#02 – Dyskusja o Disclosure — Między uszami

Dyskusja o Disclosure naturalnie stała się tematem drugiego epizodu Między uszami. Niedawno ten film dokumentalny miał premierę na Netflix. Osoby transpłciowe i niebinarne w ciągu trzech lat stworzyły dokument o wizerunku osób trans w mediach. Jako że te osoby pochodziły z Ameryki, to i pokazują amerykański punkt widzenia. Polski tytuł to Ujawnienie, w odcinku zaczynamy od porównania opisów w wersji polskiej i angielskiej. 

Opis angielskiej wersji, za: Netflix.com
Opis w polskiej wersji serwisu, za: Netflix.com/pl/

W dalszej części dyskusji Ka z Sindi omawiamy też polską perspektywę reprezentacji transpłciowości w telewizji, filmach oraz prasie. Nie zabrakło takich przykładów jak Seksmisja, choć gdyby opisywać wszystkie, to nasza rozmowa trwałaby wiele godzin. Może Ty masz jakieś propozycje? Zapraszamy do wysyłania komentarzy!


Disclosure, Ujawnienie

Disclosure (pol. Ujawnienie) to pierwszy dokument o transpłciowości pokazujący jak nas mogą widzieć osoby cispłciowe, a także inne osoby transpłciowe. Przedstawia historię pokazywania osób trans, przekraczania norm płciowych, przebierania się w stroje płci uważanej za przeciwną oraz zjawiska zwanego ówcześnie transseksualizmem. Twórczynie i twórcy sięgają aż do początków kinematografii, gdzie znajdują w pierwszych filmach przypadki pokazywania transpłciowości w negatywnym świetle. Powielanych było wiele stereotypów, też tych związanych z rasizmem.

Wybrane przykłady filmów i seriali

Nie brakuje reprezentacji transpłciowych kobiet, choć ich jakość przez większość czasu jest marna, wśród nich jest np. amerykańska komedia Ace Ventura i filmy grozy. Znacznie gorzej jest z obecnością transpłciowych mężczyzn. Pierwsze przedstawienie warte uwagi to film Boys don’t cry (pol. Nie czas na łzy), jednak w tym filmie wymazano czarnoskórego przyjaciela, to film oparty na faktach. Drugim przedstawieniem jest postać transpłciowego mężczyzny w serialu The L Word (pol. Słowo na L), serial, który oglądało większość cispłciowych lesbijek. W pierwszej serii odcinków przedstawienie osób trans było kiepskie. W nowej odsłonie The L Word: Q Generation (Słowo na L: Generacja Q), już się ponoć to poprawiło.

Czego brakuje w Disclosure?

Cały film poświęca szczególną uwagę regionowi USA, a pozostały świat jakby nie istniał. Nie wymieniono filmów, które powstały w Europie, nie znajdziemy tutaj słowa o np. Girl, Po prostu Charlie, czy Loli. Choć, może to zbyt nowe filmy? Nie znajdziemy też polskich produkcji poruszający tę dziedzinę: Seksmisja, Poszukiwany, poszukiwana, itp.

Transkrypcja odcinka i YouTube

Transkrypcja powstaje dzięki Waszej społecznej pracy, jeżeli chcesz spisać naszą dyskusję w podcaście Między uszami, to będziemy bardzo wdzięczne. W zamian oczywiście podamy Twoje autorstwo, a jak znajdą się fundusze, dzięki osobom wspierającym przez Patronite, to i jakaś darowizna będzie!

Podcast można też oglądać w serwisie YouTube. Wszystkie odcinki będą w jednej playliście, oto ten odcinek:

Music: ‘Highrise‘, ‘Triumph‘ by Jon Luc Hefferman, license: CC-BY-NC 3.0.


Subskrybuj:

Dyskusje „Między uszami”

Odcinki podcastu „Między uszami”, będą publikowane średnio raz na miesiąc. W czasie nagrywania epizodu celujemy w czas 45 minut. Jednak jesteśmy gadułami, więc w postprodukcji niektóre fragmenty mogą wylecieć. 😉 Całość nagrywamy na kanale głosowym w aplikacji Discord, na dedykowanym serwerze. Osoby uczestniczące w rozwijaniu słuchowiska mogą słuchać w trakcie nagrywania, a my nawzajem możemy się widzieć mimo odległości. Jednak nawet bez epidemii prawdopodobnie nagrywanie odbywałoby się w ten zdalny sposób. Tematy na dyskusje zazwyczaj inspirują osoby, z którymi na co dzień rozmawiam na serwerze THelp. Mogą też to zrobić osoby wspierające mnie finansowo na Patronite. Wsparcie finansowe pozwala na utrzymanie bloga i prowadzenia podcastu, a także przeciwdziała wypaleniu.

Transkrypcja odcinka „Dyskusja o Disclosure”

Ka: Zapraszam na podcast „Między Uszami”, gdzie znajdziesz dyskusję spokojnej Ka z momentami sarkastyczną Sindi.

Sindi: Nigdyyy! [śmiech]

Ka: Ja jestem Ka, a ze mną będzie dzisiaj dyskutować…

Sindi: Sindi albo Magda

Ka: Tematem dzisiejszego odcinka jest film dokumentalny, który nosi polski tytuł „Ujawnienie”

Sindi: „Disclosure” jakby ktoś szukał po angielsku. Mam nadzieję, że nie przekręciłam [szeptem].

Ka: I jest dostępny na Netflixie.

Sindi: Zapraszamy również do słuchania podcastu na Spotify, Apple Podcasts oraz Youtubie. Znajdziesz go również na Anchor.fm, PocketCasts, Stitcher, Player.fm, Spreaker i innych platformach. 

Ka: Obserwuj nas też na Facebooku, Instagramie,  Twitterze oraz oczywiście na blogka.pl, gdzie będą się pojawiały informacje o nowych epizodach tego podcastu. Dziękujemy naszym patronkom, które nas wspierają przez patronite.pl a szczególnie…

Sindi: Izie Smith i Osobie Anonimowej.

Ka: Okej, przejdźmy do dzisiejszego tematu. 

Sindi: Oj disclosure, disclosure, disclosure… ciężki to był kawał kina Ci powiem. 

Ka: Taaak. Ale zanim przejdziemy do samego show, może skomentujemy opis, który pojawił się na wersji polskiej i porównany go z wersją angielską. W wersji polskiej czytamy tak: „Ważni transseksualni twórcy i artyści opowiadają o przedstawianiu mniejszości trans w hollywoodzkich produkcjach i tym, jaki wpływ wywiera to na ich społeczność”.

Sindi: Gdzie w angielskiej jest: „In this document, leading trans creatives and thinkers share heartfelt perspectives and analysis about Hollywood’s impact on the trans community”. Te dwa opisy mają ze sobą tyle wspólnego, co PiS z prawem i sprawiedliwością.

