#01 – T jak transpłciowość

Transpłciowość, co oznacza? Zapraszam na podcast Między uszami, gdzie znajdziesz dyskusje o transpłciowości spokojnej Ka z momentami sarkastyczną Sindi. Kim są osoby transpłciowe i dlaczego nie mówimy o wyborze płci?  Jak skomplikowane jest zagadnienie płci? Jeżeli nie potrafisz zrozumieć, kim są osoby niebinarne, czy interpłciowe oraz dlaczego nie można zmienić płci, to ten odcinek odpowie na te pytania. Natomiast, jeżeli chcesz poznać szczegóły tych zagadnień, zapraszamy do subskrybowania podcastu!

T jak Transpłciowość

W skrótowcu LGBT mamy kilka liter, z czego ta ostatnia litera „T”, często jest rozwijana w niewłaściwy sposób. Trwa nagonka polityczna stosowana przez PiS i ich media. Zazwyczaj nawet nie zastanawiają się, co oznaczają te litery. Jak już rozwijali skrótowiec, to padały słowa o transwestytach, transseksualistach. W efekcie przynosi to na myśl mężczyzn. Natomiast chodzi o osoby transpłciowe i niebinarne, różnych płci. W odcinku omawiamy między innymi: jak wygląda tranzycja, jak można ją podzielić (społeczna, medyczna, prawna) oraz o interpłciowości i procesie przypisywania płci przy narodzinach.

O interpłciowości pisałam przy okazji spotkania z Magdą Rakitą, która żywiołowo opowiadała o swojej historii oraz o zmaganiach osób interpłciowych. Ta tematyka jest szeroka, w odcinku znalazło się tylko krótkie wprowadzenie. Nie wykluczamy pełnego odcinka o tej dziedzinie niezbyt związanej z transpłciowością. Jednakże osoby interpłciowe mogą być równocześnie osobami niebinarnymi i transpłciowymi.

Music: ‘Highrise‘, ‘Triumph‘ by Jon Luc Hefferman, license: CC-BY-NC 3.0.

Subskrybuj:

Możecie też słuchać odcinka na YouTube:

Odcinek #01: T jak Transpłciowość

Dyskusje „Między słowami”

Odcinki podcastu „Między słowami”, będą publikowane średnio raz na miesiąc. W czasie nagrywania epizodu celujemy w czas 45 minut. Jednak jesteśmy gadułami, więc w postprodukcji niektóre fragmenty mogą wylecieć. 😉 Całość nagrywamy na kanale głosowym w aplikacji Discord, na dedykowanym serwerze. Osoby uczestniczące w rozwijaniu słuchowiska mogą słuchać w trakcie nagrywania, a my nawzajem możemy się widzieć mimo odległości. Jednak nawet bez epidemii prawdopodobnie nagrywanie odbywałoby się w ten zdalny sposób. Tematy na dyskusje zazwyczaj inspirują osoby, z którymi na co dzień rozmawiam na serwerze THelp. Mogą też to zrobić osoby wspierające mnie finansowo na Patronite. Wsparcie finansowe pozwala na utrzymanie bloga i prowadzenia podcastu, a także przeciwdziała wypaleniu.

Transkrypcja

 Ka: Witam serdecznie na pierwszym podcaście o transpłciowości. Ja jestem Ka, transpłciowa dziewczyna, a ze mną jest…

Sindi: Jestem ja, czyli Sindi aka Magda.

Ka: Podcastu możecie posłuchać na Spotify, oraz wielu innych platformach. Będzie to na YouTube pewnie … gdziekolwiek chcecie, tam to znajdziecie, ale też znajdziecie to na blogka.pl, obserwujcie też nas na Facebook’u, Instagramie i Twitterze. A tematem pierwszego odcinka jest…

Sindi: T jak Transpłciowość?

Ka: Tak, dokładnie.

Sindi: [śmiech]. Generalnie chcemy zacząć trochę temat od samego początku, od samego źródła, tak. Czym to właściwie jest? Trochę skąd to się bierze, choć jeszcze dojdziemy do tego. ICD-11, ICD-10, a to też znowu tylko zahaczymy… no, to ma być słowo wstępu. Więc jeśli ktoś będzie chciał słuchać tego podcastu i liczy na jakieś takie twarde tutaj tego, to będzie w późniejszych podcastach.

Ka: A ten podcast i wiele innych, mamy nadzieję, że się rozwinie w coś większego. I tutaj już możemy podziękować kilku osobom, które nas wspierają na Patronite.

Sindi: Więc nasze patronki, które do tej pory nas wsparły, czyli: Iza Smith, Agnieszka Zegarlińska oraz Osoba Anonimowa, którym bardzo, bardzo, bardzo dziękujemy za wsparcie.

Ka: Przechodząc dalej z tematem, czym jest transpłciowość? Jak ją definiujemy?

Sindi: Więc czym jest w ogóle transpłciowość? No bo ludzie sobie wyobrażają, bóg wie raczyć co, „hahaha facet przebrany za babę”, najstarszy dowcip świata, śmieszny mało. To jest w ogóle całkowicie inna kategoria. Bo transpłciowość w samym swoim założeniu to jest to, że osoba urodziła się i została jej przypisana przy narodzeniu inna płeć niż ta, którą odczuwa. Więc tutaj nie chodzi o jakiekolwiek przebieranki, czy jakąś tymczasową, chwilową, po prostu chęć przebrania się, poczucia się w tej roli płci przeciwnej, tylko to jest coś, co po prostu jest w nas. To za nami chodzi, to nas męczy…

Ka: I tego się nie wybiera, to jest najważniejsze.

