#03 Ciało i tożsamość płciowa — Między uszami

W tym odcinku przybliżymy definicje tożsamości i dysforii płciowej, pokażemy stereotypy i zagrożenia w sposobie postrzegania własnego ciała. Do osób czytających opisy: wspomniana kobieta o wzroście 160 cm jest cispłciowa. 😉 

Czy można czuć się obco we własnym ciele? Jak stereotypy wpływają na osoby transpłciowe? Czy dysforia płciowa jest stała i otaczający świat na nią wpływa? Operacje mogą naprawić samopoczucie? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć w tym epizodzie podcastu Między uszami.

Ciało

Każda osoba ma ciało, osoba transpłciowa również, czy przez niezgodność płci psychicznej i cielesnej może czuć się obco we własnym ciele? Operacje oczywiście ingerują w ciało, jakie operacje są niezbędne, wymagane lub nie? Szczegóły w epizodzie, a tu napiszę krótko: nie są niezbędne, różne osoby mają różne potrzeby.

Jest wiele stereotypów dotyczących ciała, wyglądu i funkcjonowania. Wpływają one na wszystkie osoby, też na osoby transpłciowe. W jakie pułapki stereotypów można wpaść, jakie kompleksy mogą być groźne, czy przez nie posuwamy się do operacji? W odcinku jest wzmianka o botoksie. Botox to popularny zabieg, osoby transpłciowe, w szczególności transpłciowe kobiety, też o nim myślą, ale czy go potrzebują? Jesteśmy czasem hiper kobiece, trans mężczyźni są ultra męscy?

Tożsamość płciowa

Tożsamość płciowa, to inaczej identyfikacja płciowa. Co kształtuje tę tożsamość, czy może się zmieniać, oraz jak poznajemy własną tożsamość płciową? U osób transpłciowych mamy obraz ciała niezgodny z płcią przypisaną i faktyczną tożsamością płciową. Ten stan jest przyczyną dysforii płciowej. W tym odcinku opowiadamy czy jest stała, zmienna, jakie czynniki na nią wpływają, co może zmniejszyć lub zwiększyć odczuwanie dysforii.


Podcast powstaje przy Waszym wsparciu ze zbiórki i Patronite, oraz dzięki wiadomościom, jakie otrzymujemy w zamian!

Wersję na kanał YouTube przygotowała Ada, serdecznie dziękuję!

Music: ‘Highrise‘, ‘Triumph‘ by Jon Luc Hefferman, license: CC-BY-NC 3.0.

Subskrybuj:

Dyskusje „Między uszami”

Odcinki podcastu „Między uszami”, będą publikowane średnio raz na miesiąc. W czasie nagrywania epizodu celujemy w czas 45 minut. Jednak jesteśmy gadułami, więc w postprodukcji niektóre fragmenty mogą wylecieć. 😉 Całość nagrywamy na kanale głosowym w aplikacji Discord, na dedykowanym serwerze. Osoby uczestniczące w rozwijaniu słuchowiska mogą słuchać w trakcie nagrywania, a my nawzajem możemy się widzieć mimo odległości. Jednak nawet bez epidemii prawdopodobnie nagrywanie odbywałoby się w ten zdalny sposób. Tematy na dyskusje zazwyczaj inspirują osoby, z którymi na co dzień rozmawiam na serwerze THelp. Mogą też to zrobić osoby wspierające mnie finansowo na Patronite. Wsparcie finansowe pozwala na utrzymanie bloga i prowadzenia podcastu, a także przeciwdziała wypaleniu.


Transkrypcja odcinka „Ciało i tożsamość płciowa”

Ka: Cześć, tutaj Ka z przyszłości. Ten odcinek nagrałyśmy na początku sierpnia. Niestety natłok spraw i problemy sprzętowe spowodowały opóźnienie. Przypominam o Patronite, o zbiórce. A teraz zapraszam na trzeci odcinek. 

[Intro] 

Sindi: Tematem dzisiejszego odcinka jest ciało i tożsamość płciowa. Chciałybyśmy serdecznie podziękować wszystkim naszym patronkom. 

Ka: A w dzisiejszym odcinku przybliżymy definicję tożsamości, dysforii płciowej, pokażemy stereotypy z tym związane i zagrożenia w sposobie postrzegania własnego ciała. 

Sindi: No to zaczynamy. Pierw musimy zacząć od definicji, nie? O czym w ogóle gadamy?

Ka: Definicja tożsamości płciowej. Jak to się odnosi do ciała, posiadanych narządów i przypisanej płci?

Sindi: Chyba musimy zacząć od [definicji] książkowej, co? Wypadałoby, tak żeby zadośćuczynić nauce. Tutaj mam ładnie przygotowaną definicje z DSM-V, jak również z ICD, gdzie generalnie dysforia jest opisywana jako niezgodność płciowa u dorosłych i dorastających charakteryzująca się ciągłą i niezmienną niezgodnością pomiędzy indywidualnym odczuwaniem płci a przypisaną płcią, która prowadzi do chęci przejścia tranzycji w celu życia i bycia akceptowanym jako osoba przynależąca do odczuwanej płci poprzez terapię hormonalną, zabiegi chirurgiczne czy inne zabiegi medyczne. To w sumie w gruncie rzeczy zamyka całą definicję, bo jeszcze do dysforii zaraz dojdziemy. To jeśli chodzi o samą definicję tożsamości. Tylko tak, definicja jest fajna i ładna, super. Tylko jak to się ma do rzeczywistości?

Ka: W rzeczywistości tożsamość siedzi tak między uszami, kto by się spodziewał, a wszystko inne to jest to co my widzimy, odczuwamy. U mnie tożsamość płciowa zawsze była taka, jaka była, ale nie wiedziałam, jaka właściwie ta płeć moja jest, bo mówili mi jedno: „Hej! Jesteś chłopcem, musisz robić to, to, to i to”.