Ka: Ten pierwszy [angielski] nie wskazuje na żadną płeć, ten polski opis wskazuje na to, że to są mężczyźni. 

Sindi: Znaczy, wiesz, to pewnie wynika po prostu z odmiany słowa transseksualność, ale na bogów, używanie naprawdę transseksualność? Ugh, czuję po prostu ten prąd idący mi po kościach, chcący pisać już na klawiaturze skargę, więc ugh. Ale no [wzdycha]. Umówmy się, że to jest tak jak z historią tłumaczeń tytułów w Polsce, gdzie tytuł oryginalny do tytułu polskiego to tak trochę mało się ima, nie?

Ka: Czasami bardzo mało. Ten serial został stworzony przez osoby transpłciowe, w tym osoby niebinarne. Jak to się ma do transseksualności?

Sindi: Znaczy wiesz pewnie piją do tego, że wiesz. Ktoś tam sobie zajrzał w słownik, czy w co tam sobie zajrzał i szukał tłumaczenia słowa trans. A, że pewnie zajrzał do jakiś antycznych rzeczy, bo umówmy się tego w języku polskim nie brakuje, to pewnie trafił na transseksualność. Niech już będzie transpłciowi twórcy, okej?

Ka: Prędzej należałoby użyć słowa twórczynie, gdyż większość osób jest płci żeńskiej.

Sindi: Ale z drugiej strony wiesz, ucinałoby to wszystkich trans facetów, którzy też tam się mimo wszystko tam pojawiają, w znacznie mniejszej ilości.

Ka: Więc należałoby użyć form obu, żeby nikogo nie wykluczyć. Ten dokument jest właściwie takim głosem przeciwko wykluczaniu i kreowaniu złego obrazu osób transpłciowych, a sam opis polski nie do końca się w to wpisuje. 

Sindi: Pewnie słyszałaś o tej akcji całej z She-rą, tam pojawiła się generalnie postać, która była niebinarna, która używała zaimków they/them, a w polskim przerobili ją na postać męską. 

Ka: Jakoś mnie to nie dziwi. 

Sindi: Zwłaszcza że jeszcze imię to było double trouble, a przetłumaczyli to na Pan Kłopotek, po prostu… [głęboki wdech i wydech].

Ka: Tak, wybrali płeć postaci.

Sindi: Wiedzą lepiej niż twórcy, na pewno robili to poloniści, mówię Ci [sarkastycznie]. Okej dobra, ale tu nie ma co się za bardzo rozwodzić nad tym, opis jest niestety, jaki jest, gdybym mogła go edytować, to bym go wyedytowała.

Ka: Ale mimo wszystko Netflix przoduje w kreowaniu dobrego obrazu osób transpłciowych. Tak jak padło w tym dokumencie, większość osób nie zna osobiście osoby transpłciowej, więc skąd ma wiedzieć kim są osoby transpłciowe, jak nie z mediów?

Sindi: Tam potem była pod koniec statystyka, że 80% bodajże amerykanów nigdy nie spotkało, albo nie wie przynajmniej, że spotkało, z tego co pamiętam. 

Ka: Tak. 

Sindi: Co się również tyczy samych osób transpłciowych, które no… Zresztą poniekąd to było kierowane też w tą stronę, właśnie, żeby te osoby też wiedziały, że są. Tam zresztą trafimy w późniejszym toku dyskusji na parę osób, które ujawniły się bardzo niedawno, ale niestety większa część tych historii jest umówmy się mało wesoła i to przedstawienie jest delikatnie rzecz ujmując do bani. 

Ka: Znaczy w sumie zestawienie jest dobrze zrobione, choć bardzo dobija w jakiś sposób przedstawiane osoby trans w mediach.

Sindi: No właśnie do tego piję, nie?

Ka: Ale też w tym filmie użyto głównie rzeczy ze Stanów i ja mieszkając w Polsce i nie bardzo oglądając telewizję i zachodnie seriale/filmy większości przykładów na szczęście nie znałam, gdyż bym bardzo nie chciała być wtedy osobą transpłciową, ale niestety nie wybiera się tego. 

Sindi: No nie nie nie… to rzut kością nie jest. Tam generalnie oni zaczęli historię od lat 30. od samego początku kina o tym jak to generalnie pierwsze w sumie nazwijmy to przedstawienia… [wzdycha] Mówimy tu generalnie o poziomie polskich kabaretów, czyli „ha ha ha facet przebrany za babę”.

Ka: Ale temat się pojawiał jako takie przebieranki, jednak był.

Sindi: Tak, ale one były dowcipem. To było coś, co ośmieszy. 

Ka: Tak, kiepskim dowcipem. 

Sindi: No. Umówmy się w większości wypadków są to bardzo kiepskie dowcipy, polskie kabarety tutaj przodują. I przez wiele, wiele lat się niewiele zmieniało. No i jest oczywiście jeszcze cały motyw z Hitchcockiem i jeśli masz faceta przebranego za babę to istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że spróbuje cię zadźgać. Dzięki, Hitchcock [sarkastycznie]!

Ka: Tak, też tam przedstawiali, w jakich rolach najczęściej osoby trans były przedstawiane i większość to mordercy, prostytutki, takie niezbyt ciekawe zajęcia. Jeszcze reakcje innych osób, jakie tam były na ujawnienie się jakiejś osoby jako osoby trans były bardzo negatywne. Jak w jednym filmie pojawiły się w reakcji wymioty, to już potem w innych filmach można było je często obejrzeć i to kreuje bardzo zły wizerunek.

Sindi: Między innymi mamy tu wymienionego Ace Venturę. Pomijam to, że osobiście nie znoszę amerykańskich komedii, bo uważam je za cholernie infantylnie, to tam jest cały ten motyw z bohaterką, gdzie na końcu jest wielki reveal, że ona jest facetem! Zresztą to jest motyw, który pojawia się wielokrotnie, tego, że osoba nie jest kobietą, tylko to jest przebrany facet. 

Ka: Jakby osoby transpłciowe były takimi przebierańcami. 

Sindi: Tak, bo my generalnie nie marzymy o niczym innym, żeby po prostu chodzić po ulicy i niszczyć polskie rodziny i generalnie zbijać na manowce tych biednych cispłciowych mężczyzn. No nie marzymy o niczym innym [sarkastycznie]…

Ka: Zmień z nami płeć [śpiewa].

Sindi: O mój boże, no tak to… Musiałaś mi o tym przypomnieć?

Ka: [śmiech].

Sindi: No tak musiałaś, ze względu na temat, ale są rzeczy, które próbuję bardzo mocno wyprzeć z pamięci i to jest jedna z nich. 

Ka: Tak bardzo satyryczna piosenka pewnego polskiego zespołu Big Cyc. 