Sindi: Tak, zdecydowanie. Nie znam osoby, która – już nie mówiąc o Polsce, gdzie te procedury są generalnie, takie, jakie są – która by tak obudziła się rano i stwierdziła: „wiesz co? Ale fajnie byłoby mieć piersi… Nie no, przejdę przez generalnie dno piekła po to, żeby móc się pochwalić”. Nie nie nie, umówmy się nie o to chodzi.

Ka: Nie no, takie myśli się mogą zdarzyć. Chociaż one się zdarzają zbyt często, żeby były od [pstryknięcie palcami] tak nagle „ej chce mieć piersi!”

Sindi: Tak, ale tu chodzi o to, że nie na chwilę, tak? O to mi chodzi, że to jest coś co jest stałą rzeczą i to się utrzymuje. Ale to jeszcze jest cały temat, który kiedyś na pewno jeszcze poruszymy, syndromu wyparcia, nie?

Ka: Tak, zinternalizowana transfobia, to jest temat na kolejny odcinek.

Sindi: Tak, bardzo długi. Albo na któryś z kolejnych odcinków z rzędu,

Ka: Będzie tego wiele.

Sindi: Oj będzie tego wiele, mamy o czym rozmawiać.

Ka: Definicja transpłciowości jest właściwie prosta. Osoba transpłciowa to taka, która się nie identyfikuje z płcią przypisaną przy narodzinach. A jak się przypisuje płeć przy narodzinach?

Sindi: No generalnie przychodzi pan doktor, patrzy co mamy pomiędzy nogami i krzyczy: „hura chłopiec” albo „hura dziewczynka” i generalnie nie obchodzi go cała reszta. A to po pierwsze nie zawsze się ze sobą spina, po drugie jest cały temat interpłciowości…

Ka: Ale o tym za chwilę powiemy. Jeszcze mamy cały szereg różnych klasyfikacji medycznych. Taką najbardziej znaną jest Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób i Zaburzeń znana pod hasłem ICD-10. Powstała ona już ponad 30 lat temu i obowiązuje do dzisiaj.

Sindi: Ale powoli odchodzi na szczęście w niebyt więc…

Ka: Po tych 30 latach.

Sindi: ICD-11 jest na horyzoncie.

Ka: W tej specyfikacji mamy takie pojęcie jak transseksualizm. Brzmi to tak jakby to było coś związanego z seksem, ale nic bardziej mylnego.

Sindi: Tak zaznaczę tylko tutaj, że tożsamość i orientacja to są generalnie dwie różne rzeczy.

Ka: Tożsamość płciowa to ta osoba, która idzie do łóżka, a orientacja seksualna to jest to z kim idzie do łóżka.

Sindi: No w gruncie rzeczy do tego to się sprowadza.

Ka: Jednak mimo tego, że te definicje w ICD-10 powstały przed tylu laty, to są nadal używane. Często czytamy je w opiniach psychologicznych do sądu, ogólnie w całej sprawie o ustalenie płci, to też jest temat na kolejny odcinek. W tych definicjach nie ma czegoś takiego, jak obowiązkowy test realnego życia, że trzeba przyjść do lekarza i poczekać dwa lata. Tam tego nie ma.

Sindi: Czyli test tak zwanego „ile razy jesteś w stanie przyjąć bejsbolem”. Bo test realnego życia to jest straszna kpina w moim przekonaniu. To się sprowadza do tego, że zanim osoba zacznie przyjmować hormony ma już zacząć funkcjonować w płci odczuwanej. Tylko że umówmy się, znaczna liczba osób, zwłaszcza tych, które zaczęły tranzycie w starszym wieku…

Ka: Tak, po dojrzewaniu może być już z tym wielki problem. Ale nie musi.

Sindi: Oczywiście, tak. Sama jestem tego przykładem poniekąd. Natomiast w większości wypadków jest to po prostu niewykonalne i to jest w gruncie rzeczy test wytrzymałości psychicznej, a nie jakiegokolwiek życia. Chyba nieżycia już prędzej [śmiech].

Ka: W tej definicji jest tylko zapis taki, że musi to trwać co najmniej dwa lata i nie jest to warunkiem jedynym i koniecznym. Jeszcze mamy tam o dysforii płciowej, że powinna występować. Ale też nie ma, że trzeba wykonać tranzycję w całości, czyli przejść wszystkie operacje. Nie, nie jest to też wszystko wymagane.

Sindi: To jest jeszcze osobna kwestia, że operacje swoje kosztują.

Ka: Oj tak.

Sindi: Więc bardzo wiele osób najzwyczajniej w świecie nie stać, po prostu

Ka: Choć tutaj z naszej strony mamy troszkę taniej. W tak zwaną druga stronę jest drożej i efekty są gorsze.

Sindi: W sensie w druga stronę, czyli tranzycja…

Ka: W kierunku męskim, tak.

Sindi: Chciałam powiedzieć osoby AFAB i AMAB, ale…

Ka: Możesz te definicje jak najbardziej teraz rozwinąć.

Sindi: Okej, bo generalnie zazwyczaj używa się i ja na samym początku trafiałam bardzo często na te definicje, czyli M/K i K/M. O co chodzi? Chodzi o kierunek tranzycji. M/K, czyli z mężczyzny na kobietę i K/m, czyli z kobiety na mężczyznę. Sęk w tym, że te definicje [westchnięcie] są takie gryzące, nie?

Ka: Tak, zakładają binarność, a o kwestii binarności będziemy mówić za chwilę. Jeszcze zakładając zmianę płci z jednej na drugą.

Sindi: ZMIANA PŁCI, tak? Bo My sobie zmieniamy, jak rękawiczki płeć. Nie mamy nic lepszego do roboty [ironicznie]. Dlatego zaczęło się przyjmować używanie AFAB – Asigned Female At Birth i AMAB – Asigned Male At Birth, czyli po prostu chodzi o to, jaką płeć ci przypisano przy urodzeniu. Bo coś jednak przypisano, coś wrzucono w ten przeklęty dokument. Jest to dużo mniej gryzące dla większości osób, przynajmniej z tego co się spotkałam.