Sindi: Chłopaki nie płaczą, nie?

Ka: A to już jest jeden ze stereotypów, ale do tego może wrócimy za chwilę. Pytanie, czy coś może wpłynąć na tożsamość płciową?

Sindi: No tak słabo [śmiech]? Znaczy, tożsamość to jest dziwna rzecz, bo to nie jest nic namacalnego. To jest coś, co odczuwamy. To jest coś, co gdzieś tam głęboko w nas siedzi, gdzieś tam nas dziabie w przypadku transpłciowości, że „Ej, to się trochę nam nie zgadza z tym co jest w środku”. Tylko to jest kwestia bardzo indywidualna. To nie jest coś, że obejrzysz film i nagle: „A! Dobra, to wstaje rano i od dzisiaj nie chcę mieć mojego penisa, tylko chcę do końca moich dni żyć jako kobieta”. No to trochę tak nie działa. Zwłaszcza że większość osób przechodzi naprawdę długą drogę, zanim w ogóle zaakceptuje fakt, że mogą odczuwać coś innego niż mają w papierach, no bo przecież tak zostali wychowani, tak?

Ka: No, mogą nawet nie bardzo sobie zdawać sprawy, skąd ich te odczucia się biorą, że czują, że coś jest nie tak, nie wiedzą co, bo brak wiedzy. 

Sindi: I dostęp do wiedzy jest żałosny.

Ka: Oj no kiedyś w szczególności, teraz trochę lepszy i mam nadzieję, że będzie coraz lepszy.

Sindi: No internet na pewno pomaga, nie?

Ka: Oj bardzo. 

Sindi: Tylko z drugiej strony w internecie jest dużo głupich informacji, więc trzeba na to uważać. 

Ka: Tak. Jeszcze wychowując się w głupiej kulturze znamy tylko głupie hasła, które kierują na głupie strony. Taki mam z tego wniosek, żeby używać też głupich haseł na mądrych stronach. Przykładowo mam taki jeden wpis pt. „Niebieskie forum”. Strona, która kiedyś była bardzo popularnym źródłem i właściwie jedynym o transpłciowości, ówcześnie nazywanej transseksualizmem, który jest pojęciem sprzed jakiś ponad 30 lat, przynajmniej wtedy zostało wpisane do ICD-10 i traktowało to jako zaburzenie płci. A płeć to jest coś, co się kształtuje w nas już w czasie ciąży i prawdopodobnie wpływ na to mają poziomy hormonów w czasie ciąży, które się zmieniają a różne części ciała się rozwijają, oczywiście w różnych fazach ciąży. 

Sindi: Tylko dalej to jest teoria, nie?

Ka: Tak, to jest teoria taka teraz wiodąca, która najbardziej mi leży. Ciekawe, czy to jest prawda.

Sindi: Nie dowiemy się, nie cofniemy się.

Ka: Według teraźniejszej wiedzy, tożsamość płciowa to jest coś, czego zyskujemy świadomość w wieku około 3/4 lat i wtedy pierwsze osoby mówią, że: „Hej, ta płeć, którą mi nadaliście, to nie jest to”. Ale też, jeżeli żyje się w takim społeczeństwie, które narzuca ci pewną płeć, mówi ci, że wszystko inne jest złe, to można wpaść w takie udawanie kogoś, kim się nie jest, nawet tak podświadomie wykonując polecenia swoich rodziców. 

Sindi: Przecież nie chcemy ich zawieść. 

Ka: Tak, nie chcemy ich zawieść, chcemy być dobrym dzieckiem. 

Sindi: Dokładnie, chcemy być tym dobrym, dobrym chłopcem.

Ka: I brniemy. 

Sindi: I brniemy i bardzo długo brniemy. Zresztą umówmy się, znaczy, mówię teraz na swoim przykładzie, ja w ogóle o tym, że istnieje cos takiego jak transpłciowość dowiedziałam się późno. Ja się dowiedziałam gdzieś tak w okolicy moich późnych lat nastoletnich. A wtedy to i tak był temat tabu, jeszcze biorąc pod uwagę, że ja mam bardzo religijną rodzinę, to takie rzeczy to jest zło przez u, [wzdycha] więc trochę czasu zajęło, nie? Trochę wody w Rynie musiało upłynąć, a to uczucie dyskomfortu narastało.

Ka: Ja ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że początkowo wykonywałam nieświadomie taką rolę chłopca, a potem coraz bardziej świadomie wiedziałam, że to nie jest moje, że muszę udawać, żeby jakoś w tym społeczeństwie wytrwać. A zrobienie czegoś z tym wydawało się bardzo przerażające, mimo tego, że wiedziałam, że życie, którym żyję nie jest tak właściwie tym jakim chcę żyć, co mi odpowiada i co jest zgodne z moją tożsamością. Bo jednak mamy zakodowaną pewną tożsamość płciową, która jest w jakimś tam kręgu kulturowym jakiejś płci i mamy chęć przynależności do tej płci. Coś, co naturalnie ma każda osoba i jak tożsamość płciowa się z grubsza zgadza z tym co mamy wpisane w dokumentach i za co wszystkie osoby na około ją mają to nie ma z tym większych problemów i nawet się o tym nie myśli. A u mnie to było bardzo wiele lat bardzo wielu pytań i nawet nie wiedziałam, że to jest transpłciowość, ta moja niezgodność płci psychicznej, cielesnej i te inne kryteria płci. 

