Pierwszy raz u endokrynolog po operacji SRS/GRS

Na jakieś sześć tygodni po operacji SRS/GRS miałam przyjść do endokrynologa. Endokrynolog miał skorygować dawki, co zrobił, choć jest zwolennikiem jak najniższych dawek. Zwykła wizyta była dla mnie niezłą wyprawą. A to właściwie ledwie większe miasto obok.

Sama wizyta miała być innego dnia, jednak w dniu w którym jechałam na planowaną kontrolę dostałam informację o jej odwołaniu. Informacja była w automatycznym mailu i SMS-ie. Dodatkowo dostałam wiadomość widocznie napisaną ręcznie przez lekarza, było w niej moje odmienione imię, a w środku raz per pan, widocznie błąd przy tworzeniu wiadomości, zwykła omyłka. Nawet mnie to rozbawiło. Umówienie wizyty polega na samodzielnym wyklikaniu dnia i godziny na stronie zumdoc.pl, musiałam zrobić to ponownie. Niestety, w takim systemie obowiązuje zasada kto pierwszy, ten lepszy.  Umówiłam się na wizytę w środku dnia, prawie w samo południe.

Znowu wyprawa komunikacją zbiorową

Wyprawa składała się z trzech środków lokomocji, nie licząc moich nóg: autobus, pociąg SKM i trolejbus. Na każdy osobny bilet, o tyle dobrze, że każdy można kupić w tej samej aplikacji. Gdyby to był normalny kraj byłaby możliwość opłacalnego wspólnego biletu, ale cóż… Może w przyszłości zmieni to rower metropolitalny, choć teraz nie wolno mi rowerem jeździć. Na pierwszy przystanek mam blisko, bez problemu. Z autobusu na kolej też blisko. Najgorzej, że wysiadając z trajtka było jeszcze jakieś pół kilometra do przejścia. Dałam radę, nawet byłam sporo wcześniej, to gdzieś klapnęłam, dbając o odpowiednią pozycję. Choć może niezupełnie siadam jak dziewczynka złączając kolana razem. Nie jest to zalecana pozycja jak na razie. Niedługo przed czasem poszłam pod gabinet, gdzie są tylko twarde krzesła. Nie siadałam.

Endokrynolog zaprasza na wizytę

Tak, ten endokrynolog dosłownie zaprasza. Żegna poprzednią osobę i miło zaprasza kolejną. Na poprzedniej wizycie mówiłam mu o operacji, dał mi nowe zalecenia, jednak tak na wejściu nie pamiętał o tym. Zapytał czy kuleję. Odparłam, że po operacji jestem. Przypomniał sobie. 😉 Nadal trochę śmiesznie chodzę, nóg nie trzymam tak razem jak zazwyczaj się poruszam. A jak stawiam je szerzej, to troszkę się kiwam na boki. Ostrożnie usiadłam i przeszliśmy do rzeczy.

Standardowo zapytał jak się czuję, w międzyczasie podałam mu wyniki badań krwi, zmierzył ciśnienie, zważył.  Opowiedziałam o napadach gorąca i ogólnie przygód typu ciepło/zimno w ciągu dnia oraz o bardzo suchej skórze. Wyniki wprowadził do karty w komputerze. Jak również kiedy miałam operację i jaką. Wspomniał, że część objawów jest przez usunięcie gonad, a część przez zbyt niską dawkę estradiolu. Zaproponował mi żel lub plastry, jednak odmówiłam. Hormony w żelu są dość upierdliwe w stosowaniu. Należy je wcierać w skórę np. wewnętrzną skórę ud i odczekać co najmniej pół godziny przed założeniem ubrań. Obawiam się, że w przyszłości może być ciężko ze znalezieniem czasu na to. Do plastrów też nie mam zaufania, raczej mają niskie dawki. Wspomniał o System 50, a kiedyś było też System 100.

Dawki

Wolałam zostać przy tabletkach. Postanowił zwiększyć dawkę z 2 mg Estrofemu na 4 mg. Dwa razy dziennie po posiłkach, co około 12 godzin. Przy czym ostrzegł mnie przed możliwością zakrzepicy, gdy przyjmuje się estradiol w tej formie. A w przypadku jej wystąpienia należy odstawić leki i udać się prosto na pogotowie.  Widać uznaje to za dużą dawkę, jednak porównując z dawkami innych transseksualnych kobiet – jest to nadal mała dawka. Najczęściej słyszę o 6 mg Estrofemu na dobę i do tego czasem jakiś spray czy plastry z estradiolem.