Ka: Tak, tutaj też się nie wyklucza osób niebinarnych, używając tych dwóch definicji. Choć jeszcze niestety te sformułowania nie są szeroko znane, ale powoli, powoli i będą.

Sindi: Jeszcze będzie normalnie, nie?

Ka: Tak, jeszcze będzie normalnie, jeszcze będzie przepięknie. Kolejny punkt spotkania, czym jest niebinarność?

Sindi: [Głębokie westchnięcie] To jest temat rzeka, nie? Tradycyjny model zakłada binarność. Jest się zerem albo jest się jedynką.

Ka: Tak, że mamy dwie płcie, które w dodatku są przeciwstawne, przynajmniej tak się uważa.

Sindi: Tak, tak. Walczą ze sobą. Przecież feminizm polega tylko i wyłącznie na tym, żeby tych biednych mężczyzn stłamsić, nie? [ironicznie]

Ka: A nie trzeba, oni się sami tłamszą.

Sindi: [Śmiech]

Ka: Ogólnie tak działa ta kultura zachodnia, że każdy każdego tłamsi. Ale może ten temat zostawmy

Sindi: Generalnie niebinarność. Wszystko, co jest pośrodku tak naprawdę. Jeśli założymy, że … przy czym tutaj znowu takie założenie, tutaj macham palcami, że mężczyźni to jest jedna część skali, a kobiety to druga skrajność na tej prostej, to niebinarność to jest wszystko, co jest pośrodku, a również poza skalą

Ka: Ja bym powiedziała, że to nie jest skala jednowymiarowa, tylko dwu. Mamy w ogóle skalę męskości i skalę kobiecości i można być na dowolnym punkcie na takim wykresie. I mamy osoby, które nie czują się żadnej płci, więc są gdzieś tam na dole w punkcie zero, to jest agender, osoby apłciowe można by powiedzieć w języku polskim. Są też osoby bigender, które są na przeciwległym końcu tego wykresu, a też jest szereg różnych identyfikacji płciowych. Genderfuid to jest taka przykładowa, można być gdzieś pomiędzy na skali kobiecej tylko w tej cząstce, która się nam trafi na środku. I to jest chyba najlepszy gdzieś tam opis, który spotkałam.

Sindi: Tak, bo ja sobie to zawsze wyobrażam bardziej właśnie w tę stronę, zawsze łatwiej było sobie wyobrazić, a to nie jest tak.

Ka: Bo to zakłada, że jesteś tak pomiędzy. A możesz nie być wcale na tej skali jeżeli się nie identyfikujesz z żadną płcią.

Sindi: Makes sense, ma zdecydowanie sens Twoja analogia. Ale znowu to jest temat rzeka. Dodatkowo jeszcze, żeby było zabawniej, no przynajmniej ja się przynajmniej nie czuję za bardzo odpowiednia do mówienia o nie binarności, bo nie jestem niebinarną osobą, więc…

Tu na pewno kogoś zaprosimy kiedyś, żeby opowiedział to bardziej z doświadczenia tej osoby, bo to jest też problem, z którym parę razy na naszych spotkaniach się spotkałam, że po prostu ich odczucia, osób niebinarnych, są na tyle różne od moich, że ja mam po prostu problem ze zrozumieniem. Nie jestem w stanie wczuć się w ich sytuację, co nie znaczy oczywiście… jest jeszcze akceptacja. Ja po prostu akceptuje ten fakt, że proszą, żeby zwracać się do nich w tej formie, a nie innej. Ale to jest na pewno spory problem dla nich, bo ciężko znaleźć ten wspólny punkt.

Ka: Tak i też nie wszystkie osoby niebinarne mówią o sobie, że są osobami transpłciowymi, choć chyba większość może tak się określić. I też co do tego, jakie formy osobowe preferują, to wiele z nich woli używać języka angielskiego.

Sindi: Bo nie ma końcówek [Śmiech]. To bardzo ułatwia.

Ka: Przy każdym czasowniku. Zrobił-am, zrobi-łem. Niektórzy próbują też mówić coś pomiędzy „a” a „e”, w niektórych językach tak ludzie potrafią. W języku polskim takiego dźwięku zwykle nie mamy, więc nie tak łatwo nauczyć się tego w dorosłości.

Sindi: No i oczywiście wszelkie formy bezosobowe, ale mówienie po polsku w bezosobowych formach… o Jezu to jest droga przez mękę. Ile trzeba się napocić przy tym.

Ka: No, też wiele osób binarnych transpłciowych takich form próbuje w trakcie tranzycji.

Sindi: Sama używałam, tak?

Ka: Tak… Niektórym to zostaje na dłużej. Za chwilę wrócimy do tematu tranzycji.

Sindi: Zostało zrobione przez. Tak.

Ka: Tak. Jeszcze część osób używa w języku polskim formy „zrobił-om”, czyli formy nijakiej. Jednak jest tutaj takie jedno, ale, raczej się domyślasz…

Sindi: Pomijając to, że po prostu takiej formy w języku polskim się zazwyczaj nie używa, więc świeci się wieka czerwona lampka.

Ka: Używa się. Czasami się używa, ale używa się głównie do zwierząt, czasami mówi się „to dziecko” i do przedmiotów. Ale nie używa się do ludzi.

Sindi: A dobra, pijesz do uprzedmiotawiania. Dobra, dobra. Tak, jak najbardziej.

Ka: Z kolei też język kształtuje rzeczywistość, więc jak będziemy używać takich form częściej, to może wejść to w końcu do potocznego języka i nikogo nie będzie to dziwić.