Sindi: Cóż… znaczy, umówmy się, z mojej perspektywy pierwszym zetknięciem z transpłciowością to było zetknięcie z tym nieszczęsnym reality show „Miriam”, gdzie ja się nasłuchałam od moich kolegów ze szkoły wtedy, bo to było z ponad 20 lat temu jakoś około nie?

Ka: Możliwe.

Sindi: Jak to wiesz [wzdycha]… Coś mniej więcej właśnie na poziomie reakcji wymiotnej, na zasadzie „omg jak tak można” i w ogóle. Potem pamiętam jeszcze był serial puszczany na czwórce, motyw tam był taki, że był facet, który był strasznym palantem nazwijmy to bardzo delikatnie i został za karę zamieniony przez wiedźmy w kobietę. No sam motyw, że za karę, że przejście tranzycji jest karą. Nawet jeśli skutek ostateczny jest pozytywny, to pierwotna przyczyna to kara. 

Ka: Jeżeli przez to wystąpiła u niego niezgodność płci, że umysł jedno a ciało drugie, no to jest to pewnego rodzaju kara [śmiech].

Sindi: No tak, ale wiesz, do czego też piję.

Ka: Tak.

Sindi: Więc… w polskich mediach oczywiście nie możemy też zapomnieć o Seksmisji. Chociaż ja osobiście cenię sobie Seksmisję, ale dlatego, że ja patrzę z punktu widzenia historii, jako w gruncie rzeczy taką antyutopijną wersją Związku Sowieckiego, więc dla mnie cały motyw tutaj z tą całą autokracją kobiet i tak dalej jest rzeczą drugorzędną, bo dla mnie jest to po prostu mechanizm prowadzenia opowieści. Ale to nie zmienia faktu, że jest ten cały motyw, śmiejemy się teoretycznie do tej pory, że „ha ha ha Kopernik był kobietą”.

Ka: Tak. Jak ja oglądałam ten film miałam -naście lat i zadziwił mnie ten taki motyw ze zmianą głosu przez jakieś tam urządzenie przykładane do krtani. Inna sprawa, że to raczej nie miało szansy zadziałać w realnym świecie.

Sindi: A szkoda.

Ka: No szkoda. Zwykle trzeba się trochę na ćwiczyć, ale efekty mogą być całkiem dobre chyba.

Sindi: Mi by się przydało, nie pogardziłabym. 

Ka: Według mnie brzmisz całkiem okej.

Sindi: Ujdzie w tłoku tak zwane. Natomiast wracając do Seksmisji, tak naprawdę dla mnie chyba główny motyw nawiązujący w ogóle do tematu transpłciowości, to będzie sama końcówka, kiedy właśnie jest przedstawione, że osoba rządząca całą tą autokracją, to był właśnie ta da dam… Facet przebrany za kobietę.

Ka: [Wzdycha].

Sindi: Ja wiem, że to miało przedstawić generalnie to, że pozory władzy, że władza mówi jedno, a w praktyce jest czymś absolutnie innym, zazwyczaj przeciwnym do tego co się przedstawia. Socjalizm miał niestety to do siebie, że bardzo lubił naginać rzeczywistość, ale w tym konkretnym przypadku i nawiązaniu do tego akurat z naszej perspektywy takie aaaa… ciężki temat, co?

Ka: [Wzdycha] Tak. Przechodząc do innego wątku. W polskich mediach, takich różnych programach, gdzie zapraszano osoby transpłciowe i specjalistów, za jakich się wtedy uznawali seksuolodzy…

Sindi: [Śmiech].

Ka:… osoby transpłciowe były pokazywane jako takie, które są w bardzo tragicznej sytuacji, gdyż dostali takie ciało, a nie inne i dążą do zmiany na płeć, którą uznaje się powszechnie za przeciwną, czyli jak się zostało przy urodzeniu mężczyzną, było się praktycznie kobietą, to trzeba było być kobietą w stu procentach.

Sindi: Stu? Tylko? [ironicznie]

Ka: No to może dwieście, ale też trzeba było być osobą hetero względem płci, której się było faktycznie, a nie względem tej przypisanej, więc jednocześnie było to bardzo homofobiczne.

Sindi: Wiesz co, patrząc na naszą obecną politykę i wydarzenia, choćby z dzisiejszego dnia, niewiele się zmieniło. 

Ka: W niektórych mediach tak, ale w innych mediach osoby trans mogą być osobami też, które są homoseksualne, biseksualne, panseksualne. Na szczęście też specjaliści się zmienili. Okej, tamte osoby nadal działają i mogą mieć nadal takie same poglądy i lepiej do nich nie trafić. 

Sindi: Cóż… Pozdrawiamy lekarzy gatekeepujących, nie?

Ka: Taaak, bardzo serdecznie [sarkastycznie]. 

Sindi: Środkowym palcem. Trzeba być po prostu najbardziej kobietą jak się da! Ja pamiętam generalnie historie znajomej ze Szczecina, to jest bardzo świeża rzecz, mówimy tu o rozmowie sprzed roku, która generalnie opowiadała jak jej lekarz prowadzący dosłownie beształ ja za to, że ona nie przychodzi w sukienkach. Ania pozdrawiam Cię, jeśli słuchasz! Ania miała generalnie reakcję pod tytułem „czy ciebie kobieto powaliło?!”, „czy ja wyglądam na kogoś, kto lubi być bity?”.

Ka: Ojoj, jeżeli wygląd jeszcze nie pasuje…

Sindi: Tak, ale to było jeszcze przed hormonami, przed wszystkim!

Ka: Raz zaryzykowałam, trzeba było wjechać.

Sindi: Umówmy się cały motyw z testem realnego życia, to jest jedna wielka bzdura, bo to nie jest test realnego życia, tylko test tego jak szybko potrafisz spieprzać. W Twoim wypadku, jak szybko pedałujesz na rowerze, nie?

Ka: Jestem cudownym dzieckiem dwóch pedałów.

Sindi: [Śmiech]. Nie przestanie mnie to bawić.

Ka: Tak, ale ten komentator był cudny w tym tekście. 

Sindi: Tak, tak, tak.

Ka: A teraz sobie pedałuje w sukienkach i nikt na mnie nie zwraca uwagi. Cud passingu.

Sindi: I trochę pewności siebie też nabrałaś przez te lata mimo wszystko.

Ka: Też. Dzięki temu powstał ten blog i ten podcast. 

Sindi: I ja. Ale robimy dygresję w sumie. 

Ka: To się wytnie. 

Sindi: Ale już odleciałyśmy i zarówno od Disclosure jak i powoli od polskich mediów, więc możemy wrócić na tory. Ty mówiłaś o tym, że [osoby transpłciowe] przedstawione są głównie jako takie osoby generalnie nieradzące sobie w życiu, zmaltretowane przez życie, no i, że jeśli ktoś cokolwiek by chciał to musi idealnie wpasowywać się w rolę płci odczuwanej. Jeśli chociaż trochę odstaje, do wycięcia, nie jesteś „true”.