Sindi: Wiesz, każdy i każda z nas ma tak naprawdę inną drogę, bo tutaj dużo czynników wpływa na to. Tu możemy przejść do drugiego punktu, czyli „obce ciało”. Właściwie, o co chodzi w tym? To się właściwie tyczy bardzo mocno dysforii. Może zacznijmy od tego, czym jest w ogóle dysforia? Według WPATH dysforia płciowa to jest cierpienie spowodowane przez niezgodność pomiędzy tożsamością  płciową danej osoby a płcią przypisaną przy narodzeniu. No dobra, ale co to znaczy cierpienie? Bo to jest kolejne takie określenie nie do końca mówiące aż tak wiele. Zwłaszcza że ludzie są całkiem nieźli w znoszeniu właśnie jakiegoś bólu i tak dalej. Bo jesteśmy nieźli w tym, żeby sobie tłumaczyć rzeczy. Dlaczego się źle czuje? Dlaczego czuję niedopasowanie do mojej roli społecznej? Dlaczego jestem takim ciulowym facetem? Dlaczego mi się nie podobają rzeczy, które powinny mi się jako facetowi podobać? Jesteśmy sobie w stanie wytłumaczyć naprawdę wiele. Tylko że dalej jest zgrzyt, znowu mówię za siebie, bo to jest bardzo indywidualna rzecz i każdy to odczuwa trochę inaczej. Zwłaszcza że dysforia ma wiele poziomów i może dotyczyć wielu rzeczy. Ja na przykład dostaję cholery, jak słyszę do siebie „Pan”. To jest coś po prostu czego… aaaaa!

Ka: No, to potrafi zaboleć.

Sindi: To od razu przejdźmy do tego, czego może w ogóle dotyczyć dysforia? A tutaj jest tego dużo. 

Ka: Ja zaznaczę, że ta lista będzie taka…

Sindi: Poglądowa?

Ka: Wybranych zagadnień, bo może to być bardzo różne i każda osoba może mieć dysforie na punkcie czegoś innego i to się może być zmienne w czasie. Lista nie będzie jakoś uporządkowana. A skoro rozmawiamy głosowo, to takim pierwszym tematem jest głos.

Sindi: No na pewno biust i to zarówno w przypadku trans facetów jak i trans kobiet. Tylko że jedni chcą, drudzy nie chcą. 

Ka: Trans faceci raczej nie powiedzą, że mają piersi/biust, tylko mówią balast przykładowo.

Sindi: Nadmiar, generalnie słyszałam parę określeń.

Ka: Jest ich bardzo wiele. Zresztą mnie to zupełnie nie dziwi. 

Sindi: Na pewno jabłko Adama, żuchwa, w ogóle budowa twarzy, oczywiście genitalia, owłosienie.

Ka: Typ sylwetki.

Sindi: Czy właśnie dysforia społeczna, ta niezgodność z płcią odczuwaną a tym, jak się do Ciebie zwracają. 

Ka: Jeszcze tutaj takie rzeczy, które powodują trudności takie jak wybór butów.

Sindi: [Śmiech].

Ka: Albo ma się buty, które są standardowo większe niż typowe kobiece, albo w przypadku trans mężczyzn ma się buty, które są zwykle mniejsze niż standardowe męskie.

Sindi: [Wzdycha].

Ka: Znalezienie butów może być problemem, ale to też nie jest problem wyłącznie osób trans, gdyż wysokie kobiety czy niscy mężczyźni mają takie same problemy, ale u osób trans może to budzić takie dodatkowe poczucie, że coś jest nie tak z ich wpasowaniem się w społeczeństwo. 

Sindi: Ale pamiętam moją pierwszą wycieczkę po buty [śmiech], oj jak się na stresowałam. 

Ka: W sensie do sklepu takiego stacjonarnego?

Sindi: Tak. Ponieważ niestety natura obdarzyła mnie wielką stopą, nieproporcjonalnie wielką do wysokości mojego ciała, to znalezienie odpowiedniego obuwia, które jeszcze byłoby ładne, graniczy z cudem.

Ka: No w sklepie stacjonarnym to jest… No w sumie niewiele takich sklepów znam, chyba jeden, który ma buty prawie zawsze które będą na mój rozmiar, ale żeby jeszcze były ładne i były jakiejś tam jakości, to już inna sprawa.

Sindi: Dobra, ale schodzimy na obuwie, a do tego potrzebowałybyśmy Alicję.

Ka: [Śmiech] Tak. Ona ma chyba akurat lepsze szczęście co do rozmiaru stopy. 

Sindi: Tak, ona ma malutką stopę, ona ma 37. Akurat udało jej się pod tym kątem. Za to powiedz to Alicji, one przecież tam mają, Jezus, 50 par butów. 

Ka: Nie mam pojęcia.

Sindi: Dużo, dużo. Ale wracając, dobra. Dygresja dygresją.

Ka: Ja chodzę w jednych.

Sindi: Nie no ja mam trzy, szaleję.

Ka: Aktualnie mam jedną parę na lato. Pozostałe właściwie już dokonują swojego żywota.

Sindi: Ale wracając do dysforii. Bo dalej jak dla mnie nie powiedziałyśmy, o co w ogóle chodzi z tym cierpieniem. Bo wymieniłyśmy czego może dotyczyć, powiedziałyśmy, że cierpienie, ale no właśnie, co to znaczy w ogóle to cierpienie? O kij chodzi? Bo jak dla mnie, ja to jak swojej psycholog tłumaczyłam, to jest coś na rodzaj gwoździa wbitego w tył głowy, który po prostu czujesz. Wiesz, że on tam jest, boli cię, nie jesteś w stanie go wyjąć, ale za każdym razem jak trafia się sytuacja czujesz po prostu takie uderzenie młotkiem w ten gwóźdź. To jest oczywiście moja definicja i moje odczucia, ale mniej więcej oddają, o co mi chodzi.