Sindi: Może… chociaż jakoś nie wierzę, żeby była to bliska przyszłość, nie będę kłamać.

Ka: Też mi się nie wydaje. Ale tak na przykładzie form żeńskich od zawodu przykładowo, feminatywów. Kiedyś przed wojną się używało tego powszechnie, ale poprzedni ustrój, czyli II RP spowodował, że wszędzie była forma męska i potem, jak wróciła forma przykładowo „posłanka”, to było takie „ej, tak być nie może, musi być PANI POSEŁ”.

Sindi: Tak, albo pani doktor, zamiast doktorka. Albo nawet używane jest jako obrazę, PSYCHOLOŻKA. „O ta psycholożka” [z pogardą]. To jest normalna forma, ale… O tak, tak, to musimy kogoś zgarnąć.

Ka: Zgarniemy.

Sindi: Na pewno. Znamy parę takich osób. A one na pewno będą w stanie dużo bardziej i lepiej powiedzieć, niż my kiedykolwiek będziemy w stanie, przynajmniej ja.

Ka: Na pewno. Jeszcze tutaj warto na chwilę wrócić do dehumanizacji.

Sindi: [westchnięcie] Wiesz, dlaczego westchnęłam.

Ka: Tak. Obecna polityka, gdzie mówi się, że jesteśmy ideologią.

Sindi: Ja czekam na to, czy będę musiała płacić podatki i składki ZUS-owskie, skoro nie jestem człowiekiem, a jestem ideologią, bo zakładam, że moja firma generalnie będzie miała w głębokim poważaniu całą resztę, ale jeśli nie będę musiała składać, to zostanę dużo więcej na konto.

Ka: No mam nadzieję, że to będzie szło raczej w tym kierunku.

Sindi: Ale niestety wątpimy. Żarty żartami, ale śmiejmy się, póki nie zwariujemy.

Ka: Ja ciągle mam nadzieję, że kolejne wybory okażą się przełomowe i przełamią się w dobrą stronę, że wkurw w narodzie się znajdzie.

Sindi: I mobilizacja, nie?

Ka: Tak.

Sindi: Jakby nie patrzeć trochę ludzi jest spod znaku tęczy, w naszym kraju. Z tego co pamiętam, jest to koło 2 milionów? Takie słyszałam tego.

Ka: Jest to ważna siła. Tylko pytanie, czy się przekonają, czy warto głosować na taką osobę, która zadba o takie podstawowe prawa, jak prawa człowieka i równe prawa, które nie są jak kawałek tortu, że się je wycina komuś, żeby mieć własne. Tylko żeby mieć prawa równe tak samo jak inna osoba.

Sindi: A nie być podczłowiekiem, nie? Żeby nie było, podcast jest nagrywany przed pierwszą tura wyborów, jeśli ktoś by się zastanawiał, dlaczego my tu jeszcze rozważamy cały temat. Dobra, ale wróćmy do tematu, bo my tu robimy dygresję.

Ka: A wracając do literki „T”, T jak tranzycja, tutaj się wyróżnia takie trzy główne dziedziny tranzycji: społeczną, medyczną i prawną.

Sindi: I każda ma swoje takie challenge, jak to mówią u mnie w firmie, wyzwania.

Ka: To porozmawiajmy o wyzwaniach tranzycji społecznej. U Ciebie jest to temat świeższy niż u mnie, więc zacznij.

Sindi: [śmiech] No nawet bardzo świeży. Na czym polega w ogóle tranzycja społeczna? W gruncie rzeczy najprościej mówiąc, jest to po prostu rozpoczęcie funkcjonowania zgodnie z płcią odczuwaną. I to jest cała zabawa, bo o ile znajomi, ludzie, którzy znają nas ileś tam lat. U mnie na przykład nie było wielkiego problemu z tym, żeby po prostu przyjęli do wiadomości, to było na zasadzie „aha”. Poza jednym kolegą, który walnął mi tekstem: „ale Ty myślisz za logicznie na babę” [śmiech]. Dzięki?

Ka: Jakby baby nie potrafiły myśleć…

Sindi: W ogóle, w ogóle [ironicznie]. Natomiast tutaj większość znajomych podeszła na zasadzie, wzruszyła ramionami i stwierdziła, że w gruncie rzeczy niewiele to zmienia. Większym problemem było wyjście poza ten krąg znajomych, jak i te kwestie passingu. O ile jeszcze ja mam trochę farta niewątpliwie jeśli chodzi o mój wygląd. Ja mam naturalnie bardzo androgeniczny wygląd, więc to nie był dla mnie jakiś szczególny problem. Natomiast musiałam zmienić pracę.

Ka: Pamiętam takie sytuacje, gdzie osoby były zdziwione, że Ty jeszcze nie zaczęłaś tranzycji medycznej, a wyglądałaś, jakbyś zaczęła.

Sindi: No mówię, akurat miałam tutaj farta.

Ka: A wracając do tranzycji społecznej, zauważyłam taki trend, że jeżeli wiąże nas z kimś jakaś bliższa relacja, to ciężej jest takim osobom przejść tranzycję społeczną. Dotyczy to szczególnie najbliższej rodziny. Jak jeszcze rodzeństwo potrafi to przyjąć, to dla rodziców temat może być ciężki.

Sindi: Tak, biorąc pod uwagę moją historię rodzinną…

Ka: Może nie przybliżajmy jej [śmiech].

Sindi: Generalnie rodzina nie zaakceptowała, mimo tego, że już funkcjonuję już w tej chwili od dłuższego czasu jako kobieta na co dzień, oni nadal zwracają się do mnie w formie męskiej. Tam jeszcze jest wiele innych rzeczy, ale wróćmy do samej tranzycji społecznej, bo rodzina zawsze była jest i będzie tematem ciężkim. Głównie dlatego, że boi się, co ludzie pomyślą.