Ka: Tak. I też takie przedstawienie osób transpłciowych wpływa na osoby transpłciowe, które dopiero odkrywają swoją tożsamość i nie znają innych osób transpłciowych.

Sindi: No bo skąd. 

Ka: Nie jest nas bardzo dużo i trzeba się postarać, żeby znaleźć inne osoby transpłciowe, ale da się znaleźć i w okolicy można znaleźć jak najbardziej, jeśli się mieszka w troszkę większym mieście. 

Sindi: Tak, ale zauważ, że mówimy tu teraz o obecnych czasach, gdzie mamy internet, gdzie internet daje Ci pewną dozę anonimowości, możemy się ukryć pod pseudonimami i gdzieś tam wybadać, ale umówmy się internet jest nowym wynalazkiem, jego rozpowszechnienie zwłaszcza w Polsce to są obecne dopiero czasy. Wcześniej w gruncie rzeczy było się w dupie. 

Ka: Tak, ja nie miałam dostępu do internetu przez wiele lat mojego dojrzewania i chyba jedyne takie treści dotyczące wtedy, jak to nazywali transseksualizmu, to były jakieś artykuły w gazetach i raczej mówiły o tym, jak te osoby trans cierpią i są szykanowane przez innych.

Sindi: Aż chce się przechodzić tranzycje, nie [sarkastycznie]?

Ka: Tak, aż stwierdziłam, że nie chcę być osobą transpłciową.

Sindi: Kiepsko Ci to wyszło.

Ka: Tak, kiepsko mi to wyszło, nie szło wybrać.

Sindi: [Śmiech] god damn it. Poza tym druga sprawa, że też trzeba przebić się przez tą barierę wstydu, nie?

Ka: Tak. Przedstawiają nas jako osoby złe, brzydkie, takie karykatury prawdziwych osób.

Sindi: No.

Ka: I to nie są dobre wzorce, a chcemy się z kimś identyfikować. Właściwie taką pierwszą postacią, z która mogłam się tak jakoś utożsamić, była Nomi Marks z serialu „Sense8”, który też był na Netflixie. I była też grana przez osobę transpłciową i reżyserką główną tego show była też osobą transpłciowa. Była to taka pierwsza postać , która była osobą trans i jednocześnie nie był to serial o osobie transpłciowej tylko o grupie osób, z czego jedna była też osobą trans, ale też to nie była taka główna cecha, która była głównym wątkiem w tym, a jednym z wątków.

Sindi: A czy chcesz mi powiedzieć, że to był serial, który nie był generalnie drama porno? Bo trochę jest taki motyw, jeśli chodzi o filmy o transpłciowości, że tak naprawdę chodzi o tą dramę, chodzi o to jak ta osoba jest zniszczona przez samą siebie i w ogóle przez wszystkich na około, jak ona bardzo siebie nie akceptuje, to są te główne motywy definiujące. Ciul czym ta osoba się zajmuje, interesuje, co sobą reprezentuje, walić to. Ma być drama.

Ka: To znaczy wiesz, była drama, ale nie z transpłciowości. Choć ta postać, Nomi, faktycznie miała taką pewną dramę życiową, bo ją rodzina no nie zupełnie akceptowała, choć w pewnym momencie troszkę się to chyba zmieniło, z tego co pamiętam.

Sindi: No ale powiedzmy, że to jest jeszcze motyw, który powiedzmy, że jest dosyć mocno mówiący, jeśli chodzi w ogóle o całe LGBT community, pozdrawiam ideologię. Ale wiesz, do czego piję, tak? Do tego, że to przedstawienie jest takie, że osoba transpłciowa równa się tak naprawdę nieradzenie sobie w życiu i….

Ka: Jest się problemem.

Sindi: Tak, jest się chodzącym problemem, jest się chodzącą generalnie katastrofą psychologiczną, a reszta nie ma znaczenia. Koniec. Koniec cech osobowości. Transpłciowość jest cechą osobowości w tych filmach.

Ka: Tak. Większość właśnie takich filmów jest budowana wokół problemów tego… okej. Osoby trans mają problemy w życiu spowodowane przez otoczenie, które się odbijają w naszych osobowościach, ale to nie jest jedyna rzecz w naszym życiu.

Sindi: No… Jesteśmy zadziwiająco… ludźmi [szepcze].

Ka: Ludźmi.

Sindi: Wbrew oficjalnej polityce pewnej partii, słowa, które przychodzą na myśl: it is fucking silly. Ugh.

Ka: Jeszcze się często skupia na temacie operacji. 

Sindi: No to już w ogóle zapomnij, jak nie chcesz operacji to w ogóle oczywiście – wracamy znowu do motywu – nie jesteś „tru”. Co z tego, że może Cię nie być po prostu stać, bo to draństwo jest po prostu drogie.

Ka: Szczególnie w przypadku trans mężczyzn, jest to szczególnie drogie i efekty szczególnie słabe bywają.

Sindi: No, tu Iryd miałby pewnie trochę do powiedzenia, nie?

Ka: Taak. 

Sindi: On miał całkiem ładny wykład na ten temat. Pozdrawiamy Cię w ogóle, jeśli słuchasz.

Ka: Może kiedyś go zaprosimy, co?

Sindi: O jasne! Ale no ta reprezentacja nie jest taka szczególnie zachęcająca [śmiech].

Ka: Nieee. I też takie pytania poniżej pasa, przychodzi osoba transpłciowa do studia i pytanie o operacje, takie operacje dołu: Czy jesteś po? Czy planujesz? A jak się wie, że jest po, to się pyta, co i jak dlaczego? Często się to sprowadza do seksualności. Inna sprawa, że tranzycja to nie jest taki punkt i się zmienia zupełnie wszystko. Tranzycja polega na tym, żeby być sobą i co nam umożliwia bycie sobą? Wszystko, co pasuje nam do naszej identyfikacji. A to sprawia, że to pasuje. Czy to jest operacja tylko i wyłącznie? W żadnym wypadku.

Sindi: Nie no, tak jak już wcześniej rozmawiałyśmy na ostatnim podcaście, tych elementów tranzycji jest generalnie w pip.

Ka: Może nie będziemy ich przerażać, włączcie sobie pierwszy odcinek. 

Sindi: Dokładnie, ale chciałam iść do tego, że skupianie się tylko na tym aspekcie medycznym tak naprawdę to jest spłycanie. Znowu wszystko wyrównujemy, przyjechał walec wszystko wyrównał, wszyscy jesteśmy tacy sami kuźwa i wszyscy chcemy tego samego. Jakby ludzie się pomiędzy sobą nie różnili, hmm…

Ka: Tak, wszyscy są tacy sami. 

