Dwa lata po SRS. Przed i po, jaka różnica?

Dwa lata po SRS to dobry czas na podsumowanie tematu mojej operacji. Jakie różnice wystąpiły po takim czasie w wyglądzie zewnętrznym, psychice i sprawach intymnych? W praktyce nie liczę dni, tylko zwyczajnie żyję. Za to mam licznik dni od operacji korekty narządów płciowych, aktualnie (10 maja 2020) wskazuje 2 lata, 2 miesiące i 2 dni. To dobry pretekst, by opublikować ten wpis. Szczegóły, podzielone na kilka sekcji, opisuję poniżej.

Co się zmieniło dwa lata po SRS?

Zmiany wizualne, które mogą dostrzec wszystkie osoby widać (a raczej nie widać) na zdjęciu w nagłówku niniejszego wpisu. Sukienka się lepiej układa, może już troszkę znoszona? Z zewnątrz nie sposób dojrzeć zmian w kroku, dobry tucking załatwiał sprawę. Właściwie, te dwa zdjęcia pokazują zmiany spowodowane raczej  terapią hormonalną (HRT). Moja waga od tego czasu zmieniła się nieznacznie, przybyło tkanki tłuszczowej. Ponoć wyglądam jeszcze ładniej.

Z praktycznego punktu widzenia: zakładanie majtek stało się zwykłą prostą czynnością: wybieram takie majtki, jakie mi się podobają i zakładam je bez żadnego kombinowania z ułożeniem skóry. Poprzednio zazwyczaj wybierałam dwie pary odpowiednio ciasnych i uciskających majtek. Do tego wklejałam podpaskę higieniczną, co troszkę pomagało szczególnie w czasie jazdy rowerem. Jednak czasem i tak należało w ciągu dnia poprawić ułożenie. Zauważyłam też, że obcisłe spodnie lepiej się układają. Choć pierwszy rok po operacji unikałam takowych. Zresztą, jak kilka miesięcy po operacji próbowałam jeździć rowerem, to musiałam najpierw obniżyć siodełko. Czas i poprawka spowodowały, że siodełko musiałam lekko podnieść.

Od strony psychicznej, zgodnie z oczekiwaniami, zmieniło się niewiele. Przestałam odczuwać dysforię na punkcie krocza. Pozostałe zmiany w psychice i samoocenie raczej nie były związane z operacją. Zaczęłam jeszcze aktywniej działać w Tolerado, prowadzić lokalne spotkania dla osób transpłciowych, a także o transpłciowości. Zyskałam na pewności siebie, poczułam, że mam pewien autorytet dzięki wiedzy w tej dziedzinie. A za tym idzie też odpowiedzialność, która może troszkę przytłaczać…

Na basenie, czy na plaży nadal nie byłam w bikini. Nie lubię leżenia bezczynnie, pływam słabo, tylko na plecach, nie czuję takiej potrzeby. Do tego panuje powszechne przekonanie, że kobiety nie mają włosów na ciele poza głową, przez co powstaje nacisk, by się depilować. Zniechęca to mnie, mało kiedy golę nogi, włoski nie są bardzo widoczne, mimo to latem chodzę w szortach i spódniczkach. 

Powrót do przeszłości

Zmieniła się natomiast wygoda życia codziennego. Nie muszę dbać o ukrywanie wypukłości w kroku, a przed operacją (sex reassignment surgery – SRS / gender reassignment surgery – GRS)  musiałam to robić co rano i co wizytę w toalecie. Początkowo miałam duże obawy, dyktowane społeczną transfobią, czy ktoś zauważy jakąś nadmiarową górkę w okolicy spojenia łonowego. Nie potrafiłam na początku skutecznie ukryć zawartości majtek. Jednak jesienią 2017 roku przestałam się tym przejmować, a z chowaniem genitaliów doszłam do wprawy. Wcześniej chodziłam w obcisłych spodniach i sukienkach, jednak dysforia mnie nie opuszczała. Za pomocą ciasnych majtek poświęcałam komfort fizyczny na rzecz komfortu psychicznego. Dyskomfort fizyczny to było m.in. uczucie ściągnięcia skóry, uczucie gorąca, czasem otarcia, szczególnie podczas dłuższych wycieczek rowerowych. Nieprzyjemne też były zabiegi higieniczne w tym miejscu, choć obsługa była prosta.

Nie czułam, że brakuje mi pochwy, ani klasycznego seksu z penetracją, choć na tym swoją uwagę skupiał chirurg, który mnie operował. Zależało mi na estetycznym wyglądzie waginy, jednak pochwę też chciałam mieć. Chociaż niektóre osoby nie decydują się na wytworzenie pochwy, tylko pozostają przy utworzeniu wejścia do pochwy. Miałam też świadomość, że wygląd genitaliów jest bardzo zróżnicowany. Mimo to miałam wątpliwości, czy po operacji wygląd będzie dość dobry, a głębokość pochwy zadowalająca. Na to ostatnie może pomóc operacja wytworzenia pochwy z esicy (fragmentu jelita), u mnie było wystarczająco materiału do wykonania operacji.