Ka: A to jest taki strach, że jak dziecko „wychodzi z szafy” to rodzic „wchodzi do szafy”. I tutaj przychodzi mi szczególnie na myśl mój ojciec, który bardzo się bał, tego co ludzie powiedzą. Jak już te prawie pięć lat temu „wyszłam z szafy” przed moimi rodzicami, to mój ojciec zapewniał mnie o super wsparciu i przy okazji napomknął, że jest to choroba psychiczna i że to trzeba leczyć, to zapewniał mnie, że mnie kocha i takie inne…

Sindi: Znaczy tak, w sumie leczyć się poniekąd się leczy, tylko leczy się dysforię.

Ka: Ale nie samą transpłciowość.

Sindi: Dokładnie, bo to jest stan.

Ka: Tak samo nie ma testu na transpłciowość, czy na płeć.

Sindi: To znaczy, wiesz, u psychologów się pojawiają. Jest ten inwentarz płci i tak dalej.

Ka: Inwentarz Płci Psychologicznej, który de facto bada stereotypy płciowe i to jeszcze sprzed lat.

Sindi: Oczywiście, ale ludzie tego nadal używają.

Ka: Tak.

Sindi: Ja sama trafiłam na ten test. Czy on cokolwiek mówi? Nie.

Ka: Tylko to, jak bardzo znasz stereotypy płciowe.

Sindi: Tak, to można się ładnie pięknie wbić.

Ka: Ja na ten test trafiłam dopiero przy biegłej sądowej. Raczej tam to służy jako jakaś tam podkładka, że na jakieś podstawie ta opinia została wydana, ale o sprawach o ustalenie płci pogadamy innym razem.

Sindi: Tak, bo tu akurat, jako że ja jeszcze nie mam zmienionych danych, a Ty już masz, to powiesz zdecydowanie więcej, bo znasz to od podszewki.

Ka: To będzie dobry temat. Znam też relacje innych osób.

Sindi: Tutaj jeszcze wracając, bo zrobiłyśmy straszne koło. Jest jeszcze kwestia pracy, o to jeszcze chciałam zahaczyć. No bo wyjście [coming out] w pracy bardzo zależy od tego, w jakim miejscu się pracuje. W większości wypadków jak już się pracuje dłuższy czas, to już wiemy, czy możemy, czy nie. Czy nas po prostu nic w związku z tym złego nie spotka? Ja w poprzedniej mojej firmie wiedziałam, że nie ma opcji, że to się skończy dla mnie bardzo źle.

Ka: A na jakiej podstawie tak zauważyłaś?

Sindi: Słyszałam wystarczająco dużo dowcipów o „ha ha pedałach” i tego typu rzeczach. No znam tych ludzi, wiedziałam, jakie oni mają poglądy. Pracowałam z kierowcami, z magazynierami, bez urazy dla tych ludzi, ale ci, z którymi ja miałam okazję pracować, prezentowali raczej skrajnie prawicowe poglądy i takie bardzo łopatologiczne: „, ale jak się urodziło facetem, to trzeba być do końca życia” [prześmiewczym tonem].

Ka: Ja w tym temacie miałam więcej szczęścia. Pracowałam i dalej pracuję w firmie, która ma właścicieli za zachodnią granicą. I ogólnie takie firmy powinny podchodzić lepiej, szczególnie że wiele z nich ma całe zasady o tym, żeby nie dyskryminować pracowników, co ma powodować, że pracują lepiej. I to się przekłada na ich zysk.

Sindi: I tak samo w mojej obecnej. Po to właśnie jak szukałam firmy, to sprawdzałam: „polityka antydyskryminacyjna”. Zresztą też pracuję w zagranicznej firmie, tylko tym razem dla Japończyka, ale międzynarodowe korpo mają to do siebie, że generalnie one mają w nosie, jak chcemy do siebie mówić i będą się tak do nas zwracać, tak długo jak jesteśmy dobrymi pracownikami.

Ka: Choć tutaj czasem Polskie oddziały mogą być do tyłu w tej kwestii i warto czasami iść wyżej i zgłosić się do przełożonych z zagranicy w swojej sprawie, wtedy HR. musi zrobić co powinien.

Sindi: No dobra, to jest tak krótkim słowem wstępu o społecznej [tranzycji]. To też wszystko zależy od osoby, tu jeszcze wchodzi strach, lęk, cały temat passingu. Ale w gruncie rzeczy o to chodzi, żeby zacząć funkcjonować. I dodatkowo funkcjonować można zacząć zarówno przed jak i po zmianie danych, bo to znowu wszystko zależy od osoby.

Ka: Tak i to też zależy, jak się funkcjonuje w jakich kręgach. Można funkcjonować w większości z nich [zgodnie z płcią odczuwaną] ale w pracy jeszcze nie i zmienić pracę i dopiero wtedy. Ale to bywa bardzo różnie. Też bywa bardzo ciężko, jak się szuka pracy i ma się inne dane, płeć i imię w dokumentach niż się faktycznie używa i się faktycznie jest. Nie oszukujmy się, szukając pracy i nie mając jakiejś jakiegoś super hiper doświadczenia zawodowego to można mieć tutaj problem, żeby znaleźć pracę.

Przejdźmy może do tranzycji medycznej. Czyli krótko mówiąc, głównie to są takie rzeczy jak terapia hormonalna i u części osób też jakieś operacje. Tutaj celowo mówię jakieś, bo to mogą być bardzo różne operacje, w zależności od tego kto, jak czuje? Jaką ma dysforię?

Sindi: Na punkcie czego? No bo podstawa, o której wszyscy mówią i o którą zawsze się pytają, czyli operacja narządów płciowych nazywana SRS-em, albo GRS-em. Obydwa skróty można spotkać.