Sindi: Yep, znaczy wiesz z drugiej strony…

Ka: Wręcz można dzielić się na dwa rodzaje nosów.

Sindi: Precz z niebieskookimi. Ja uważam, że niebieskoocy to są degeneraci i powinni zostać generalnie wyrzuceni z kraju, ponieważ stanowią mniejszość w naszym kraju. Takie samo kretyńskie kryterium. No ale wiesz mając taką reprezentację, no. No bo jest ten przykład jeśli chodzi o tą panią, która była tam przedstawiona przez Sandrę Caldwell, która od wielu lat jest już aktorką i bardzo niedawno dopiero się tak naprawdę wyoutowała, ona zresztą występuje właśnie w Disclosure i opowiada o tym, że to był kuźwa strach, tak? Czy gdzieś to nie wyjdzie, gdzieś to się nie wymsknie, czy ktoś tego nie użyje jako po prostu bomby?

Ka: A też takich osób było na pewno więcej.

Sindi: Tam było parę wymienionych, nie?

Ka: Tak, też były modelki, które dbały o to, żeby nie wyszło, że są osobami trans, bo taka łatka osoby trans…

Sindi: Kończyła karierę. No ale na pewno nie pomaga fakt, kiedy już dochodzi do momentu, w którym mamy film, gdzie jest osoba trans, to do jasnej cholery już osoba trans nie może zagrać, bo jak to ładnie było ujęte w Disclosure „wygląda za kobieco”. No czy was po prostu psia jego mać?! [śmiech]

Ka: No bo jeszcze by wyszło, że osoby trans są jak każde inne osoby [ironicznie].

Sindi: Że potrafią być kuźwa atrakcyjne, cholera [ironicznie].

Ka: Musi być widać, że osoba trans, jak jest trans kobietą, musi wyglądać męsko. 

Sindi: Tak, tak, tak… 

Ka: Albo jak już gra osoba trans, to żeby było wiadomo, że to jest osoba trans, to jej obniżą głos. 

Sindi: Cóż…

Ka: jeszcze jest taka kwestia, że jak jest się osobą trans i jest się aktorką/aktorem, to jak już ma się jakąś rolę to zwykle jest to rola osoby transpłciowej, no bo jaką inną rolę można dostać? I chyba znam tylko jeden taki przykład, gdzie ujawniona osoba trans dostała rolę osoby cis.

Sindi: Na odwrót kuźwa nie działa, nie? [śmiech]

Ka: Jeszcze jak osoba cis, taki facet zagra trans kobietę, to jeszcze potem zgarnie Oscara przypadkiem, bo taka świetna rola, taka trudna. I tak było przykładowo w filmie „Dziewczyna z portretu”, skończyło się Oscarem za tą rolę.

Sindi: Znaczy, umówmy się z drugiej strony, tam naprawdę świetnie to zagrał, natomiast that’s fucking annoying.

Ka: Nie znam żadnej osoby transpłciowej, która dostałaby Oscara za swoją rolę, najwyżej jakieś mniejsze nagrody się zdarzały i to też raczej w niewielkich ilościach. 

Sindi: No cóż. Znaczy, mogłybyśmy jeszcze wejść w temat czy Oscar jeszcze ma jakąkolwiek wartość. On i tak dotyczy tylko i wyłącznie kina amerykańskiego, pomijając jedną kategorię filmów zagranicznych, tak? Ale no umówmy się, za granicą robionych jest trochę więcej filmów łącznie, ciutkę.

Ka: Ale może kiedyś coś się z tym zmieni, ale to może kiedyś. Jeszcze taka kwestia, że jak taki cis facet gra osobę trans, a potem na takich Oscarach przychodzi jako cis facet, no to ludzie tak patrzą „eee to osoby trans się tak przebierają tylko chyba”.

Sindi: No to jest cały czas sprowadzanie tego do przebieranki. No bo masz osobę tam to był bodajże Jared Leto, tam był pokazany. Jared, który tam właśnie odgrywał osobę transpłciową, przyszedł na tą scenę jako stuprocentowy alfa samiec.

Ka: No to gratulacje dla osób, które robiły charakteryzację. 

Sindi: Yep. Natomiast no będę się powtarzać i powtarzać, bo to jest generalnie stały motyw, tak? Osoba transpłciowa jest tą osobą gorszą, jest albo przebierańcem, albo powoduje reakcje wymiotne z jakiegoś magicznego kuźwa powodu. Jednym z takich motywów, który jest dosyć irytujący, jeśli chodzi o filmy, to że jest się trans, to jest coś, co po pierwsze trzeba ujawnić i to jest cos w ogóle strasznego, mroczna tajemnica.

Ka: Wstydliwa tajemnica nawet.

Sindi: Tak. Ale to jeszcze byłabym w stanie zrozumieć. Ale bardziej irytujące jest to, że moje uczucia jako osoby transpłciowej, są mniej ważne od tego, co czuje ta druga osoba. Że jej uczucia są ważniejsze. 

Ka: I jeszcze sprowadzanie takiego ujawnienia do narządów płciowych albo do piersi.

Sindi: Yep.

Ka: I jak się takie narządy komuś pokaże, ktoś je zobaczy, to jest nagle „ej, to nie jest kobieta, to jest facet, aaa”.

Sindi: Albo na odwrót.

Ka: „To nie jest facet, to jest kobieta, są cycki”.

Sindi: Znaczy, umówmy się, jeśli chodzi o reprezentację trans facetów, bo to wszystko, o czym mówmy, dotyczy trans kobiet, tak?

Ka: Jest marna. 

Sindi: No to jest jakiś tam ułamek i mam wrażenie, że oni nie za bardzo wiedzą co z tym zrobić. Pamiętam ten serial był, nie pamiętam tego tytułu, ale tam jest ten motyw generalnie  tego trans faceta, który zaczyna brać testosteron i nagle staje się strasznym draniem.

Ka: Serial o którym mówisz, jest „The L Word/Słowo na L”, taki serial o lesbijkach i chyba każda lesbijka w Polsce go widziała, albo prawie każda. 

Sindi: Ja nie widziałam [szeptem]. Ale ja nie oglądam seriali, więc to się nie liczy. 

Ka: I też z wyjątkiem osób transpłciowych, mało transpłciowych kobiet, które są lesbijkami chyba widziało ten serial.

Sindi: No tak, ale no piję do tego motywu tego faceta tam. 

Ka: Akurat tę część tego serialu oglądałam. Pokazali go przed tym jak zaczął brać testosteron, to był całkiem w porządku osobą, z początku jako taka męska lesbijka. Potem wyszło, że jednak jest osobą transpłciową. Było pokazanych kilka scen, typu, że ma problemy przez to, że jest osobą transpłciową, typu toaleta, czy to jak go widzą inni ludzie. A potem jak zaczął brać ten testosteron to nagle agresja i bardzo przerysowane.

