób oglądało mnie od marca, wiele. Po chwili przyszedł świetny handlowiec. Wróć, chirurg plastyczny, jednak wg mnie bardzo potrafi zachęcać do skorzystania ze swoich usług. Na kolejne operacje daje zniżki. 😉

Choć ich ceny systematycznie rosną z tego co słyszę. Pierwotnie czytałam o cenie 28 tys., potem miała się ustabilizować na poziomie 33 tys., a teraz słyszałam o cenie 35 tys. zł.  Tyle około kosztuje już operacja przywrócenia płci metodą z jelita grubego w Krakowie, u Św. Rafała. Tak, pod taką nazwą skrywają operację korekty płci u osób transpłciowych. Jednak na tą metodę bym się nie zdecydowała, jest bardziej inwazyjna. Dr J. w moim odczuciu trochę demonizuje tą metodę, jednak czasem jest to wyjście u trans kobiet z daleko posuniętą atrofią narządów płciowych.

Przebieg zabiegu

Mogłabym to opisać ze szczegółami, jednak byłby to brutalny opis czynności medycznych. Oszczędzę Wam tego tutaj. Jak wspomniałam, miałam tylko znieczulenie miejscowe.  Byłam świadoma cały czas. Bardzo się stresowałam na początku, napinałam przez to mięśnie. Najpierw była dezynfekcja, oklejanie na około papierem i znieczulanie. To ostanie było bardzo nieprzyjemne i trochę bolesne. Nic co bym chciała powtórzyć. Mam wielką nadzieję, że nie będę przechodzić przez to ponownie.

Dotyk czułam cały czas, bólu potem już nie czułam. Pewnie dlatego troszkę się wyluzowałam. Leżałam w bezruchu i czekałam aż to się skończy. Pod koniec rozmawiałam z lekarzem i pielęgniarką na tematy wokoło transpłciowości i operacji, o pewnym szkodniku szkalującym doktora, który sam nigdy nie miał u niego operacji, jednocześnie ma, delikatnie mówiąc, dziwne wyobrażenie jak powinna wyglądać wagina. Pewnie to przeczyta, ale trudno.

Usłyszałam też od asystującej pielęgniarki, że powinnam jeszcze dokończyć usuwanie zarostu. Według niej przydałoby się jeszcze 2-3 zabiegi epilacji laserowej, bo widać czarne włoski. Mam też sporo jasnych, ale nie są widoczne. Faktem jest, że są czarne włoski, usuwam je regularnie pęsetą. Raczej nikt ich nie zauważa. Może była to konstruktywna krytyka, jednak takim tonem, że nic przyjemnego. Szczególnie w trakcie zabiegu… Miałam ochotę powiedzieć – przestań. Niestety, nie przerwałam rozmowy. Gdzie moja asertywność?

Co zostało wykonane?

Nie opisuję tego dokładnie w tym wpisie. Jednak spisałam brutalny i dosadny opis przebiegu zabiegów medycznych. Link do niego może pojawić się w komentarzach tego wpisu.

Były trzy elementy do skorygowania. Nie dlatego, że brzydko wyglądało. Wyglądało dobrze. Tylko w praktyce troszkę to przeszkadzało w codziennym życiu. Wkurzało mnie to i irytowało. Jednak dysforii na punkcie genitaliów już nie miałam. Tutaj był intymny opis, ale wykasowałam. ;P Zostawię jedną anegdotkę: Raz jadąc rowerem nie zauważyłam większej dziury. Wjechałam w nią bez wstawania z siodełka. To było bardzo bolesne przeżycie. Mam nadzieję, że ostatnie. Poprawka miała też pomóc na mikcje. Jak się okazało, zrobił się zrost i przewężenie cewki.