Ka: I to kojarzy się jako pierwsze z ogólnie tranzycją.

Sindi: Tak. Ale nie jest jedyną rzeczą.

Ka: I według mnie wcale nie jest najważniejszą rzeczą. Dla mnie najważniejszą rzeczą było móc funkcjonować w społeczeństwie, czyli zrobić tranzycję społeczną. A żeby to zrobić w większości środowisk, potrzebowałam tranzycji medycznej, czyli terapii hormonalnej. U Ciebie mniej więcej pewnie podobnie wyglądało.

Sindi: Znaczy, to był ten pierwszy punkt, żeby w końcu zacząć brać te hormony. Nawet przy tym moim takim androgenicznym wyglądzie. Jednak czuję się zdecydowanie lepiej kiedy moim organizmem rządzi estrogen, czuję się z tym zdecydowanie bardziej komfortowo. Natomiast tu jeszcze wracając do operacji, bo tu też miałyśmy na myśli przede wszystkim operacje pod tytułem usunięcie jabłka Adama, wszelkiego rodzaju plastyczne operacje, powiększanie co komu akurat przeszkadza tudzież pomniejszanie, przesuwanie linii włosów też. Jest tego od groma.

Ka: Korygowanie żuchwy… Testosteron wpływa na kości w ciągu całego życia i tutaj warto zacząć tranzycję medyczną już wcześniej, ale też później wcale nie jesteśmy wcale skazani/skazane na leczenie operacyjne.

Sindi: Estrogen zarówno jak i testosteron, testosteron to już w ogóle w przypadku tranzycji osób AFAB. One to już w ogóle mają ten fajny bajer, to, że przechodzą mutację, nie muszą się martwić głosem. Gwoli ścisłości zaczęcie brania estrogenu niestety nie oznacza, że głos się podwyższa, bo niestety w zdecydowanej większości wszystkie przeszłyśmy mutację, więc swoje musimy na ćwiczyć.

Ka: Tak, trzeba zacząć bardzo wcześnie, żeby tej mutacji nie przejść. Trzeba by zacząć brać taki lek, który blokuje dojrzewanie płciowe, to jest cos innego niż blokowanie hormonów płciowych. Działa inaczej i jest, z tego co wiem, bardzo drogi i się bierze zastrzyki raz na chyba kilka miesięcy. Żeby to zacząć trzeba mieć zgodę rodziców, trzeba znaleźć lekarza, który się tego podejmie.

Sindi: A z tym bywa ciężko.

Ka: Nie wiem, czy jakikolwiek lekarz się tego w Polsce podjął, chyba nie. Osoby transkobiece zaczynają w Polsce tranzycie tak najwcześniej pewnie w wieku około czternastu, szesnastu. Większość zaczyna raczej po osiągnięciu pełnoletniości, wtedy mogą działać same na własną rękę i zaczynają zwykle przyjmować blokery testosteronu. Estrogen to jest coś, co daje tego kopa, którego chcemy, choć nie daje wszystkiego. I tutaj trzeba też dodać trochę od siebie typu usuwanie zbędnego owłosienia i tu używa się laserów czy depilacji elektrolizą, prądem. I może na tym skończmy tę kwestię.

Mamy jeszcze tranzycie prawną.

Sindi: [wydech] Czyli wszystko, co jest związane generalnie z prawem i tym żeby zamienić literkę w dowodzie na tę, którą chcemy, żeby się tam znajdowała. W Polsce jest generalnie bardzo głupia sytuacja, no tak, z jednej strony da się. Oj dziękujemy wam rządzący, da się [sarkastycznie].

Ka: Nie tyle rządzący, sądom.

Sindi: Sądom. Znaczy w sensie dziękować rządzącym, że jeszcze tego nie zablokowali. Jakby chcieli, to wiesz, patrz Węgry. Sam motyw jest bardzo głupi, bo polega na tym, że pozywamy swoich rodziców.

Ka: O ile żyją.

Sindi: Tak, o ile żyją. Ale załóżmy, że żyją, już nie wchodźmy w szczegóły. Chodzi o to, że pozywamy rodziców o to, że źle opisali płeć przy narodzinach, tam jest jakiś ładny termin na to.

Ka: Przy czym rodzice zwykle nie mają na to żadnego wpływu.

Sindi: Bo to robi lekarz.

Ka: Możne być trudno ustalić po tych dwudziestu latach przykładowo.

Sindi: Cóż… jak nie więcej, jeżeli w ogóle żyje. Ale jako w związku z tym, że rodzice występują na akcie urodzenia, to pozywamy ich.

Ka: Pozywamy ich z takiego bardzo ogólnego artykułu z prawa cywilnego, który powstał w zupełnie innym celu i nie dotyczy walki o ważny interes prawny. Już parę lat temu Sąd Najwyższy uznał, że według tego trzeba pozywać o swoją własną płeć i trzeba do tego pozywać rodziców, którzy nie mają do tego żadnego pola do gadania. To nie jest właściwie ich sprawa, to nic im nie zmienia czy mają syna, czy córkę.

Sindi: Ale mogą tutaj namieszać. I mogą sprawić, że albo to będzie szybkie, albo bardzo długie. Ale tak to prawnie wygląda.

Ka: Najdłuższa sprawa trwała siedem lat z tego co słyszałam, a tak najkrócej to kilka miesięcy. Można się obejść bez biegłych.

Sindi: Ale to jest raczej rzadkość, nie?

Ka: Tak, rzadkie i chyba częściej dotyczy to trans mężczyzn niż trans kobiet, z tego co słyszałam. Na pewno nagramy o tym osobny odcinek.