Sindi: Wiesz co ja znam paru facetów z towarzystwa i żaden się nigdy generalnie się na mnie nie rzucał i powiedziałabym, że ostatnią rzeczą, jaką bym powiedziała, że mi się kojarzy z trans facetami to jest kuźwa agresja.

Ka: Tak. Wydaje mi się, że trans faceci, ze względu na to, że no nie oszukujmy się, byli socjalizowani do płci żeńskiej, mają większą wrażliwość na krzywdę innych osób niż pozostali mężczyźni. 

Sindi: Cóż, na pewno też są dużo bardziej wrażliwi na szowinizm, bo go kuźwa doświadczyli. 

Ka: Tak i nie chcą dyskryminować innych, bo sami byli dyskryminowani.

Sindi: Dokładnie. Ale no nie zmienia to faktu, że jeśli jest się trans facetem. No bo umówmy się, żeby wiedzieć o tym, że istnieje coś takiego jak transpłciowość, nawet żeby móc o tym decydować, to trzeba o tym wiedzieć, że w ogóle to zjawisko ma miejsce. No bo tak to człowiek siedzi, mówię to z doświadczenia i się zastanawia co z nim jest nie tak. Bo nie wie, że takie zjawisko w ogóle istnieje, tak? A w przypadku trans facetów jest jeszcze dodatkowy bonus, że okej, trafią na trans babki w filmach, tak? Okej, no przedstawienie jest takie, jakie jest, ale istnieje. Chujowe jak chujowe, ale jest. W przypadku trans facetów tak naprawdę to musi być strasznie kretyńskie uczucie, generalnie zerowej reprezentacji. 

Ka: Kiedyś mój kolega, który był wtedy prezesem Tolerado, zapytał się mnie, jakie znam filmy na temat trans mężczyzn i wtedy sobie tylko przypomniałam tylko jeden film, polski tytuł to jest „Nie czas na łzy”, powstał jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Tytuł angielski to chyba było „Boys don’t  cry”. To jest bardzo tragiczna historia, która jest oparta na faktach. W tym filmie o trans mężczyźnie wycięto jego przyjaciela, który było osobą czarnoskórą. Stwierdzili, że jednocześnie transpłciowość i rasizm, to niee. To już za dużo. 

Sindi: No tak, nie można przecież biednych, białych, heteroseksualnych, cis facetów generalnie tak bardzo maltretować tym jakimi są za przeproszeniem fiutami, nie?

Ka: Taak, trzeba ich trochę jednak wygładzić, wymazać osoby czarne. 

Sindi: Tak, trzeba pogłaskać po główce. Powiedzieć, że wcale nie byliście tacy źli. Zresztą trochę na czasie, no bo trochę tak samo w ogóle jeśli chodzi o kwestię koloru skóry i transpłciowości, to też jest w ogóle osobna historia. 

Ka: Ma tutaj wtedy miejsce dyskryminacja krzyżowa, gdy jest się w dwóch grupach dyskryminowanych: osobach trans i osobach czarnoskórych. 

Sindi: Ludzie mają magiczną tendencję do wymyślania sobie powodów, do tego, żeby kogoś nienawidzić. 

Ka: Tak. Jeszcze w tym filmie, była taka scena, że jak wyszło, że ten chłopak jest osobą trans, to przed, krótko mówiąc, gwałtem, była jeszcze taka gorsza scena, przynajmniej dla mnie jako dla osoby trans, gdzie oni rozbierają tę osobę i się z niej naśmiewają. Takie skupienie na tym, że jest to osoba trans i z tego faktu się śmiania, że to jest cos złego, było takie przedstawienie. Ten film bardzo mnie poruszył, pewnie też osoby trans męskie musiało to jeszcze bardziej poruszyć. 

Sindi: Cóż…

Ka: Zresztą takie oglądanie takich filmów o transpłciowości przez osoby transpłciowe to taki swego rodzaju masochizm. 

Sindi: Wiesz co, zależy od etapu tranzycji, wiesz? Bo na początku… Pamiętam, jak byliśmy na Charliem. 

Ka: Na filmie „Po prostu Charlie” 

Sindi: Umówmy się ja byłam wtedy na samym początku. Dla mnie okej, to był cholernie ciężki etap, parę razy wyszłam zapalić, bo nie byłam w stanie wytrzymać, ale na samym początku daje ci to pewien punkt odniesienia. Daje ci to sposób nawet na ekspresję emocji. Bo zwłaszcza jak osoba właśnie stylizowana właśnie do roli męskiej, emocje są sprawą, która jest cholernie ciężka, bo przez całe życie ci wbijają do głowy, że nie masz do nich prawa.

Ka: Tak. Chłopaki nie płaczą, nie?

Sindi: Dokładnie, kuźwa przecież mężczyźni nie mają emocji, więc jakim prawem chce ci się płakać? W ogóle przecież to jest NIEMĘSKIE. No tak, bo przecież wszystko, co jest związane z kobietami jest kurwa gorsze… Natomiast na samym początku jestem w stanie zrozumieć, potem kiedy już zaczyna się wchodzić na tą drogę, mam na myśli HRT [Hormone Replacement Therapy], już zaczęcie funkcjonowania i tak dalej. Biorąc pod uwagę wszystkie trudności, które się pojawiają po drodze, tak, jest to masochizm, to jest generalnie wbijanie sobie gwoździ w stopę.

Ka: Jest pewna ciekawość do historii innych osób, na początku faktycznie ma to pewną taką wartość edukacyjną też dla osób transpłciowych. Jednak te filmy powinny być głównie skierowane do osób cis, które nie znają tej dziedziny i to jest takie dobre medium, żeby bliżej się przyjrzeć dziedzinie transpłciowości. 

Sindi: No tak, ale to wracamy do tego, o czym gadałyśmy wcześniej, że fajnie, że się dowiadują o tym, że w ogóle istniejemy – wielka tajemnica – to fajnie byłoby, żebyśmy byli przedstawiani/przedstawiane jako coś więcej niż psychologiczny clusterfuck [śmiech]. To jest trochę droga, którą osoby niepełnosprawne przeszły, nie? Z tego, żeby po prostu nie to, że są takimi kalekami, które trzeba głaskać po główce, które generalnie nic nie potrafią zrobić i w ogóle, do tego to się cały czas dzieje, to jest daleka droga, do tego, że to, że ktoś jest osobą niepełnosprawną oznacza tyle, że ma jakąś tam formę dysfunkcji. No jest na wózku, okej super, to na pewno nie ułatwia życia, umówmy się. Zwłaszcza patrząc czasem na stan polskich chodników, to ja jestem osobiście pełna podziwu, że są się w stanie w ogóle poruszać, w jakikolwiek sensowny sposób. Ale ta osoba, to jest więcej niż kuźwa ten wózek. Na tym wózku cały czas siedzi do jasnej cholery osoba. Która ma swoje marzenia, ma swoje zainteresowania, ulubione potrawy, ulubioną muzykę, etc., etc., etc… 

Ka:  Tak… A teraz się całe LGBT sprowadza do ideologii, do syfu, do seksualności, do tego, że każemy dzieciom zmieniać płeć. 