Ka: Ja jeszcze używałam innego sformułowania. To jest jak powietrze. Dopóki masz czym oddychać, to nawet o tym nie myślisz, więc takie osoby cis nawet nie wiedzą, ze coś takiego może istnieć, a nam jakby ciągle brakowało powietrza, raz mniej lub bardziej, czasami jest tak, że nie ma go wcale.

Sindi: Mhm, to też pasuje. Tak jak już napomknęłam wcześniej – to jest sprawa mega indywidualna. Każdy to odczuwa troszkę inaczej.

Ka: Ja teraz to odczuwam mniej niż przed laty, no już mam troszkę lat tranzycji za sobą. 

Sindi: Tak, babciu. „Jak będziesz w moim wieku…” [głosem staruszki].

Ka: [Śmiech]. Są osoby z wiele większym stażem niż mój staż, ale mimo to, że już upłynęło tyle lat, nadal mam tak, że potrafię zobaczyć się w lustrze, spojrzeć na swoją twarz i widzę:  „wyglądam brzydko”. Widzę takie rysy bardziej męskie, mimo że wszystkie osoby naokoło mnie powiedzą: „nie no, masz kobiecą twarz, o co chodzi?”

Sindi: O czym Ty pieprzysz, nie?

Ka: No.

Sindi: [wzdycha] No tak, no tak.

Ka: Ale z drugiej strony udało mi się zaakceptować swoje ciało na tyle, że mogę stanąć przed lustrem i powiedzieć: „okej, całkiem dobrze mi się trafiło”. Choć z niektórymi kwestiami miałam większego pecha, ale trudno. Coś za coś, jestem szczupła, więc czego się spodziewać. 

Sindi: Przechodzimy do stereotypów. Majka jest pięknym przykładem łamania stereotypów, jeśli chodzi o kobiecość i męskość. Wyobraźcie sobie kobietę metr sześćdziesiąt, o barach większych niż większość facetów, która jest fizycznie w stanie wnieść lodówkę do mieszkania – wbrew powszechnemu dowcipowi.

Ka: Gdyby była w stanie ją objąć w całości, to by ją sama wniosła.

Sindi: Ale no właśnie, stereotypy, stereotypy, stereotypy, nie? Nie tylko transki i trans faceci z nimi walczą.

Ka: Stereotypy to jest coś, co uderza właściwie we wszystkie osoby, które się w jakiś aspektach w nie nie bardzo wpisują, a część osób ma je tak bardzo wpojone, że ich nawet nie zauważa. 

Sindi: Znaczy, umówmy się, stereotypy same w sobie to jest straszne gówno.

Ka: A z drugiej strony ułatwiają nam życie, bo nie trzeba wszystkiego opisywać wieloma słowami, tylko mamy jakieś takie kalki, które ułatwiają nam życie, tak działa nasz mózg i tego nie przeskoczymy.

Sindi: Tak, ale z drugiej strony większość ludzi też jest mega leniwa i w związku z czym nie chce im się myśleć, że coś może wystawać poza stereotyp i w związku z czym będą to zwalczać, bo jedno to jest niewpisywanie się a drugie to jest walczenie z niemieszczeniem się. To są dwie osobne totalnie rzeczy. Bo jeśli chodzi o ultramęskość i ultrakobiecość, tak?

Ka: Czyli takie na maksa stereotypowe cechy męskie czy kobiece. Czyli facet z sześciopakiem na brzuchu, swetrem na klatce…

Sindi: Wiesz co, częściej widuję generalnie facetów z ciążowym, że tak powiem…

Ka: Z ciążą spożywczą?

Sindi: Tak. Chociaż alkoholową pewnie bardziej by pasowało. Natomiast bardziej tutaj chciałabym pić jeśli chodzi o kompleksy i stereotypy związane z tym. 

Ka: No kompleksy mogą wynikać z prób porównania się do stereotypów, bo też wiele stereotypów dotyczących kobiet są takie bardzo wykluczające się, z jednej strony nie można pokazać za dużo ciała, gdyż to tak wyzywająco, z drugiej strony ubiera się jak cnotka i to jest złe. I weź w tym lawiruj.

Sindi: Zwłaszcza jak było się wychowywanym do innej płci i nagle wchodzisz w ten świat. Znaczy, może nie nagle to jest proces oczywiście, ale w przypadku trans kobiet – tak, oczywiście jak najbardziej tu stereotypów jest pół miliarda, przecież wszystkie kobiety muszą być piękne, młode i bogate, najlepiej wszystkie powinny wchodzić w rozmiar S, bez względu na wzrost i inne rzeczy. 

Ka: Ja często ludzi zaskakuję: „ty masz rozmiar 38?! Serio?”. Wzrost. 

Sindi: Ty szczuplutka jesteś, nie? To też swoje robi. Ja nie jestem aż tak szczuplutka.

Ka: Ale rozmiar 38 budzi takie: „serio? To duży rozmiar”.

Sindi: A, że duży?

Ka: No.

Sindi: Okej. Ja chodzę w 38 do 40.

Ka: Też nie jesteś gruba.

Sindi: No nie jestem, zdecydowanie. Ale jestem mocno niewymiarowa. 

Ka: Pytanie kto jest wymiarowy?

Sindi: Manekiny.

Ka: Pamiętam takie badanie chyba z jakiejś armii amerykańskiej, która chciała zrobić uniwersalny kokpit samolotu i zmierzyli ileś tam pilotów i wzięli średnie. Potem sprawdzili jak piloci wpasowują się w te średnie. Jak pilot wpasowywał się w jedno z tych kryteriów, to nie pasował w ogóle w inne. Stwierdzili, że ten sam rozmiar kokpitu jest błędem i trzeba zrobić coś, co będzie można sobie poustawiać. 