Po korekcie zaliczyłam płacz w zabiegowym

Jak zabieg korekty został zakończony, doktor zmienił moją pozycję. Obejrzał jak to się układa w pozycji leżącej. Stwierdził, że poprawka się udała. Zostałam sama z włączoną muzyką, niestety świąteczną. Ostatnio bardzo łatwo płaczę, pewnie przez hormony. Wspomnienia o świętach są szczególnym katalizatorem wzruszeń, smutku i płaczu. Gdy leciała kolęda Silent Night łzy mi same napłynęły do oczu. Dobrze, że nikt nie zobaczył…

Chwilę później weszła pielęgniarka i pomogła mi zejść ze stołu zabiegowego. Zadała jedno, troszkę głupie pytania – bardzo boli? Odparłam, że jeszcze nie. Przeciwbólowe wstrzyknięte przed zabiegiem mogą trzymać nawet kilkanaście godzin. Pozostało mi wrócić do pomieszczenia gdzie zostały moje ciuchy. Ubrałam się, przy znieczuleniu było to łatwe.

Efekt korekty operacji

Jeszcze za wcześnie na ostateczny werdykt. Nadal mam szwy, po nowym roku mam przyjechać na kontrolę i ich zdjęcie. Ciągle jest obrzęk, już nie krwawi. A krwawiło dość intensywnie przez pierwsze dni. Dalej siniaki schodzą, kolory są mało ciekawe delikatnie mówiąc. Mam nadzieję, że szybko powrócą do naturalnego odcienia skóry.

Jak na razie wygląda, że zabieg korekty powiódł się. A jak nie, to wiem, że doktor J. nie zostawi mnie z tym samą. Jest drogi, jest bardzo dobrym handlarzem, bardzo dobrze mu idzie nakłanianie do skorzystania z jego usług. Mówi o zaletach swoich metod i o wadach metod konkurencji, nie można wierzyć bezgranicznie.  Ma dar przekonywania. Na każdy argument ma swoje wytłumaczenie. Czasem wyolbrzymia w mojej ocenie, warto weryfikować u innych chirurgów. Tak, ma wady i mniejsze doświadczenie niż kilku znanych lekarzy z Tajlandii. Szkoda, że sekretariat nie działa sprawniej, nie zawsze udaje się dodzwonić na recepcję, nie zawsze doczeka się szybkiej odpowiedzi na maila.

Jednak jest stosunkowo blisko, można bez większych kosztów przyjechać, porozmawiać. Pacjentom daje swój numer telefonu by dzwonić w sprawach pilnych. Uważam, że stara się nam pomóc, potrafi się przejąć tym co czujemy. Płaci się z góry ustaloną kwotę, następnie płaci się tylko koszty dodatkowe takie jak dojazd i badania robione we własnym zakresie. Nie trzeba się martwić o rachunki za kontrole pooperacyjne. Nawet korekty operacji pod narkozą zostaną wykonane „za darmo” o ile jest taka medyczna potrzeba.

Inne operacje

Przed wyjściem z kliniki jeszcze chwilę rozmawiałam z lekarzem. Przekonywał mnie do jego metody wykonywania szlifowania jabłka Adama, mówiąc, że blizna na krtani będzie bardzo widoczna. A widziałam takie ledwo widoczne. Jednak raczej się nie zdecyduje na tą operacje. Rozmawialiśmy też chwilę o powiększeniu piersi. Tutaj usłyszałam namowy na metodę z cięciem pod pachą, u niego jest ona droższa niż standardowe cięcie pod biustem. To z kolei jest tak popularna operacja, że można ją zrobić w pobliżu miejsca zamieszkania. Po tej rozmowie udałam się powoli do apteki, kupiłam coś do jedzenia i pojechałam się położyć.

Kontrola i powrót do domu

Dzień po wróciłam do kliniki na krótką kontrolę i zmianę opatrunku. Według pielęgniarki wszystko było w porządku, choć opuchnięte. Jako, że miałam dużo czasu do pociągu, to wróciłam do znajomej. A gdy już nadszedł czas wyjazdu, pomogła mi z walizką. Jeszcze raz – bardzo jej dziękuję za całą pomoc i miłe towarzystwo!

A kolejna kontrola będzie po nowym roku, wraz ze zdjęciem szwów. Mam nadzieję, że będzie to ostatni zabieg w tym temacie.

 

Zostaw komentarz:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.