Sindi: [śmiech] Znaczy, to jest śmiech przez łzy, umówmy się. Ja żyję z tego, że robię Excele, tak? Ja żyję z analityki. Ja zastanawiam się naprawdę cholernie, gadałam o tym z moim kierownikiem, ja zastanawiałam się jak te wszystkie moje Excele, makra, niszczą polską rodzinę. Ja mam jakieś naturalne zdolności? Że ja nie wiem, wiesz, fale 6G, które teraz przechodzą przez ściany mojego pokoju i niszczą polskie rodziny, yes [złowieszczym tonem]! I tylko czekać na przelew od Sorosa.

Ka: Bycie sobą niszczy polskie rodziny, ciekawa teoria. 

Sindi: To, co mi się ciśnie, co mnie wkurwia niemożliwie, wiesz, motyw pewnego ułaskawiania. Wiesz, że z jednej strony rodziny homoseksualne takie złe i niszczą, ale jeśli coś się dzieje złego w hetero rodzinie to zostaje w domu, bo to jest sprawa rodzinna, pierdolona hipokryzja. Tego nie znoszę. 

Ka: Jeszcze też się zapomina o osobach niebinarnych, które w filmach właściwie nie istnieją. 

Sindi: Wiesz, też temat jest relatywnie młody, tak naprawdę jeśli chodzi o istnienie. Bo umówmy się przez wiele lat, większą część historii jakiejkolwiek, nie było mowy o niebinarności, tak?

Ka: Było wszystko według cis, hetero, białych, mężczyzn, w dodatku katolików.

Sindi: Dokładnie. System binarny tak bardzo jak się da. Jesteś albo zerem, albo jedynką, koniec.

Ka: Zostawmy binarność dla komputerów. 

Sindi: One przynajmniej sobie jakoś z tym radzą. Natomiast też mnie nie dziwi do pewnego stopnia brak osób niebinarnych [w filmach], po pierwsze właśnie ze względu na to, jako coś co przebija się powoli do mainstreamu, to jest temat bardzo młody. Z drugiej strony patrząc na to jak oni zajmują się osobami transpłciowymi [wzdycha]…

Ka: Ale na szczęście jest coraz więcej lepszych przedstawień osób trans. 

Sindi: Mhm. 

Ka: I to nie tylko Netflix, który w tym przoduje. Jest taki serial o kuzynce Supermana, o nazwie „Supergirl”, który jest serialem bardzo, według mnie feministycznym, gdyż mamy tam sporo postaci kobiecych, które ze sobą rozmawiają. Nie rozmawiają tylko o związkach z facetami, co jest już pewnym wyjściem poza normę. 

Sindi: [Śmiech]. Sorry, ale to jest po prostu tak kurewsko smutne, że serial feministyczny, to serial, w którym kobiety rozmawiają o czymś więcej niż kuźwa o facetach i make-upie.

Ka: Tak, albo, że kobiety między sobą rozmawiają. 

Sindi: Jak śmieją [sarkastycznie]?! I to jeszcze bez męskiej przyzwoitki, która będzie pilnować, czy przypadkiem nie rozmawiają na NIEPRAWE tematy.

Ka: W tym serialu tez się pojawia lesbijka i motyw ślubu jednopłciowego. W chyba ostatnim sezonie pojawia się postać transpłciowej superbohaterki, która jest grana przez osobę transpłciową. Przy czym, z jej transpłciowości też nie jest cały motyw ustawiony, choć oczywiście w jej osobistym wątku ten motyw się przejawia co jakiś czas. Jest jeden odcinek, który jest wart szczególnie uwagi, gdyż pokazuje też dyskryminację osoby czarnoskórej, która jest trans kobietą. Tutaj na pewno wpływ na scenariusz tego odcinka miała osoba transpłciowa, której zresztą historia została opisana w książce „Zostać Nicole”, ta książka została wydana przez polskie wydawnictwo Czarna Owca, bo gra to Nicole Maines. Ale to nadal ten serial „Supergirl” jest jednym z niewielu takich seriali, gdzie potem osoba trans się pojawia w takim dobrym znaczeniu. Choć to się zmienia na lepsze, to jednak powoli. Z takich powodów mogę podać jeszcze, że w serialu „Słowo na L/The L Word”, w odświeżeniu tego serialu, czyli w nowej serii pod nazwą „Generacja Q”, są osoby transpłciowe przedstawione w taki bardziej prawdziwy sposób, choć tego jeszcze nie oglądałam. Ponoć się poprawili, choć też warto pamiętać, że ta pierwsza seria powstała już chyba jakieś 15 lat temu, więc trochę czasu minęło. Jak na dane czasy było to chyba dosyć przełomowe, bo oni tam pokazali trans mężczyznę, w serialu. I to była postać, która się pojawiała przez wiele odcinków.

Sindi: Znaczy, wiesz, na tym samym motywie, na którym się kończy tak naprawdę Disclosure. Bo Disclosure kończy się tak naprawdę bardzo na high note, że tak to przedstawienie, ta reprezentacja, to jak osoby były traktowane, było do dupy. I dalej jest do dupy, ale że to się zmienia, że mimo wszystko, my tu mówimy oczywiście o Hollywood, o Ameryce, to niestety z naszej zaściankowej polskiej perspektywy wygląda trochę inaczej. Poza tym Ameryka ma teraz Trumpa, więc… 

Ka: [Wzdycha}

Sindi: Whatever. Natomiast, że to się zmienia, że idzie to w stronę ku lepszemu.

Ka: Też tam jednocześnie przytoczono takie słuszne zauważenie, że to się zmienia w mediach, ale w społeczeństwie dalej tkwi ten obraz z przeszłości i to się nie przekłada na życie takiej typowej osoby transpłciowej, która nie jest osobą sławną i jak ktoś jest zły na osoby transpłciowe, które się pojawiają w mediach, ma do nich jakąś nienawiść, to nie oberwie ta osoba, która pojawia się w tym medium i jest rozpoznawana, tylko taka szeregowa osoba transpłciowa może zostać zaatakowana. Rocznie zabija się z nienawiści kilkaset osób transpłciowych, głównie trans kobiet i głównie to się dzieje w obu Amerykach. I ta statystyka się nie zmienia, mimo tego, że są znane osoby pokazywane w mediach.