Sindi: Problem pojawia się, przynajmniej z tego co ja zauważyłam, bo znam parę takich przypadków, kiedy w przypadku oczywiście trans kobiet, kiedy tak bardzo usilnie próbujesz się wbić w tę ultra kobiecość, że tak naprawdę…

Ka: Chcą wyglądać idealnie, a ideał jest czymś, co w rzeczywistości nie istnieje. 

Sindi: No. 

Ka: Istnieje tylko w komputerowym, poprawionym zdjęciu. 

Sindi: No tak, ale one się tym katują, nie?

Ka: To znaczy nawet nie trzeba się tym katować, po prostu nas to otacza w gazetach, mediach i innych.

Sindi: No tak. Pełno ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że to jest wszystko poprawione, wszystko ładnie pięknie, ale rzeczywistość wygląda inaczej. A no właśnie, kiedy zaczynasz brać to na poważnie i chcesz tak wyglądać, tu dla mnie zaczyna się problem, nie?

Ka: Efektem jest dodatkowe cierpienie, że się nie pasuje. 

Sindi: Gdzie można mieć naprawdę genialny passing, można wyglądać super, ale nie będzie się wyglądało wystarczająco dla tej osoby.

Ka: Jeszcze jest taka kwestia, że jak się zaczyna tranzycję ma się pewne oczekiwania względem jej efektów. Część osób polega tylko i wyłącznie na lekach i niczym więcej, co według mnie jest błędem. No trzeba trochę tym efektom leków pomóc, choćby zmiana fryzury to jest dość oczywista sprawa i w sumie jedna z najprostszych.

Sindi: Depilacja laserowa.

Ka: Też można się zająć trochę brwiami, ale czymś, co stwarza taki w sumie jeden z chyba najczęstszych problemów to jest dobór ubrań, żeby przejść na trochę inne [ubrania] niż wcześniej. To wymaga pewnej odwagi i są osoby, które robią taki skok na głęboką wodę, inne robią to powoli.

Sindi: Wszystko zależy od osoby i od możliwości.

Ka: Problem zaczyna się wtedy, gdy tranzycja już troszkę trwa, a efekty nie dorównują tym z wyobrażeń. Tutaj można wpaść w te kompleksy idealnego ciała.

Sindi: Chciałoby się być modelką, a no cóż… Czy też modelem.

Ka: Jeszcze porównuje się do takiej średniej populacji, że kobiety to mają na około 165, a ja mam 170-kilka i to jest źle. A ja znam wiele kobiet, które mają taki wzrost. 

Sindi: Nie ma ich aż tak mało, to nie jest tak, że wysokie kobiety nie istnieją, tak samo jak niscy faceci, nie?

Ka: Jeszcze przecież nie ma osoby bez żadnych kompleksów – każdy czegoś tam nie lubi w swoim ciele. 

Sindi: Kompleksy, tak. No każdy je ma, w ten czy inny sposób, bo tak mamy zbudowane społeczeństwo. Społeczeństwo kapitalistyczne niestety opiera się na tym, że coś musi być sprzedawane, a jednym z produktów jest nasz wygląd. Wystarczy włączyć na chwilę reklamy, telewizję. Przecież te milion kremów, które obiecują ci po prostu najwspanialszą skórę na świecie. „Zacznij używać tego kremu! Twoja cera będzie młoda jak u trzy latka!” „Zacznij brać te tabletki! Włosy urosną Ci do stóp!”

Ka: Te reklamy mają na celu wykreować popyt, poprzez wzbudzanie negatywnych emocji, że: „Żeby wyglądać pięknie, trzeba depilować nogi”. A ja sobie teraz aktualnie chodzę bez wydepilowanych nóg i co? Tylko trzeba mieć do tego trochę pewną taką siłę psychiczną.

Sindi: A jak akurat lubię. 

Ka: I to jest spoko, dopóki ktoś nie mówi: „Rób to, bo …”.

Sindi: Sorry, nie będę siadać na Tobie, dlatego że: „O nie! Nie depilujesz codziennie nóg!” To jest trochę inna sprawa. 

Ka: I to zajmuje mnóstwo czasu.

Sindi: Taaak… Ale tu tak naprawdę wchodzimy jeszcze w trochę inny temat. To tak naprawdę jest rzecz wewnątrz towarzystwa transowego, całej naszej społeczności. À propos tego, że sami jesteśmy niezłymi katami siebie, nie? Trochę na tej zasadzie, że nie widzisz belki w swoim oku, a widzisz drzazgę u innego.

Ka: Oj jeszcze słyszałam, że polska społeczność w stosunku do takiej światowej społeczności bardzo się skupia na narzekaniu.

Sindi: [śmiech] Uważam, że to może być do pewnego stopnia zazdrość, no bo niestety natura i hormony to nie jest coś, co wszystkich traktuje równo, absolutnie. Niektórzy mają lepsze efekty. Przy czym ludzie zwracają zazwyczaj uwagę na to co ich boli, a u kogoś innego akurat wyszło, totalnie ignorując to, że tamta osoba może mieć dysforie na całkowicie innym punkcie.

Ka: Właściwie zawsze ma się dysforię na punkcie braków, można mieć też euforię płciową na punkcie naszych plusów. Pytanie, czy się skupiamy na tych minusach, czy na plusach. 

Sindi: Oczywiście.

Ka: Jak się skupiamy na minusach, to te minusy nam potem dominują i można wpaść w jeszcze większe kompleksy i jeszcze gorzej się czuć. A z drugiej strony jak się umacnia coś, co ciągle ci o tym przypomina, typu spojrzenie w lustro, to trudno w ogóle pominąć te minusy, no nie da się.

Sindi: Znaczy tu wchodzą jeszcze operacje właśnie i w ogóle HRT. 