Sindi: Dokładnie, bo tu znowu jest temat rzeka. Zresztą cały temat transpłciowości to jest generalnie jeden wielki temat rzeka i gdzie się nie stanie to się dowiaduje, że tam jest wielka dziura pełna informacji, więc no. Ale są te główne trzy aspekty tranzycji. Tu chyba ten temat możemy już domknąć, chyba że masz coś jeszcze do dodania.

Ka: Tak, mam jeszcze jedną rzecz. Jest taki termin transseksualność, który jeszcze funkcjonuje, szczególnie w sądach i wśród biegłych w opiniach. Są to osoby, które chcą właściwie takiej, że tak powiem „pełnej tranzycji”, to zakłada w takim polskim prawnym tym, że jest to osoba binarna. Więc jeżeli osoba niebinarna chce mieć w dokumentach inną płeć niż ma, to musi czasami troszkę podegrać osobę binarną przed sądem, żeby to prościej przejść, niestety.

Sindi: [wzdycha] Może pewnego pięknego dnia, ale tu się nie spodziewam. Znaczy i tak już jest lepiej pod tym kątem, że już nie trzeba odgrywać, jak to bardzo chce się mieć tego męża w przypadku trans kobiet.

Ka: No to jest mit lat dziewięćdziesiątych.

Sindi: Tak, tak, tak…

Ka: Ale są strony, które potrafią te mity powielać, typu strona transseksualizm.pl, czyli tak zwane niebieskie forum, które bywa czasami transfobiczne.

Sindi: Niebieskie forum to niebieskie forum.

Ka: Legenda.

Sindi: To jest trochę relikt starych czasów, początków internetów, jak i początków tutaj wiedzy jakiejkolwiek o transpłciowości w Polsce.

Ka: Początkowo mówiło się transseksualizm. Transpłciowość to nikt o tym wtedy nie słyszał. I trzeba było być hetero względem płci, której się potrzebowało, której się było faktycznie.

Sindi: Bo inaczej nie było się „true” transem, nie było się tym PRAWDZIWYM [westchnięcie].

Ka: Jest jeszcze taki jeden ciekawy termin, płeć biologiczna i czym ona właściwie jest, a właściwie, dlaczego jej nie ma?

Sindi: [wzdycha] To znaczy, ja się trochę śmieję, bo to jest taki termin, który ludzie bardzo często używają, takie „, bo płeć biologiczna…”. Okej fantastycznie, ale co to znaczy? To z tą płcią to tak nie jest prosto, nie?

Ka: Mamy szereg różnych kryteriów oceny płci.

Sindi: No.

Ka: I wśród nich płci biologicznej nie znalazłam.

Sindi: No bo sami biolodzy nie wiedzą [śmiech]. Okej, dobra. Załóżmy mamy te I-rzędne, II-rzędne i III-rzędne cechy płciowe, tak? Okej, wykształcają się I-rzędne, nie wykształcają się w ogóle drugo- i trzecio-. I w tym momencie powinna nam się zaświecić czerwona lampka, że oj, coś tu jest. Już ta płeć biologiczna, ten termin zaczyna nam się krzaczyć. No bo tak naprawdę tu już od razu zahaczamy o termin interpłciowości, bo to jest silnie związane z tym, bo kiedyś trafiłam na taki fajny tekst pewnej pani biolog z Ameryki, która właśnie to opisywała.

Ona tak zaczęła tę swoją opowieść o tym, jak to właśnie płeć biologiczna jest wspaniałym konstruktem, bo co? No mamy geny, no to gdzie jest ta płeć biologiczna? To geny nieszczęsny XX i XY. No dobra fajnie, ale za to, że u kogoś wykształcą się genitalia męskie, odpowiada jeden gen, nazywa się SRY, i tu może stać się wiele, wiele rzeczy. No bo może się na przykład nie aktywować, stwierdzić, że ma wolne, nie chce mu się. Więc będziemy mieć osobę, która ma kariotyp XY, czyli technicznie męski, ale nie wykształcą się w ogóle cechy męskie, bo ma nieaktywny gen. Może nastąpić translokacja, więc możemy mieć jeszcze zabawniejszą sytuację, to znaczy zabawną… no nie jest zabawna.

Ka: Można mieć XX …

Sindi: I mieć cechy męskie, bo ma się SRY, który po prostu się przeniósł tam wskutek translokacji i tam sobie jest. Mogą się podłączyć więcej X i Y, tak zwany syndrom Klinefeltera, czy X0, kiedy ma się samego X.

Ka: Pomińmy na razie nazwy, tych różnych typów interpłciowości jest bardzo wiele.

Sindi: Idąc dalej, mamy te geny. Więc geny nie mówią nam o tym, czym jest płeć biologiczna. Przejdźmy dalej, hormony. O mój boże co tu się może dziać…

Ka: Wszystko.

Sindi: Dokładnie, bo mamy tu sytuacje od złej produkcji hormonów, przez zbyt silny lub zbyt słaby proces estryfikacji albo androgenezy, może być w ogóle niewrażliwość na jakiś hormon, gdzie organizm po prostu częściowo lub całkowicie ignoruje jego istnienie, mimo tego, że on sobie jest w organizmie, to on go po prostu nie widzi. Więc tu też nie znajdziemy tej płci biologicznej. Jeszcze na końcu mamy komórki, czy komórki w ogóle przyjmą ten sygnał o tym, że produkowany jest jakikolwiek hormon.

Ka: Tak, jeszcze komórki nie mają płci, przypisanej tak per se do nich. Mają jakiś tam zestaw chromosomów, ale nie mówią jakiej płci jest dana osoba.

Sindi: No, więc ta płeć biologiczna jest rzeczą nieprawdziwą, nie istnieje de facto, bo ile osób, poza osobami transpłciowymi, które kariotyp wykonują generalnie ze względu na rozprawę zazwyczaj, to ile osób zna swój własny kariotyp?