SRS, ostatni permanentny tucking

Moją relację tuż po operacji możecie przeczytać tutaj. Opisywałam kilka dni po zabiegu, jak to wyglądało w praktyce, skupiając się na doznaniach fizycznych i okołooperacyjnych czynnościach, a mniej na emocjach. Sięgając pamięcią do tego okresu: pamiętam stres przed operacją i nerwową drogę na pociąg. W stolicy udało nam się zabłądzić mimo mapy na telefonie, wyszłam z siostrą innym wyjściem z dworca centralnego, to wystarczyło, aby się zgubić.

Kolejnego dnia w klinice „odejmującej czas” formalności się dłużyły, chirurga za często nie widziałam, dopiero tuż przed operacją chwilę rozmawiałam z nim przy okazji oględzin i zdjęć. Dziwnie się poczułam, jak dr J. zasugerował mi powiększenie piersi, za to byłam uradowana, jak zdziwił się, że tak szerokie biodra mam przez kości, a nie przez hormony. W tym przypadku wygrałam na loterii genowej. Idąc na salę operacyjną, czułam już spokój. Szybko odleciałam. Po operacji byłam mało przytomna, bardzo mi zależało, by poinformować kilka najbliższych osób, że wszystko ok. Byłam słaba, ale czułam ulgę, że już po najgorszym. Po operacji przestałam siadać na łóżku, tylko lądowałam na jednej nodze z telemarkiem, a wstawałam z pół obrotu na czworaka. 🙃 Życie stało się przyjemniejsze.

Na blogu opisywałam też serię kontroli po operacji, są w kategorii Operacja SRS. Zawsze w klinice czułam się dobrze, panuje tam serdeczna atmosfera, choć widać zabieganie doktora. Jednak dr J. znajdował czas, by chwilę porozmawiać, choć, mógł się powstrzymać przed namawianiem na kolejne zabiegi i zakładaniem heteroseksualności. W pewnym momencie stwierdziłam, że proces gojenia i stan pooperacyjny jest dla mnie zadowalający. Uznałam, że nie ma już sensu tracić całego dnia na podróże do Warszawy, kontrole były krótkie, a chirurg to jednak nie ginekolog. Warto mieć dobrego ginekologa bliżej domu. 

Jak nazwać operację dołu?

Często mówię, że język kreuje rzeczywistość. W gronie osób transpłciowych (transseksualnych) trwają długie dyskusje o nazewnictwie. Oczywiście dotyczy to też operacji korekty narządów płciowych. Jak nazwać tę operację, by nikogo nie wykluczyć, nie obrazić, czy czasem nie wyoutować

W języku angielskim pierwszą i najpopularniejszą nazwą jest Sex Reassignment Surgery (SRS), inną dość znaną jest Gender Reassignment Surgery (GRS). W tym języku funkcjonują dwa słówka do określenia płci, pierwsze dotyczy płci fizycznej, a drugie płci psychicznej, tłumacząc bezpośrednio na polski: operacja zmiany płci, sugerujemy, że można zmienić płeć za pomocą operacji. Czasem można spotkać nazwę Gender Confirmation Surgery (GCS), to z kolei może sugerować, że należy tę operację wykonać, dla potwierdzenia, że jest się osobą transpłciową danej płci. Można też mówić Bottom Surgery, dosłownie – operacja dołu. Z tych wszystkich nazw angielskich preferuję SRS, jest najbardziej znana i akceptowalna znaczeniowo.

Na naszym polskim poletku przewijały się różne nazwy. Obecnie najczęściej używa się nazwy operacja korekty narządów płciowych, która jest długa i opisowa. Jak już powyżej wspomniałam, mówiło się też nieprawidłowo o operacji zmiany płci. Na szczęście znika to już z użycia. Szpital na Klinach w Krakowie, gdzie operuje dr Paweł Szymanowski, używają określenia: operacja dopasowania płci fenotypowej. Kiedyś w Szpitalu św. Rafała, używano tajemniczej nazwy operacja przywracania płci, miało to zapobiec zdradzeniu, że jest się  transseksualną kobietą. Informacja pochodzi z niebieskiego forum. Natomiast klinika z Warszawy pisze o operacji przemiany M/F i korekcie płci.

Dwa lata minęły, co bym dziś wybrała?

Z perspektywy czasu uważam, że wtedy wybrałam bardzo dobrze. Miałam dość silną dysforię na tym punkcie. Moje możliwości finansowe były ograniczone, a informacje o Krakowie były bardzo niepewne. Nadal ciężko znaleźć informacje na temat operacji w Krakowie w internecie. A wtedy dr Jaworowski operował za dość rozsądne pieniądze. Utworzył też stronę opisującą operacje dla osób transpłciowych, obecnie bardzo rozbudowaną. Jeszcze w 2017 roku wyceniał SRS na 28 tys. zł, później cena skoczyła do 33 tysięcy, a aktualnie jest to jakieś 38-40 tys. zł. Biorąc pod uwagę ceny u dr. Szymanowskiego, porównywalne doświadczenie i szpitalne warunki, możliwość użycia esicy, w 2020 wybrałabym Kraków. Albo bym poleciała do Tajlandii, szczególnie, jakbym nie miała zmienionego oznaczenia płci w dokumentach.

Jedna odpowiedź do “Dwa lata po SRS. Przed i po, jaka różnica?”

  1. Jakby jakaś osoba szukała strony reklamówki o operacjach dr. J., to jest tutaj: chirurgiaplci.pl, ładnie pisze, że zrobi wszystko, jest dobrym handlowcem i sprzedawcą swoich usług.

Zostaw komentarz:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.