Ka: Do operacji jeszcze chwilę. Chciałam tylko powiedzieć jedną sprawę. W trakcie tranzycji tutaj mówię ze swojego przykładu, miałam tak, że okej. Pierw miałam mieć wygląd męski i według tych stereotypów, a potem można przejść do drugiej szafy stereotypów kobiecych. Poczułam, że to jest coś, co mnie też troszkę ogranicza, ale te ograniczenia są, że tak powiem bardziej pasujące i stwierdziłam, że: „nie, nie chcę, żeby mnie coś znowu ograniczało. Nie po to robię tranzycję, żeby się w czymś ograniczać”. I takim myśleniem dałam sobie siłę psychiczną, żeby walić to, że trzeba golić nogi i nie golę jeśli nie chcę. Z drugiej strony właściwie codziennie biorę pęsetę i wyrywam włosy w okolicy brwi. Inna sprawa, że od depilacji laserowej minęło trochę czasu i już takie odrastające włoski też się zdarzają i też je wyrywam, gdyż mnie wkurzają. To jest nic innego jak dysforia płciowa. Włoski, które są dość takie jasne, że z daleka ich nie widać.

Sindi: Ba, nawet z bliska jest problem, bez odpowiedniego światła.

Ka: No, jeszcze światło jest takie ciekawe, że jak jest światło skupione to je bardziej widać, ale zwykle mamy światło rozproszone, w którym wszystko znika. Są jednak takie malutkie, że bardzo rozpraszają światło. Ale też to, że włoski są mniejsze, to jest długofalowy efekt terapii medycznej. Hormony płciowe właściwe dla płci potrafią zrobić dość dużo, ale żeby zobaczyć efekty potrzeba czasu. Można to przykładowo zobaczyć na zdjęciach z przeszłości i teraz, nie można zapomnieć o tym jak się wyglądało przed laty. Jakiś czas temu odkryłam swoje zdjęcie z zarostem – tak miałam zarost – i stwierdziłam – to aż tyle tego było?

Sindi: [Śmiech]. Znaczy, powiedz to paniom w lokalu wyborczym, kiedy ja mam jeszcze zdjęcie w dowodzie właśnie z zarostem, nie?

Ka: O! Musiały być w wielkim szoku.

Sindi: Pan generalnie, bo to był akurat pan, tak patrzył na mój dowód, na mnie, na mój dowód i tak: „ale tu jest pan na dowodzie” [śmiech].

Ka: „Poproszę pani dowód, a nie jakiegoś brata”.

Sindi: Umówmy się, w tej chwili będę dziewiąty miesiąc na hormonach, to nie jest jakoś super długo, a efekt jest…

Ka: Jest efekt wystarczający. 

Sindi: Oj zdecydowanie…

Ka: A czy my teraz właśnie nie robimy dygresji o passingu?

Sindi: Tak, właściwie zaczęłyśmy robić dygresję o passingu. Bo czym jest passing, tak? To jest mityczna bestia, Minotaur czy jednorożec. Czyli generalnie passing sam w swoim założeniu polega na tym, że twój wygląd, twoje zachowanie sprawia, że ludzie odbierają cię zgodnie z płcią odczuwaną. Ja to przynajmniej tak rozumiem. Tylko to jest trochę tak… To nie jest tak, że zrobię sobie brwi i wszyscy nagle traktują mnie jak kobietę, czy w przypadku trans facetów, że włoży packer [wypełniacz bokserek] do spodenek i stuprocentowy facet. Nie ma jednego punktu. A rozrzut w samym społeczeństwie czy to kobiet, czy to facetów, bez większego znaczenia, jest tak wielki, jeśli chodzi o prezencję i tego typu rzeczy, że w gruncie rzeczy jest to łatwiejsze niż to by mogło się wydawać. 

Ka: A z drugiej strony można być trans kobietą, która żyje w szafie i sobie spłaszczać w majtkach, żeby czuć się lepiej, bo to bardziej pasuje do tożsamości płciowej. I tak psychicznie powoduje, że czujemy się lepiej. Inni może tego nie zauważą, ale nam jest z tym lepiej i to wpływa na to jak się czujemy, jak to posiadane ciało wpływa na nas w trakcie dnia. No może wtedy tak nie myślimy. 

Sindi: Wiesz, z rzeczy które ja wtedy robiłam. Ja przez bardzo długi czas jeszcze przed wszystkim malowałam paznokcie u stóp, bo wiedziałam, że to nie będzie coś widocznego, niemusze się obawiać czegokolwiek, a sprawiało to, że czułam się lepiej. Kolejna z takich w sumie, w gruncie rzeczy zabawnych rzeczy – sikanie na siedząco na przykład. 

Ka: No też to robiłam. Właściwie to robiłam też to w dzieciństwie, ale ojciec mi mówił: „nie, jesteś chłopcem. Sikaj na stojąco!”

Sindi: Bardziej chodzi o tranzycję przed tranzycją tak naprawdę. Właśnie tutaj dbanie na przykład o włosy, malowanie się w domu. Bo to malowanie to jednak umówmy się jest kawał ciężkiej rzeczy, trzeba się ostro z tym namęczyć. Bielizna – nikt nikomu naprawdę nie będzie zaglądał w spodnie. O ile ktoś nie pracuje w sytuacji gdzie musi się przebierać przy innych, nie wiem – zakład pracy, gdzie się przebiera, to w większości przypadków to co masz pod spodniami nikogo nie interesuje. Więc czemu nie możesz zrobić czegoś dla siebie? Nosić taką bieliznę, która Tobie pasuje? No oczywiście jest jeszcze kwestia tuckingu [sposobu ukrywania wypukłości genitaliów], o którym już mamy wpis na blogu, w przypadku trans kobiet. A w przypadku facetów jeszcze dochodzi jeszcze packer.