Ka: Raczej nikt, ale też w większości przypadków nie jest on nieprawidłowy, jeśli nie ma żadnych innych oznak, bo interpłciowość to taki stan, który jest między typowymi płciami, kobiecą i męską i on wychodzi raz około na cztery tysiące przypadków, przy narodzinach, gdy wygląd narządów płciowych jest niejednoznaczny, nietypowy. Tak to zwykle wychodzi w wieku dojrzewania, gdzie ono nie przebiega w sposób typowy, albo później, gdy ktoś się stara o dzieci. I to tak najprościej, żeby podsumować interpłciowość. I też część osób interpłciowych może być osobami transpłciowymi.

Sindi: No, bo tutaj jak się czuje to i tak zależy od nich, od ich odczuwania.

Ka: Też mogą być osobami trans niebinarnymi.

Sindi: Dokładnie, albo po prostu określać się tak jak zostało to przypisane przy narodzinach, być cis, nie bójmy się tego określenia, ludzie cis istnieją. Natomiast jeśli ktoś mówi o tym, że jest ta płeć biologiczna, to znaczy, że nie ma zielonego pojęcia o biologii.

Ka: W Polsce każda osoba jest ekspertem od wszystkiego, na pewno mają endokrynologie w małym palcu [ironicznie]. Inna sprawa, że pewnie nawet nie odróżniają trans od cis i nie wiedzą, skąd to się wzięło, ale kto by to studiował, nie?

Sindi: Znaczy, to jest jako termin chemiczny używane, nie?

Ka: Znaczy, to się wzięło z łaciny, to są przeciwne końcówki. Trans, czyli przechodzi przez coś, a cis to pozostawać, tak?

Sindi: Znaczy to było po tej samej stronie [cis], i po przeciwnych stronach [trans], z tego co pamiętam. Ja łacinę miałam dawno temu.

Ka: Ja nie miałam wcale, prędzej słuchałam łaciny podwórkowej, a to zupełnie inna para kaloszy.

Sindi: Dokładnie.

Ka: Ale tez ta para kaloszy jest w tych tematach najgłośniejsza i słyszalna.

Sindi: Cóż… no tak. Ale dlatego w dużym, bardzo telegraficznym skrócie jest bzdurą. No bo teraz weźmy naszych nieszczęsnych niedalekich sąsiadów, czyli Węgry, gdzie wprowadzono tę nieszczęsną ustawę, że ma być wpisywana płeć biologiczna, i co oni zrobią kiedy trafi im się osoba interpłciowa?

Ka: Będą kombinować.

Sindi: No tak, ale no to jest próba na siłę tworzenia prawa, żeby ludziom utrudnić życie i niebiorąca pod uwagę tego, że w naturze występują inne przypadki. Chociaż umówmy się, to co bardzo często osoby interpłciowe mówią, że niestety miały nieszczęście doświadczyć naturalizacji, czyli po prostu siłowego dostosowania do danej płci, co jest też tematem bardzo paskudnym i tematem rzeką. Często się rodziców tego typu dzieci straszy konsekwencjami, że jak tutaj nie naturalizujemy dziecka, to będzie mieć raka. Gwoli ścisłości nie ma żadnych badań potwierdzających tego raka, ale kto by się tam tym przejmował, nie?

Ka: Może jeszcze troszkę o tych rodzajach płci, bo myśmy właśnie omówiły płeć chromosonalną, czyli jaki mamy genotyp. Gonadalna, czyli…

Sindi: Jakie mamy narządy płciowe. Hormonalna.

Ka: Metaboliczna, socjalna, metrykalna, prawna, mózgowa, psychiczna. To są cechy, które można jakoś tam zbadać, choć jeszcze nikt nie wymyślił testu na płeć taką faktyczną psychiczną, jaką ktoś jest, że zrobisz test i Ci mówi: „Jesteś kobietą/mężczyzną”.

Sindi: No bo taki test zakładałby binarność, nie?

Ka: Też.

Sindi: Jak taki test zrobisz, możesz podeprzeć go stereotypami, ale to nadal są stereotypy, sporo ludzi się w nie po prostu w nie wpisuje.

Ka: Można też od ludzi wymagać , żeby wpisywali się w stereotypy płci, której są. Ale tego się szczególnie wymaga od osób transpłciowych, ciekawe czemu się tego nie wymaga od osób cis? I z tym pytaniem może pozostawimy nasze słuchaczki i słuchaczy.

Sindi: Jak również osoby, które się nie deklarują w systemie binarnym, to będzie słuchaczo? Musimy sprawdzić, to jest do sprawdzenia, to jest na przyszłość. Forma bezosobowa…

Ka: Od słowa słuchać.

Sindi: Zachęcam generalnie do lajkowania, do obserwowania, temat jest jak słychać…

Ka: Szeroki.

Sindi: Ale to i tak będziemy jeszcze tutaj zapraszać osoby, będziemy jeszcze o tym rozmawiać.

Ka: Także dziękujemy za to, że udało Wam się dosłuchać aż do tego momentu i to byłam ja – Ka, transpłciowa dziewczyna oraz…

Sindi: Sindi aka Magda, do usłyszenia.

Ka: Do usłyszenia.

Transkrypcja: Aaron.

2 odpowiedzi do “#01 – T jak transpłciowość”

  1. Osoby agenderowe to dosł. w j. polskim osoby arodzajowe. Apłciowość jest określeniem absurdalnym. Każde ciało cechuje jakich wariant systemu płciowego.

    1. Sęk w tym, że mówimy o sferze umysłowej, identyfikacji płciowej, a nie fizycznych cechach ciała i ich kategoryzacji wg płci.

Zostaw komentarz:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.