Ostrzegł też, że duża dawka estradiolu może spowodować zatrzymywanie wody w organizmie. O tym mogą świadczyć np. opuchnięte palce lub łydki. Zapytał czy da się podzielić tabletkę na pół. Niestety, byłaby to trudna sztuka z tak małą, lekko kulistą tabletką. W takim przypadku mam brać drugą tabletkę co drugi dzień. Jednak wątpię, że będę do tego zmuszona przy takiej dawce.

Mam też nadal brać 25 mg Androcuru – pół tabletki blokerów. Aż się skończy.  Obecnie przy tej dawce mam niewiele większy poziom testosteronu produkowany przez nadnercza, niż na 50 mg przed operacją. Choć nie wiem czy ten bloker blokuje wydzielanie androgenów przez nadnercza, jednak na pewno potrafi blokować ich działanie. Zastanawiam się jaki wpływ na moje włosy będzie miało odstawienie tego leku. Przed terapią hormonalną miałam bardzo przetłuszczające się włosy. Myłam je co dwa dni, na drugi dzień wyglądały w miarę, na trzeci tragicznie.  Mam nadzieję, że tak źle nie będzie. Obecnie włosy mam zawsze suche.

Zastrzyki?

Porozmawiałam też na temat przyjmowania hormonów w zastrzykach. W Polsce niestety nie ma samego estradiolu w roztworze do wstrzykiwania. Choć chyba zainteresował się trochę sprowadzaniem Neofollinu z Czech. Niestety zgodnie z prawem nie wolno przesyłać leków na receptę pocztą. Jednak są przygraniczne apteki specjalizujące się w sprzedaży leków niedostępnych w Polsce. Część osób sprowadza zastrzyki do Polski, na podstawie naszych recept.

Co z prolaktyną?

Jak wspominałam, zbadałam prolaktynę. Wynik wyszedł lekko podwyższony względem kobiecych wartości referencyjnych. Są one lekko wyższe niż dla mężczyzn.  Wynik był trochę wyższy niż przy poprzednim badaniu prolaktyny. Jednak endokrynolog stwierdził, że wystarczy kontrolować. Nie jest to bardzo zawyżone stężenie tego hormonu we krwi. Nie mam też mlekotoku w moich mikro piersiach. Nie są też wrażliwe, tkliwe, czy obrzęknięte. Choć mogłyby urosnąć…

No to kończymy wizytę i wracam

Na koniec wizyty rozliczyłam się z lekarzem, dopłacając za poprzednie zlecone badania krwi. Szczerze mówiąc, nie pamiętałam ile dopłaciłam poprzednio, a około ile powinny kosztować. Endokrynolog też nie pamiętał, ale przyjął, że do okrągłej sumy. Znaczy niewiele. 🙂 Jak wspominałam, ten endokrynolog ma w zwyczaju wstać i pożegnać się z pacjentką, nie każdy lekarz tak robi. Na pożegnanie usłyszałam: do zobaczenia na Marszu. W domyśle Marszu Równości w Gdańsku. Nie byłam tym zaskoczona. Wiedziałam, że pojawia się na marszach i to nie sam. A czasem widywałam go na spotkaniach organizacyjnych marszu. Zresztą, widział mnie na zdjęciach z miasta pewnego Ojca. 😉 Na kolejną wizytę mam przyjść za jakieś cztery miesiące, więc Marsz Równości będzie prędzej. Choć wątpię, że się zobaczymy, zwykle są tam tłumy.

Powrót wyglądał tak samo jak przyjazd, choć oczywiście kolejność odwrotna. Niestety musiałam podbiec na kolejkę. Nie bardzo miałam gdzie usiąść, więc drogę powrotną stałam. Do domu weszłam bardzo zmęczona, z ulgą się położyłam wygodnie. Choć oczywiście nie czułam się tak źle jak po wyjściu z kliniki.

2 Replies to “Pierwszy raz u endokrynolog po operacji SRS/GRS”

    1. Tak, słyszałam o gilotynie. Jednak jakby się uprzeć, można by brać Estrofem 2 mg i Estrofem Mite 1 mg. Nie potrzeba wtedy gilotyny.

Zostaw komentarz:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.