Ka: Ale można temat olać, bo spodnie i tak się jakoś układają. Chociaż też bywa tak, że potem ktoś im wypomina: „ej, dlaczego nie nosisz packera?”. To jest kwestia tego jak inni wchodzą w nasze ciało i w naszą tożsamość płciową, co nam pasuje a co nie i to jak się odnosimy do naszego ciała, z czym się czujemy dobrze. Jest też taki ruch, który zwie się ciałopozytywność – olać zdanie innych, olać stereotypy. Rób tak, jak Ci pasuje i inni się mają w to nie wpieprzać. 

Sindi: Znaczy oczywiście założenia ciałopozytywości są fajne, trochę gorzej bywa to czasem z tym jak to działa w praktyce, ale to jest osobna historia, poza tematyką naszych podcastów.

Ka: Też to jest ruch tak postrzegany typu: „nie ingeruj w swoje ciało”.

Sindi: To jest temat rzeka.

Ka: Jest trochę styczne z ciałem, gdyż każda osoba ma ciało. Część firm zaczęła używać w reklamach hasła ciałopozytywność nie będąc wcale ciałopozytywnymi.

Sindi: Oczywiście, ale to jest ciutkę inny temat. Oczywiście polecam się zapoznać i dowiedzieć się, wyciągnąć to co dla danej osoby będzie potrzebne.

Ka: Okej, przejdźmy może do punktu aktualnie numer pięć – operacje i to jak operacje mogą wpływać na sposób postrzegania siebie. Mogą? Nie mogą? Na co mogą wpłynąć, a na co nie mogą? I tutaj też jest pewna pułapka typu: „zrobię operację i wtedy zmieni się to, to, to i to”. A co może zmienić się po operacji?

Sindi: Znaczy, zależy oczywiście po jakiej operacji, ale skalpel nie uczyni cudów, nie?

Ka: Zwykle celem operacji jest zmniejszenie dysforii płciowej na jakimś tam punkcie. To zmieni ten jeden punkt i to na co ten punkt wpływa w praktyce, w życiu. Przykładowo trans mężczyźni, którzy robią tak zwaną „jedynkę”, czyli rekonstrukcję klatki piersiowej, pozbywają się balastu, który muszą ukrywać, więc już nie muszą ukrywać, więc czują się swobodniej i to znosi część dysforii płciowej dotyczącej właśnie tego jednego miejsca i od tego część osób może uzależniać, że: „No, teraz to łatwiej znajdę pracę, partnera/partnerkę”.

Sindi: Et cetera, et cetera. Zeszlifowanie jabłka Adama, powiększenie biustu. W ogóle jeśli chodzi o operacje estetyki kobiecej, to przecież tutaj wybór jest gigantyczny. Można zrobić wszystko, wydać na to milion pieniędzy. 

Ka: Tak, słyszałam też o operacji, która ma zwęzić ramiona.

Sindi: Brzmi niebezpiecznie.

Ka: Nawet nie wiedziałam, że coś takiego jest. 

Sindi: A, ja też nie. Bałabym się podejść do czegoś takiego. 

Ka: Ja też.

Sindi: No mówię, możemy tutaj wymieniać i wymieniać możliwości, ale to nie zmienia faktu, że operacja – już pomijając w ogóle koszta – ona zmieni ten jeden punkt tak jak mówiłaś. Pytanie, czy ta zmiana to jest to czego potrzebujesz, że tak to ujmę. Nie umiem za bardzo ubrać tego w słowa. To jest trochę tak jak z tatuażami, zaczynasz od jednego tatuażu, a potem już wiesz, jest dwudziesty. I można tak oczywiście starać się wpadać po prostu non stop pod skalpel chirurga, ale co to właściwie zmienia?

Ka: I to jest pułapka, w którą mogą wpaść nie tylko osoby trans. 

Sindi: Oczywiście. 

Ka: Takim dążeniem do coraz lepszego wyglądu. W końcu jest tak, że część zabiegów trzeba powtarzać, bo one z czasem mogą zniknąć, się wchłonąć. 

Sindi: To ten słynny botoks, nie?

Ka: Ostatnio się zdziwiłam, bo ktoś trafił pod hasłem botoks na mój blog. Może będzie okazja, żeby je wpisać.

Sindi: Cóż, biorąc uwagę, że jest to broń chemiczna w swoim pierwotnym założeniu.

Ka: To może wróćmy do jakiejś transpłciowości?

Sindi: No, wypadałoby, nie? Chyba o tym miałyśmy gadać.

Ka: Jak płeć między uszami nie zgadza się z tym między nogami, no to mamy transpłciowość. Skoro jesteśmy już przy operacji dołu, powiedzmy, że jesteśmy, to ta operacja mi osobiście pomogła z tym, żeby swobodnie dobierać ubrania, bez takiego: „a może będzie coś widać?”, „jak ja będę się z tym czuć?”. Choć po iluś tam miesiącach spłaszczania, było to coraz mniej konieczne ze względu na innych, czy ktoś może coś zauważyć? Choć takie coś zawsze było z tyłu głowy.

Sindi: No dysforia. Dysforia nie jest logiczna.

Ka: Tak. I też wynikało to z takiej tożsamości płciowej kobiecej, która mówiła jakie ciało to powinno być i po takiej operacji faktycznie takie ciało jest. I okej, ten punkt dysforii zniknął i nie wróci więcej.

Sindi: Za to same hormony, bo hormony mogą zrobić magię, tak czy siak. Same nawet. Ostatnio spotkałam naszego wspólnego znajomego, tutaj właśnie z Trójmiasta, trans faceta, na którymś z protestów. Mój boże, jaką on ma brodę teraz. 

Ka: No, po latach można mieć ją bardzo długą. Ogólnie nie da się odróżnić od każdej innej brody. 

Sindi: No składa się z włosów generalnie.