Sindi: Jeśli spodziewałaś się jakieś wielkiej mądrej w tej chwili tego wiesz, że tak, mimo wszystko, tak dalej, to niestety moja odpowiedź będzie taka, że nie mam zamiaru zaklinać rzeczywistości. Zmiany społeczne są zazwyczaj bardzo powolne, chyba że mamy rewolucję, w tym momencie to jest trochę inna sytuacja, ale to zajmuje czas. 

Ka: A my mamy tylko jedno życie, a nazywa się nas tematem zastępczym, że nasze prawa są teraz nieważne, że to później. 

Sindi: Gdzie nam w gruncie rzeczy do jasnej cholery chodzi o to, żebyśmy mogły sobie po prostu żyć swoim kuźwa życiem.

Ka: Żeby mieć równe prawa tak jak inne osoby. Prawa do decydowana o sobie, o jakie tym imię mamy w dokumentach, takie imię, które do nas pasuje i nam odpowiada. Prawo do tego, żeby jak ktoś nas nienawidzi i nas szkaluje, to żeby było w kodeksie karnym coś, co nas ochroni, da nam jakąś ochronę prawną. Aktualnie dostajemy w polskiej polityce takie usprawiedliwienie dla transfobii, homofobii i innych fobii. 

Sindi: No generalnie dla LGBTfobii, tak? Bo w gruncie rzeczy do tego to się sprowadza. Nie ważne, z jaką literką kto się identyfikuje, czy z którymi literkami, umówmy się można mieć parę, to nie ma znaczenia. Nie jesteś człowiekiem, nie gadajmy o tych głupotach jak prawa człowieka, no nie? Kogo to obchodzi… Więc to zajmie kupę czasu.

Ka: Jednak to, że nas tutaj wykluczają powoduje opór w społeczności. Już my się nie damy zamknąć z powrotem w szafie, nie ma takiej opcji. Niektóre osoby może wejdą do tej szafy, bo będą się bały znajdą się takie osoby, które są tak wkurzone, że pokazują, że nas wspierają. Ostatnio w Gdyni na rogu ulic Warszawskiej i Wolności pojawił się na balkonie wielki baner z hasłem: PRAWA CZŁOWIEKA NIE SĄ IDEOLOGIĄ, na tęczowym tle. I to zrobiła osoba biała, hetero, cis, będąca mężczyzną. 

Sindi: [Śmiech] Skąd wiesz?

Ka: Skąd wiem? 

Sindi: No.

Ka: Napisała, przyznała się do tego w internecie. 

Sindi: Wiesz co ja gadałam z moją psycholog. Jeśli chodzi o bycie osobą trans, to jest pewien minus całej tej sytuacji, polegający na tym, że zwłaszcza jak już się wyszło z szafy i zaczęło się już funkcjonować, słabo można wrócić do tej szafy. W przeciwieństwie do par homoseksualnych my nie za bardzo mamy, że tak powiem, opcję nie chodzenia trzymając się za ręce.

Ka: Można próbować. Ma się ten passing osiągnięty, ma się zmienione dokumenty, można próbować ukrywać to, że jest się osobą trans, ale jednak ma to pewien negatywny wpływ na psychikę, że znowu coś się ukrywa i wychodzi się z jednej szafy do drugiej. 

Sindi: No dokładnie, bo to jest takie samo biczowanie się za to w innym kierunku, czy ktoś się nie dowie, czy gdzieś to nie wypłynie i tak jak mówisz to jest wyjście z szafy w szafę. Ale akurat sytuacja osób transpłciowych jest na tyle… Bo tak okej, fajnie, może rzeczywiście jak się zmieni dane, jak ma się passing. Ale co z osobą, która nie ma zmienionych danych, albo passing jest mocno dyskusyjny?

Ka: To niestety społeczeństwo stanowi pewien problem. 

Sindi: Dokładnie. Wiesz, ja mogę mieć całkiem fajny passing, ale nadal nie mam zmienionych dokumentów, co doprowadza do, umówmy się, bardzo głupich i nieprzyjemnych sytuacji, mam je, że tak powiem, na bieżąco.

Ka: Ale też mamy szczęście żyć w większych miastach, gdzie jest większa akceptacja.

Sindi: Znaczy, my żyjemy w Trójmieście, to jest wielka różnica. Możemy żyć w dużym mieście, a to może być Białystok.

Ka: Nawet tam się znajdują ludzie, którzy nas wspierają.

Sindi: Tak, tak. Ale wiesz, do czego piję. 

Ka: Tak. 

Sindi: Oczywiście, że tam też są osoby, tam też kuźwa żyją osoby LGBT. W strefach wolnych od LGBT mam dziwne przeczucie, że wcale ich nie brakuje i te strefy wcale nie są kuźwa wolne od LGBT. Są one skażone przez nas bardzo skutecznie… skażone. 

Ka: Niestety są one skażone przez dyskryminację.

Sindi: No tak i ciemnotę. 

Ka: Tak, głównie to. Brak wiedzy. 

Sindi: I to tak naprawdę możemy na tym zakończyć. 

Ka: Jeszcze powiem o jednej sprawie. Obserwuję, że jednak poziom wiedzy w społeczeństwie zaczyna wzrastać. Ma to powolny wpływ na coraz większą liczbę osób. I tym może pozytywnym akcentem, zakończmy ten odcinek. 

Sindi: Niech będzie, że zakończymy na high note. Przydadzą nam się dobre wieści, generalnie uśmiech na twarzy. A zaraz trzeba wyjmować naszą komunistyczną szturmówkę i walczyć o wolność. 

Dziękujemy. Wszystkim, którzy dotrwali do tego momentu, bardzo, bardzo, bardzo dziękujemy, przede wszystkim za wytrwałość, bo trochę to będzie trwało. Za tą chęć posłuchania nas i naszego generalnie radosnego trzepotania sobie. Jeśli macie jakiekolwiek pytania, wysyłajcie je na Facebooku, piszcie na maila. 

Ka: Na Instagramie, na Twitterze, gdziekolwiek chcecie. 

Sindi: Jak Wam wygodnie. 

Ka: Możecie też nas słuchać na bardzo wielu platformach. Jak jeszcze gdzieś nie ma, to napiszcie też do nas, postaramy się nasz podcast „Między Uszami” dodać. Zapraszamy też do wspierania nas na Patronite.pl. gdyż to nam bardzo pomaga w tworzeniu tego podcastu. I jeszcze raz dziękujemy osobom, które już nas tam wspierają. To byłam ja, Ka – transpłciowa dziewczyna a ze mną jest…

Sindi: Jestem Sindi i jestem tą sarkastyczną częścią tego podcastu [śmiech].

Ka: Dziękujemy, do usłyszenia. 

Sindi: Do usłyszenia. 

Zostaw komentarz:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.