Ka: I w ilości wcale nie mniejszej niż inni faceci. Choć to zależy bardziej od tego, jakich ma się przodków i jakie oni mieli brody, niż tego czy jest się trans czy cis. 

Sindi: Tak, ale tu bardziej chodzi mi o efekt, że efekty nawet samych hormonów potrafią być naprawdę potężne. Żeby po pierwsze dać sobie szansę, nie od razu rzucać się na wszystkie operacje świata. 

Ka: Potrzeba tutaj troszkę cierpliwości dla czasu i efektów hormonów. 

Sindi: To nie jest tak, że nagle po pierwszej dawce wszystko się zmieni, wszystko się wywróci do górny nogami, w przypadku trans kobiet nagle pojawi się w nocy biust C czy D etc, etc. Nawet po prostu  jeśli chodzi o dojrzewanie, bo tak naprawdę przechodzimy po prostu drugie dojrzewanie, ono zajmuje parę lat.

Ka: Tutaj chcę zwrócić uwagę na jedną różnicę w tym. To dojrzewanie jest później i mamy mniej czasu na eksperymenty z własnym ciałem, nad własną ekspresją płciową. Taką ekspresją, która jest zgodna z naszą tożsamością płciową, więc ewentualne błędy, które zwykle nastolatkom uchodzą na sucho mogą spowodować niemiłe komentarze typu: dobór ubrań, który nie pasują do stereotypów jakiś, czy coś, co jest przypisywane osobom w wieku nastoletnim, a nie osobom w wieku 30./40. lat. W takim wieku jak się zaczyna tranzycję, jest to według mnie taki etap, zachowywania się jak nastolatki, takiego odkrywania siebie. Trzeba poznać swoją tożsamość płciową i jak to nam pasuje z ubraniami, z makijażem i jakie buty lubimy.

Sindi: A Ty od razu wszystko w czarnych barwach wrzucasz, no już weź, przestań.

Ka: Wiesz co też jest taka kwestia co do butów. Widziałam, że część trans kobiet dała się w takie coś: „mogę nosić szpilki/obcasy, no to będę zawsze je nosić”, a potem stwierdzają: „a właściwie to po co się męczyć?”.

Sindi: Sama przez to przeszłam poniekąd, tylko szybko to u mnie umarło, bo ja jestem mega wygodna. Poza tym szybko chodzę [śmiech].

Ka: Też tak uważam i właściwie nigdy nie chodziłam na obcasach przez dłuższy czas, najwyżej raz na jakiś czas sporadycznie założę jakieś obcasy.

Sindi: Bardziej to, co chciałam przekazać, że dać sobie jakiś czas, dać sobie poeksperymentować. Nie byłabym aż tak negatywna w kwestii tych komentarzy. Oczywiście trzeba zachować zdrowy rozsądek. Nie polecam, jak się pójdzie na paradę z okazji Dnia Niepodległości z takimi brunatnymi panami to raczej byłabym ostrożna.

Ka: Ale na Paradzie Równości czy Marszu Równości można sobie kolorowe ciuchy założyć, jak najbardziej. 

Sindi: Jak Ci się żywnie podoba.

Ka: I tutaj warto mieć opinię innych głęboko w dupie. 

Sindi: +1

Ka: Jeżeli czasami inni coś zauważą, jeżeli to zauważy wiele osób to czasem się warto nad tym zastanowić, czy może mają rację? Ale jeżeli te osoby są transfobiczne, to trzeba już je pominąć, a jeżeli są takie przyjacielskie, ale są takie realnie przyjacielskie, a nie tylko takie udają, to już właściwie wiadomo. 

Sindi: Dokładnie. Ale dać sobie czas. To, co ja chcę, żeby osoby, które jakimś cudem doszły do tego momentu, bo nie będę ukrywać, że już chwilę gadamy. I te osoby, które będą chciały przejść tranzycję medyczną – dać sobie czas na siebie, bo nie ma zegarka/stopera, który generalnie będzie odmierzał czas, że „o! Dobra, zaczęłaś/zacząłeś/zacząłoś brać hormony, to za tyle i tyle godzin i tyle i tyle dni masz już funkcjonować w stu procentach”. Nie ma czegoś takiego. Coś takiego nie istnieje, bo to jest bardzo indywidualna sprawa. W zależności od możliwości, od tego jak ktoś się czuje, od innych rzeczy w życiu. 

Ka: Podsumowując, czym jest tożsamość płciowa? To jest coś, co siedzi między uszami, coś, co nie jest namacalne, coś, co siedzi w nas i tylko my na ten temat wiemy, więc to nasze zdanie na ten temat jest tutaj najważniejsze. Opinie o transpłciowości biorą się z tego co my mówimy i reszta osób to interpretuje. Tutaj sporo zależy od naszego przedstawienia tego na zewnątrz. A to jak przedstawiamy, na to może oczywiście wpływać otoczenie. Wszystkim osobom życzę, żeby miały odwagę być sobą, bo mając tę odwagę, można czuć się lepiej.

Sindi: Nic dodać, nic ująć.

Ka: I na tym zakończmy ten odcinek. 

Sindi: Mam nadzieję, że odezwiecie się do nas tutaj i mailowo, bo parę maili do nas dotarło, po naszych audycjach. Oczywiście zapraszam do wspierania.

Ka: Dziękujemy naszym patronkom, które nas wspierają przez portal Patronite.pl, szczególnie: Izie Smith, Ali Rejewskiej oraz Osobie Anonimowej. Zapraszamy też do obserwowania nas na Facebooku, Instagramie i Twitterze, blog Ka – transpłciowa dziewczyna oraz do odwiedzania strony blogka.pl, gdzie będą się pojawiały informacje o nowych epizodach podcastu „Między Uszami”. Do usłyszenia!

Sindi: Dobrej nocy!

Zostaw komentarz:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.